,
Obserwuj
Świat

Trump w kropce. "Nowy plan mniej strawny niż oferta USA"

3 min. czytania
22.10.2025 19:08

- Trump nie chce się spotykać po raz kolejny, tylko po to, żeby się spotkać. a później powiedzieć, że znów musimy coś negocjować. On chciałby już odtrąbić sukces - tak o powodach odwołania spotkania Trump-Putin mówił w TOK FM dr Marcin Fatalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Manuel Balce Ceneta/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Spotkanie Trumpa z Putinem pod znakiem zapytania; 
  • "Prezydent USA może chcieć już zepchnąć to na bok, by go nie kojarzono z tymi sprawami" - mówił w TOK FM dr Marcin Fatalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego;
  • Co jeszcze może stać za tą decyzją?  

Spotkanie prezydentów USA i Rosji, Donalda Trumpa i Władimira Putina, nie odbędzie się w najbliższej przyszłości - powiadomił we wtorek przedstawiciel Białego Domu. Później sam Trump oświadczył, że nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, lecz nie chciałby mieć "zmarnowanego spotkania".
Wcześniej Trump ogłosił w ubiegłym tygodniu, po przeprowadzeniu rozmowy telefonicznej z Putinem, że spotka się z nim w Budapeszcie. Zapowiadano, że spotkanie mogłoby się odbyć w ciągu dwóch tygodni.

Jak mówił w TOK FM dr Marcin Fatalski, niewykluczone, że w obliczu braku szybkiego sukcesu albo szans na taki szybki sukces Trump po prostu temat porzuci. 

- Prawdopodobnie rozmowy Marco Rubio (sekretarz stanu USA - przypis red.) z Siergiejem Ławrowem (szefem MSZ Rosji - red.) nie poszły rewelacyjnie i nie można było się niczego spodziewać. A Trump nie chce się spotykać po raz kolejny, tylko po to, żeby się spotkać, a później powiedzieć, że znów musimy coś negocjować. On chciałby już odtrąbić sukces. Stąd też może chcieć już zepchnąć to na bok, by go nie kojarzono z tymi sprawami - uważa ekspert z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. 

Jak dodał, to z jednej strony próba ratowania swojego wizerunku przez Trumpa, a z drugiej decyzja, która wypływa z przeświadczenia, że to nie jego wojna. 

- On może chcieć zepchnąć to na barki europejskie. Zresztą do tej pory i tak starał się przesunąć te kwestie na Europę. Przecież uważa, że to ona powinna dźwigać ten ciężar i to ona ten ciężar wzięła na siebie - dopowiedział w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

"Trump uwikłał swój autorytet"

Tymczasem sekretarz generalny NATO Mark Rutte ma w środę rozmawiać w Białym Domu z prezydentem USA Donaldem Trumpem o przygotowanym przez Europę i Ukrainę 12-punktowym planie pokojowym, poinformował przedstawiciel Sojuszu Północnoatlantyckiego.
- Ten plan jest jeszcze mniej strawny dla strony rosyjskiej niż amerykańska oferta, która, jak sądzę, nie obejmowała integracji Ukrainy z Zachodem. W planie pojawia jeszcze Unia Europejska, do której Ukraina miałaby przystąpić. Przecież Putin nie chce takiego porozumienia - skomentował dr Marcin Fatalski. 

Jak od razu dodał, efekt może być więc taki, że Trump w którymś momencie może też uznać, że nie jest w stanie nic osiągnąć.

A to tym bardziej, mówił też, że we wszystkich komentarzach wybrzmiewa, że prezydent USA powinien był zgodzić się na przekazanie stronie ukraińskiej Tomahawków, rakiet, które pozwalałoby razić cele rosyjskie na dystansach 1600-2500 km. - Prawda jest taka, że Trump się obawia eskalacji. Można by powiedzieć: "No cóż, przecież i tak mamy wojnę".  Ale też z drugiej strony jego intencją jest jej zakończenie - podkreślił. 

Zastrzegł też w tym kontekście, że prezydent USA chce stać między stronami, a nie tak niegdyś Joe Biden być organizatorem sojuszu państw zachodnich, wspierających Ukrainę. Innymi słowy, dodał, nie chce podejmować działań, które mogłyby te wojnę przedłużyć. 

- Donald Trump nie wie w tej chwili, jak rozwiązać ten problem. A polega on na tym, że strona ukraińska nie chce zrezygnować z pryncypiów, czyli oddania Donbasu, a strona rosyjska nie chce zgodzić się na to, aby punktem wyjścia była linia kontaktu wojsk rosyjskich i ukraińskich - podkreślił w "Wywiadzie politycznym". 

Inna rzecz, jak dopowiedział, że prezydent USA chce tę wojnę skończyć, dlatego że to obiecał. - Niestety dla siebie uwikłał swój autorytet i teraz próbuje go wykorzystać, naciskając głównie, jak mu się wydaje, na stronę ukraińską. Od strony rosyjskiej niewiele może uzyskać - skwitował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca