,
Obserwuj
Świat

Co dalej aktywistami z flotylli Sumud? Deportacje "bez nadmiernych zabiegów"

Koprz
2 min. czytania
03.10.2025 19:38

Izrael rozpoczął deportacje aktywistów Flotylli Sumud, która płynęła do Strefy Gazy. Jak mówiła w TOK FM dr Agnieszka Bryc, tym razem obyło się bez ofiar. Ekspertka wyjaśniła, dlaczego Izrael teraz nie zdecydował się na brutalną eskalację.

Flotylla Sumud
Flotylla Sumud
fot. Petros Karadjias/Associated Press/East News

Co uchroniło załogi flotylli Sumud przed brutalnością Izraela? Scenariusz eskalacji

W nocy z środy na czwartek Izrael zatrzymał ponad 470 aktywistów i 41 łodzie z Globalnej Flotylli Sumud, która płynęła z pomocą humanitarną do Strefy Gazy. W piątek władze tego kraju zaczęły deportować uczestników misji. Jednak tamtejszy minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir oświadczył, że zatrzymani uczestnicy flotylli nie powinni być deportowani, ale uwięzieni w Izraelu na kilka miesięcy.

Tym razem władze Izraela ograniczyły się do takich brutalnych słów, choć - jak przypomniała w TOK FM dr Agnieszka Bryc - nie zawsze tak było. - 15 lat temu turecka Flotylla Wolności podobnie miała przełamać blokadę Gazy. Wtedy była operacja bardzo brutalnego przejęcia tej flotylli. Zginęło kilku aktywistów - mówiła ekspertka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Jak dodała, tym razem obywało się bez drastycznych aktów przemocy prawdopodobnie dlatego, że Flotylla Sumud skupiła na sobie uwagę światowej opinii publicznej. - Można powiedzieć, że to teraz uchroniło aktywistów przed bardzo brutalnym przejęciem czy porwaniem. Widać, że izraelska armia bardzo pilnowała, by nie było ofiar i by nie doszło do jeszcze większej eskalacji, a także wzburzenia opinii publicznej przeciwko Izraelowi, która jest wobec niego i tak szalenie krytyczna - podkreśliła rozmówczyni Adama Ozgi.

Dzięki temu - kontynuowała gościni TOK FM - wszyscy aktywiści, w tym kilkoro polskich, wrócą do domów "bez nadmiernych zabiegów dyplomatycznych" ze strony rządów swoich krajów.

Źródło: TOK FM

Redakcja poleca