,
Obserwuj
Świat

Dlaczego Polski zabrakło na spotkaniu z Trumpem? "Nawrocki jest kompletnym amatorem

2 min. czytania
18.08.2025 20:16

- Pozornie dobre kontakty prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem, a nie prawdziwa współpraca, to przyczyna nieobecności Polski w Waszyngtonie podczas spotkania Trumpa z ukraińskim przywódcą i europejskimi liderami - mówił w TOK FM Bogan Zdrojewski z PO.

fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Europa, Ukraina i Stany Zjednoczone rozmawiają o możliwym zakończeniu wojny z rosyjskim agresorem;
  • Polscy politycy w tym czasie spierają się w mediach społecznościowych o to, kto jest winny braku obecności polskiego reprezentanta na spotkaniu z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie;
  • "Mamy przykry obrazek, który nie mieści się w polskiej racji stanu" - ocenił w TOK FM europoseł Bogdan Zdrojewski z PO.

W poniedziałek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski z europejskimi przywódcami spotyka się z prezydentem  USA Donaldem Trumpem w Białym Domu. W rozmowach nie uczestniczy przedstawiciel naszego kraju. O to, dlaczego do Waszyngtonu nie poleciał nikt z polskich władz, kłócą się od rana politycy. Według prezydenta w formacie tzw. koalicji chętnych Polskę od dłuższego czasu reprezentuje rząd, politycy koalicji odpowiadają, że Karol Nawrocki powinien wykorzystać swoje dobre stosunki z Donaldem Trumpem i być na miejscu.

- Niestety mamy przykry obrazek, który nie mieści się w polskiej racji stanu. (...) To jedno z niezwykłych spotkań, które przechodzą do historii, bez względu na rezultat. Prezydent oczywiście powinien wziąć w nim udział - skomentował w TOK FM Bogdan Zdrojewski z Platformy Obywatelskiej.

W jego ocenie, jedną z przyczyn braku przedstawiciela Polski w Waszyngtonie są "pozornie dobre kontakty prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem". - One mają raczej charakter selfie niż prawdziwej współpracy - dodał w "Wywiadzie Politycznym".

W tym kontekście przypomniał też, że prezydent Nawrocki jeszcze jako kandydat na prezydenta wielokrotnie mówił o konieczności poprawy stosunków ze Stanami Zjednoczonymi i "chwalił się fotkami z Donaldem Trumpem". - Specjalnie pojechał do Waszyngtonu, żeby te fotki zrobić, a teraz mówi "nie pojadę, bo mam spotkanie 3 września". To niepoważne - zwrócił też uwagę.

"Nawrocki nie zrobił ani jednego ani drugiego"

W ocenie rozmówcy Karoliny Lewickiej, źle wróży to też na przyszłość. - Powiem bardzo mocno: prezydent Nawrocki w polityce zagranicznej, w dyplomacji, jest kompletnym amatorem. Dopiero będzie się uczyć, będzie się starać zrozumieć ten świat, który prowadzi rozmaite, bardzo często niezwykle agresywne aktywności dyplomatyczne. Przy Tusku czy przy Sikorskim ta amatorszczyzna będzie jeszcze bardziej widoczna, będzie nawet dotkliwa - podkreślił Bogdan Zdrojewski. 

Redakcja poleca

Inna rzecz, jak wskazał, że w Konstytucji jest "bardzo króciutki zapis", że prezydent współdziała z Prezesem Rady Ministrów w zakresie polityki zagranicznej. - Nie odwrotnie. Nie premier współdziała, lecz prezydent jest zobligowany konstytucyjnie do współdziałania z Prezesem Rady Ministrów w zakresie polityki zagranicznej. Niczego takiego nie zauważyłem - ocenił.  

- Jeżeli prezydent w swojej kampanii, w orędziu i rozmaitych wywiadach zapowiada, że to go różni od premiera Donalda Tuska, że on ma dobre stosunki z Donaldem Trumpem, to niech działa dla Polski. I niech sam pojedzie albo doprowadzi do tego, żeby zaproszenie z Białego Domu dotarło do premiera. Nie zrobił ani jednego, ani drugiego - podsumował w TOK FM.