Nawrocki grzmi o reparacjach od Niemiec. "Proponowałbym, żeby rozmówił się z Kaczyńskim"
W dniu rocznicy wybuchu II wojny światowej za sprawą Karola Nawrockiego wrócił temat reparacji wojennych od Niemiec. Zdaniem posła PO Mariusza Witczaka prezydent wykorzystuje tę sprawę w kategoriach propagandowych. W TOK FM przekonywał także, że ta kwestia "jest na stole".
Z tego artykułu dowiesz się:
- Prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej na Westerplatte zaapelował do rządu o wsparcie w domaganiu się reparacji od Niemiec;
- Poseł PO Mariusz Witczak skrytykował w TOK FM Jarosława Kaczyńskiego za brak działań w tej sprawie, a także przypomniał wypowiedź Anny Fotygi z 2006 roku;
- Platforma Obywatelska opublikowała kontrowersyjny wpis krytykujący brak osiągnięć PiS w kwestii reparacji, co skomentował poseł Witczak.
Prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów 86. rocznicy wybuchu II wojny światowej mówił na Westerplatte, że "aby móc budować oparte o fundamenty prawdy i dobrych relacji partnerstwo z Niemcami, trzeba w końcu załatwić kwestię reparacji od państwa niemieckiego, których jako prezydent Polski jednoznacznie się domaga". Nawrocki zaapelował też do rządu o wsparcie w domaganiu się od Niemiec reparacji. Tego samego dnia były premier Mateusz Morawiecki zamieścił w mediach społecznościowych wpis: "Czekamy na odszkodowania. Przypomnę rachunek - 6 bln 220 mld 609 mln zł".
"Konfliktowanie Polaków"
- Ja bym proponował prezydentowi Nawrockiemu, żeby rozmówił się z Jarosławem Kaczyńskim, tym bardziej, że z woli prezesa został prezydentem. Kaczyński przez lata w kategoriach podpalania pewnych emocji i konfliktowania Polaków używał tego hasła, natomiast nic nie zrobił w tej materii - stwierdził w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM poseł PO Mariusz Witczak odnosząc się do kwestii reparacji wojennych.
Przypomniał wypowiedź ówczesnej ministry spraw zagranicznych Anny Fotygi z 2006 roku. W odpowiedzi na poselską interpelację stwierdziła ona wtedy, iż "rząd polski wielokrotnie stwierdzał, że problem realizacji uprawień reparacyjnych Polski od Niemiec jest zamknięty", a fakt zrzeczenia się reparacji "nie pozostawia wątpliwości".
- PiS sprawowało władzę w sumie dziesięć lat, Andrzej Duda był prezydentem przez dziesięć lat. Kaczyński zajął się tym tematem pod koniec swojej drugiej kadencji i wtedy używał tego propagandowo. Jak przyszło co do czego, to minister spraw zagranicznych w rządzie Morawieckiego wysłał do Niemców notę, w której dywagował na temat tak zwanego zadośćuczynienia. Nie używał nawet międzynarodowego terminu reparacji - mówił polityk.
Sprawa reparacji "jest na stole"
Gość TOK FM przekonywał, że rząd w sprawie reparacji się nie poddał. Podkreślił, że ten temat "jest na stole, jest podnoszony i oczywiście będzie podnoszony".
Poseł nie odpowiedział jednoznacznie na pytanie, czy ze strony niemieckiego rządu jest wola wykonania "jakiegoś gestu finansowego wobec polskiego państwa". - To nie jest moment, żeby tego typu deklaracje były przedstawiane. To pytanie trochę na innym szczeblu. Ono dla wszystkich ludzi, którzy rozumieją zawiłość międzynarodowych problemów jest zawsze zjawiskiem skomplikowanym - odparł.
Zaskakujący wpis na koncie PO
We wtorek w kwestii reparacji Platforma Obywatelska na swoim profilu na portalu X opublikowała wpis.
"Szanowni Państwo, poniżej publikujemy informację o tym, ile środków w ramach reparacji odzyskały od Niemiec rządy PiS w latach (2005-2007, 2015-2023)". - czytamy. Poniżej wpisu załączono zdjęcie Zbigniewa Ziobry.
Prowadząca audycję Karolina Lewicka zapytała Mariusza Witczaka, czy były minister sprawiedliwości i prokurator generalny "robi za zero" i czy podoba mu się taki wpis. - Symbolika w polityce odgrywa coraz większą rolę, a pewne symbole są niezwykle czytelne, stały się już kanonem bieżącej komunikacji politycznej - odpowiedział polityk. - Myślę, że Leszkowi Millerowi udało się na trwale wpisać pewien symbol do języka polityki - dodał.
Poseł nawiązał do głośnej wypowiedzi Leszka Millera z czasów komisji śledczej ds. afery Rywina w 2003 roku. Ówczesny polityk SLD był przesłuchiwany przez dwa dni. Gdy między nim, a wtedy posłem PiS Zbigniewem Ziobrą doszło do spięcia, Miller powiedział: "Panie pośle, pan jest zerem panie Ziobro". W kolejnych latach Miller wracał do tej wypowiedzi.