,
Obserwuj
Świat

Odsłaniamy kulisy kontrofensywy Ukraińców. "Byli szybsi od Rosjan"

Koprz
2 min. czytania
19.09.2025 18:48

"Jestem dumny z naszych żołnierzy" - powiedział Wołodymyr Zełenski, ogłaszając sukces kontrofensywy Ukraińców pod Dobropillem. - To ich pierwszy poważniejszy zysk terytoriów od dawna - mówił w TOK FM pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski.

fot. Agencja Wyborcza

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy kontrofensywa Ukraińców na froncie jest sukcesem;
  • Dlaczego ukraińskie uderzenie na Rosjan pod Dobropillem jest ważne.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że wojska Ukrainy prowadzą kontrofensywę pod Dobropillem w obwodzie donieckim. Odzyskały kontrolę już nad 170 km kwadratowych terytorium i wyzwoliły dziesięć miejscowości. - To dużo czy mało? - zapytał w TOK FM Filip Kekusz.

- W porównaniu z tym, co zajęli Rosjanie (wiosną i latem - przyp. red.), to nie jest dużo. Natomiast jest to o tyle ważne, że wcześniej Ukraińcy od niemal dwóch lat tracili terytoria, a nie zyskiwali. To więc pierwszy poważniejszy zysk - mówił pułkownik rezerwy Piotr Lewandowski z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.

Jak wyjaśnił, zaczęło się kilka tygodni temu, kiedy Rosjanie odnieśli sukces na froncie pod Dobropillem. Przeniknęli tam ukraińską obronę, a ta wezwała swoje elitarne jednostki. - Rosjanie też rzucili rezerwy, ale Ukraińcy byli szybsi. Poza tym wojska Władimira Putina były i są zaangażowane na kierunku pokrowskim i nie mogli skierować dużych rezerw pod Dobropill, nie upośledzając uderzenia na Pokrowsk. W wyniku tego część ich oddziałów została okrążona pod Dobropillem. Teraz wszystkie informacje wskazują, że Ukraińcy mają tam przewagę - tłumaczył.

Gość TOK FM zaznaczył, że Rosjanie są rozproszeni na długim froncie i nie mają możliwości jego spektakularnego przełamania. - Do tego jest niezbędna wielokrotna przewaga - podkreślił.

Mimo to - kontynuował pułkownik rezerwy - Rosjanie prowadzą "permanentną ofensywę". - Mają kolejne fazy, które nazywają "operacjami" i teraz kończą tę wiosenno-letnią. Zapewne dojdzie do spowolnienia, być może nawet tzw. przerwy operacyjnej, bo armia musi przestawić się na walkę w warunkach zimowych. Poza tym jesienią opady deszczu na pewno wpłyną negatywnie na tempo walk. Natomiast nie sądzę, żeby po tej przerwie operacyjnej nastąpiło mocne spowolnienie walk na froncie. Bo one i tak są już wolne - podsumował Piotr Lewandowski.

Źródło: TOK FM