Klucz do pokoju izraelsko-palestyńskiego? " To może zająć dziesiątki lat, ale musi się wydarzyć"
Protesty propalestyńskie mają silnie odwetowy charakter, domagają się ukarania i napiętnowania Izraela i jego władz. To oczywiste, podobnie jak oczywiste jest, że bezwzględność i totalność tego rodzaju postulatów w wielu wypadkach osłabia i kompromituje sam protest - mówił Jakub Janiszewski z podkaście "Dłuższa rozmowa" w TOK FM.
Jeśli propalestyńscy aktywiści chcą, by cierpienia Palestyńczyków zostały zrozumiane, czy choćby uznane przez społeczeństwo Izraela nie mogą atakować uniwersytetów, bo to miejsca, w których najłatwiej znaleźć sojuszników. A tego właśnie chcieli protestujący na Uniwersytecie Warszawskim - by zerwać wszelką formę współpracy. Z tych samych względów postulaty zerwania współpracy z instytucjami kultury zwykle nie mają uzasadnienia. Izrael, nawet jeśli w tej chwili jawi się wielu jako zbrodniczy reżim, nie jest jednak autorytarnym monolitem, to wciąż zróżnicowane, złożone społeczeństwo, którego spora część - jedni mówią o 15 proc., a inni 20 proc. - jest świadoma tego, czym są wydarzenia w Gazie z ostatnich miesięcy.
Ale niechęć wobec Izraela, czy nawet nienawiść jaką budzi, nie zawsze ma też charakter wprost antysemicki. Nie chodzi bowiem tylko o same gesty polityczne, decyzje, które prowadzą do ludobójstwa w gazie, ale też o specyficzny konstrukt myślowy, w którym pozycja ofiary usprawiedliwia każdy gest. Sakralizacja Zagłady i uczynienie z niej - w logice syjonizmu - wydarzenia, którego oczywistym sensem było powstanie państwa żydowskiego, teraz zasila nienawistny język wobec Izraela. To instrumentalizacja Holocaustu, uczynienie z niego tarczy - wzmaga wściekłość protestujących. Nie tylko kwestia kolonialnego dziedzictwa.Koniec wojny izraelsko-palestyńskiej, koniec konfliktu, musiałby więc oznaczać nie tyle zaprzestanie wymiany ciosów, co raczej zmianę własnej legendy. Tak po stronie palestyńskiej, z radykalnym odrzuceniem terroryzmu jako formy walki politycznej, jak po stronie izraelskiej, z rezygnacją z mitu wiecznej ofiary, która doświadczyła tak szczególnych cierpień, że jest inkarnacją moralności per se. To może zająć dziesiątki lat, ale musi się wydarzyć, tak samo, jak pełna sprawiedliwość wymaga od sprawcy nie tylko odbycia kary, ale też realnej przemiany.Źródło: TOK FM