Chiny pożrą Kanadę żywcem? Trump chce się mścić. Kto za to zapłaci?
Według USA Kanada "zostanie pożarta żywcem", a w jej gospodarce nie zostanie kamień na kamieniu. Kanadożercami mają być Chińczycy, z którymi Kanadyjczycy postawili na generalny reset. Ten kanadyjski plan najpierw spotkał się w Waszyngtonie z protekcjonalnym lekceważeniem, by po tygodniu wywołać wściekłość i sprowadzić na Kanadę kolejną serię gospodarczych gróźb. Tym razem jednak to Amerykanie mogą skończyć znacznie gorzej niż przy poprzednim przeciąganiu kanadyjsko-amerykańskiej liny. Dlaczego?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Kanada zagrała Amerykanom na nosie, podpisując handlowy deal z Chinami?
- Jak Amerykanie mogą się przejechać na własnych groźbach?
- Jak samochody elektryczne będą wymienione za rzepak, kraby i homary?
Kanada podpisała historyczne porozumienie handlowe z... Chinami! Zgodnie z nim obniży cła na niektóre chińskie auta elektryczne, a Chiny zrobią to samo dla kanadyjskiego rzepaku. Do Kanady będzie mogło rocznie przypłynąć z Chin prawie 50 tysięcy aut na prąd z preferencyjną stawką celną 6 procent, czyli 15 razy niższą niż obecna, wprowadzona w ubiegłym roku na żądanie Amerykanów. Obniżka ceł na rzepak to dla kanadyjskiego rolnictwa znaczna ulga, bo Chiny to największy rynek na świecie i perspektywa rosnącej sprzedaży. Porozumienie to zwrot w chińsko-kanadyjskich kontaktach, bo jeszcze kilka lat temu oba państwa nie utrzymywały ze sobą żadnych stosunków, a Kanada otwarcie krytykowała łamanie w Chinach praw człowieka. Dzisiaj kanadyjski premier mówi o chińskim resecie: "Bierzemy świat takim, jaki jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, żeby był". Zamknął w ten sposób dyskusję ideologiczną i przeniósł ją na pole gospodarki.
A tu rosną przed nią zupełnie nowe możliwości. Do Chin z preferencyjną stawką celną pojadą nie tylko rzepak i rośliny strączkowe, ale też kanadyjskie ryby, homary i kraby oraz wołowina. Kanada zwiększy produkcję skroplonego gazu ziemnego, czyli LNG i wyśle ją w całości do Azji. Od Chińczyków planuje zdobyć wiedzę na temat nowoczesnych technologii w motoryzacji. Zamierza znieść wizy i zwiększyć ruch turystyczny. Otworzy się na chińskie inwestycje, w tym w motoryzacji i energetyce wiatrowej. Zrobi wszystko to, na co w swojej wielkiej wojnie handlowej nie zgadzają się Amerykanie, którzy na kanadyjsko-chińskiej współpracy zapewne stracą. Za wyjątkiem najbogatszego człowieka na świecie.
Elon Musk produkuje najtańsze Tesle w Azji, ale od ponad roku nie sprzedaje ich w Kanadzie z powodu zaporowych ceł. W salonach ma droższe wersje przywożone z Berlina. Po zniesieniu ceł na chińskie elektryki Musk może wznowić eksport do Kanady. Musi zmieścić się w limicie ceny poniżej 25-ciu tysięcy dolarów. Tesla ma w Kanadzie kilkadziesiąt salonów firmowych, jej największy konkurent z Chin - BYD nie ma żadnego. Jest też inna strona tego chińsko-kanadyjskiego równania w motoryzacji. Ci Kanadyjczycy, którzy kupią auta chińskie, nie kupią amerykańskich. No, chyba że będzie to chińska amerykańska Tesla.
Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...
Quiz: Dużo się działo - sprawdź swoją wiedzę o wydarzeniach z ostatniego tygodnia!
Czas na groźby
Groźby są amerykańskie i dotyczą ceł, ogłosił je w mediach społecznościowych prezydent Donald Trump. Zagroził wprowadzeniem stuprocentowych opłat, jeśli Kanadyjczycy nie wycofają się ze współpracy z Chińczykami. I ostrzegł przed organizowaniem w Kanadzie punktu przerzutowego do USA dla chińskich elektryków. Przy okazji przepowiedział Kanadzie pożarcie jej żywcem i stwierdził, że Kanadyjczycy gorzko swoich decyzji pożałują. To ostatnie pozostaje najmocniej wątpliwe wobec przesłania, jakie Kanada ma dla całego świata, które kanadyjski premier ogłosił podczas forum ekonomicznego w Davos.
Po pierwsze: liczyć tylko na siebie, Ameryka pod rządami Donalda Trumpa jest zbyt nieprzewidywalna, by można było na niej polegać. Po drugie: trzymać się razem, wiadomo - w kupie siła. Po trzecie: działać elastycznie, zawierać doraźne sojusze oparte o wspólne interesy. A skoro tak, to prawdopodobieństwo kolejnego wywieszenia przez Kanadę białej flagi, zmierza do zera.
Kto pożałuje bardziej
Za co Amerykanie zapłacą dużo więcej, gdy ich prezydent zrealizuje groźbę stuprocentowych ceł na cały kanadyjski import? Kanada jest największym na świecie producentem tarcicy, jej potęga jest oczywista, jest jednym z najbardziej zalesionych państw na świecie. Amerykanie budują z niej domy i produkują meble, mniej więcej w jednej trzeciej. Kanadyjskie drewno trudno szybko zastąpić, bo zwiększenie produkcji to czas i pieniądze na inwestycje.
Kanada to też wielki producent ropy naftowej i gazu ziemnego. Głównym odbiorcą są... Stany Zjednoczone. Bez kanadyjskiej ropy w USA zabraknie benzyny, ich własna ropa nie nadaje się do przerabiania w miejscowych rafinerach. Gdyby mieli zrezygnować z kanadyjskich dostaw, musieliby łatać dziury np. ropą wenezuelską. A to niełatwe, bo tamtejszy przemysł wydobywczy po autorytarnych rządach ostatniej ekipy jest w niemal całkowitej runie.
Kanada jest również największym na świecie producentem węglanu potasu, składnika nawozów potasowych niezbędnych w rolnictwie. Groźby Białego Domu podniosły więc ciśnienie amerykańskim farmerom, bo w sprawie nawozów wyboru nie mają - albo z Kanady, albo w ogóle. Dwaj pozostali potentaci to Rosja i Białoruś. Zatem w tej branży Kanada trzyma w ręku wszystkie karty i może licytować naprawdę wysoko. Bo za amerykańską zemstę handlową, zapłacą... Amerykanie. Kanadyjczycy wyjdą z niej bez większego szwanku.
źródło: TOK FM