,
Obserwuj
Świat

Aleksiej Nawalny otruty? "Zostały stworzone warunki do morderstwa"

4 min. czytania
17.09.2025 15:25

Badania przeprowadzone w zachodnich laboratoriach wykazały, że Aleksiej Nawalny zmarł w kolonii karnej w 2024 roku na skutek otrucia - oświadczyła wdowa po rosyjskim opozycjoniście Julia Nawalna. Jak mówiła w TOK FM dziennikarka TVP Masza Makarowa, na podstawie zeznań pięciu pracowników kolonii karnej udało się zrekonstruować niemal co do minuty ostatni dzień życia polityka. 

Kwiaty i znicze skladane naprzeciwko ambasady Rosji w Londynie po  śmierci Aleksieja Nawalnego
Kwiaty i znicze skladane naprzeciwko ambasady Rosji w Londynie po śmierci Aleksieja Nawalnego
fot. PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER

- Twierdzę, że (przywódca Rosji - PAP) Władimir Putin jest winny zabójstwa mojego męża Aleksieja Nawalnego. Oskarżam rosyjskie agencje wywiadowcze o opracowanie zakazanej broni chemicznej i biologicznej. Żądam, aby laboratoria, które przeprowadziły badania, opublikowały swoje wyniki - powiedziała Nawalna w nagraniu opublikowanym w serwisie YouTube.

Nie podała szczegółów dotyczących wyników testów. 

- W lutym 2024 roku udało nam się uzyskać i przetransportować za granicę próbki materiału biologicznego Aleksieja. Laboratoria w co najmniej dwóch krajach niezależnie przeanalizowały te próbki (...) doszły do wniosku, że Aleksiej został (...) otruty - oświadczyła.

Redakcja poleca

"W nagraniach jest coś, co nie zgadza się z oficjalną wersją zdarzeń"

Nawalna zwróciła też uwagę, że zarówno w bloku kolonii karnej, w którym przetrzymywano jej męża, jak i w jego celi znajdowały się liczne kamery wideo. - Nie ma nagrania z żadnej z nich - podkreśliła.

Jak oceniła, gdyby podana przez rosyjskie władze wersja o naturalnych przyczynach zgonu Nawalnego była prawdziwa, Kreml już dawno upubliczniłby nagrania z kamer. - Gdyby chcieli dowieść, że nie kłamią (pokazaliby, jak - PAP) Nawalny chodzi, potem robi mu się słabo, reanimują go, ale nie mogą go uratować - oświadczyła wdowa. - Najwyraźniej w tych nagraniach jest coś, co zupełnie nie zgadza się z oficjalną wersją zdarzeń. W przeciwnym razie (nagrania te) byłyby odtwarzane na wszystkich centralnych kanałach telewizyjnych - podkreśliła.

Nawalna skrytykowała też polityków i decydentów, którzy jej zdaniem próbują przypodobać się Putinowi. - Dopóki będziecie milczeć, on nie przestanie. Być może właśnie teraz ktoś inny umiera od trucizny, którą zamówił Putin. Nie tylko w Rosji, ale na całym świecie; widzieliśmy już takie przykłady - stwierdziła i podkreśliła, że "jedynym sposobem, by przeciwstawić się Putinowi, jest odwaga".

- Domagam się ujawnienia wyników śledztwa w sprawie tego, czym dokładnie otruto mojego męża (...). Domagam się tego dla siebie, dla naszych dzieci, dla rodziców Aleksieja, dla naszych zwolenników w Rosji i dla wszystkich ludzi na świecie, którzy walczą o wolność i prawdę. Wszyscy zasługujemy na to, by to wiedzieć - powiedziała wdowa po opozycjoniście.

"Zostały stworzone warunki do morderstwa"

Jak zwróciła uwagę w TOK FM dziennikarka Telewizji Polskiej Masza Makarowa, żona Nawalnego zarzuca też europejskim politykom, że przez ostatni rok była cały czas namawiana, by nie publikować wyników badań i czekać, "bo nie jest to dobry moment polityczny". -  Dodatkowo w swoim poście publikuje zeznania pięciu pracowników kolonii karnej. Jak Fundacja Walki z Korupcją i Julia Nawalna dotarli do tych zeznań, nie wiemy, ale prawdopodobnie to zeznania, które znajdują się wśród materiałów dotyczących śmierci Aleksieja Nawalnego w Rosji - dodała. 

Dziennikarka TVP wskazała też, że na podstawie zeznań pięciu pracowników udało się zrekonstruować niemal co do minuty ostatni dzień życia Aleksieja Nawalnego. - Do kolonii trafił niedługo przed swoją śmiercią i jak mówi Julia Nawalna, zostały tam stworzone warunki do morderstwa. Tym bardziej, że to odizolowana kolonia na dalekiej rosyjskiej północy. Bez listów internetowych, które już są dostępne w większości rosyjskich kolonii. Dodatkowo jego prawnicy na trzy miesiące wcześniej zostali wsadzeni do więzienia za rzekomą współpracę z organizacją ekstremistyczną - mówiła w rozmowie z Filipem Kekuszem. 

Zastrzegła przy tym, że dostęp do Nawalnego był też utrudniany przez same władze kolonii, a to, dlatego że był on zamknięty cały czas w izolatce karnej. - Zobaczyliśmy zresztą zdjęcia tej izolatki. Metalowa ławka, niewiele rzeczy prywatnych Nawalnego, w tym m.in. Biblia, notes, kubek - wyliczyła w "TOK 360". 

Jak miał zginąć Nawalny? Jak opowiadała Masza Makarowa, w dniu śmierci polityk dostał obiad i po jego zjedzeniu został wypuszczony na spacer, na którym źle się poczuł. - Przeniesiono go potem do izolatki, zostawiono samego i mimo że leżał skurczony na podłodze i jęczał, później zaczął też krzyczeć, to pracownik kolonii karnej po prostu zamknął drzwi. Najpierw przez kratkę w oknie patrzył na to, jak umiera Aleksiej Nawalny, a później się oddalił. Dopiero po tym, jak wrócił kierownik ambulatorium, który wyjeżdżał na obiad o tej porze, przynieśli do niego Nawalnego, który już wtedy był nieprzytomny. Wkrótce potem została stwierdzona śmierć polityka - podsumowała w TOK FM. 

Aleksiej Nawalny - kim był? 

Nawalny - walczący z korupcją bloger i przeciwnik Kremla - został aresztowany w Rosji w 2021 r., gdy wrócił do kraju po wcześniejszej próbie otrucia go, przypisywanej rosyjskim władzom, i po leczeniu w Niemczech. Władze wszczęły wobec niego kolejne sprawy karne, skutkujące wyrokami łącznie na ponad 30 lat pozbawienia wolności. W kolonii karnej na rosyjskiej Dalekiej Północy był wielokrotnie przenoszony do karceru, w którym spędził łącznie ponad 300 dni. 16 lutego 2024 r. władze więzienne poinformowały o śmierci opozycjonisty.

Źródło: TOK FM, PAP