O co chodzi w protestach w Hiszpanii? "To była iskra która, która podpaliła wszystko"
W Hiszpanii trwają gwałtowne protesty ws. kryzysu mieszkaniowego. - Zaproponowane zmiany nie rozwiązują problemu, ale są potrzebne - tak o dekretach, nad którymi będzie głosował hiszpański rząd, mówił w TOK FM dr Piotr Zagórski. - To coś, co miesiąc temu było nie do przejścia - przypomniał ekspert.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego w Hiszpanii doszło do protestów?
- Jakie rozwiązania rząd proponuje w kwestii kryzysu mieszkaniowego?
- Dlaczego w Hiszpanii trwa kryzys mieszkaniowy?
Przez Hiszpanię przetacza się fala protestów w związku z kryzysem mieszkaniowym. Związek Lokatorów zapowiedział na najbliższy weekend demonstracje i zgromadzenia w całym kraju, a w samym sercu Madrytu - na placu Puerta del Sol - w namiotach koczują tysiące młodych ludzi. Chcą zwiększenia dostępności tanich mieszkań, bo - jak tłumaczył reporter TOK FM Kacper Sikorski - mieszkańcy przeznaczają na wynajem znaczną większość swojej pensji.
Protesty rozpoczęły się w momencie, gdy na noszach wyniesiono 87-letnią Marię Carmen Abascal z mieszkania, w którym mieszkała 70 lat. Nowy właściciel podniósł czynsz kilkukrotnie, do 1650 euro, czyli ok. 300 euro więcej, niż wynosi emerytura kobiety. Eksmisję - w wyniku gwałtownego sprzeciwu - cofnięto, podpisano porozumienie z najemcą, a seniorka będzie mogła wrócić do mieszkania.
- To była iskra która, która podpaliła wszystko - komentował w "Zapytam inaczej" dr Piotr Zagórski z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk oraz Uniwersytetu Autonomicznego w Madrycie. Ekspert podkreślił, że protesty są duże, bo dotychczas rząd niewiele robił, by zaradzić kryzysowi mieszkaniowemu. - Dopiero teraz rząd zorientował się, że to może wybuchnąć w rękach i przegłosował dosyć agresywne polityki publiczne - stwierdził gość Anny Piekutowskiej. I wskazał, że na wiosnę mają odbyć się kolejne wybory w Hiszpanii.
Kryzys mieszkaniowy w Hiszpanii
Według hiszpańskiego Banku Narodowego w 2028 r. w Hiszpanii będzie brakowało ok. 1 mln mieszkań. - Większość społeczeństwa żyje w mieszkaniach własnościowych, ok. 35 proc. żyje z mieszkań wynajętych. Problem w tym, że w ostatnich 10 latach zarówno cena kupna, jak i cena wynajmu mieszkań wzrosła prawie dwukrotnie - mówił dr Piotr Zagórski.
- Bardzo mało się buduje. Jest coraz więcej turystów, coraz więcej mieszkań przeznaczonych zostało pod wynajem turystyczny. To wszystko razem faktycznie spowodowało, że problem mieszkaniowy w tej chwili w Hiszpanii jest wielki - ocenił ekspert.
Co rząd zaproponował, by rozwiązać ten problem? - Przedłużenie ochrony przed eksmisjami osób w trudnej sytuacji, regulacja najmu krótkoterminowego i ograniczenia dla funduszy w kupowaniu mieszkań, przedłużenie części umów najmu - wyliczyła Anna Piekutowska. I skomentowała, że według niej może to znacząco poprawić sytuację, ale mieszkań od tego raczej nie przybędzie.
- To zamrożenie problemu na kilka lat - zgodził się dr Zagórski. W jego opinii rząd przegłosuje te propozycje, bo koszty niepoparcia tego dekretu są zbyt duże. - Taki jest klimat społeczny i taka presja, że bardzo ciężko będzie głosować przeciwko - mówił gość TOK FM. Jak wyjaśnił, hiszpańska prawica sprzeciwia się tym pomysłom. - Partia ludowców i Vox mówią, że to atak na własność prywatną i ucierpią właściciele mieszkań - dodał.
Ekspert z Uniwersytetu Autonomicznego w Madrycie przypomniał też, że w pakiecie proponowanych zmian nie znalazł się punkt mówiący o tym, żeby kontrakty wynajmu były automatycznie odnawialne, a przerwanie ich wymagało uzasadnienia i uiszczenia odszkodowania.
Tymczasem protestujący nadal śpią w miasteczku namiotowym na placu Puerta del Sol. - Nie są zadowoleni z tego, że dekrety zostały podzielone - ocenił dr Zagórski.
Źródło: TOK FM