,
Obserwuj
Świat

Ukraińcy już w Kupiańsku. Były dowódca armii USA w Europie: Ukraina może odzyskać Krym

PAP
2 min. czytania
10.09.2022 10:44
Ukraińska armia dotarła do centrum Kupiańska w obwodzie charkowskim. W mediach społecznościowych pojawiły się już zdjęcia ukraińskich żołnierzy z ukraińskimi flagami, którzy stoją na głównym placu miasta. Były dowódca armii amerykańskiej w Europie generał Ben Hodges uważa, że Ukraina może odzyskać wszystkie swoje terytoria, w tym Krym, w 2023 roku - pisał w piątek "Newsweek".
|
|
fot. Twitter/@IAPonomarenko

Fotografię ukraińskich żołnierzy z niebiesko-żółtą flagą państwową przed budynkiem administracji miejskiej w Kupiańsku w obwodzie charkowskim publikuje Ukraińska Prawda, powołując się na Facebook lokalnej urzędniczki. Informacje o odbiciu Kupiańska pojawiły się także w sieciach społecznościowych.

Ukraińska Prawda podaje przekazaną przez urzędniczkę rady obwodowej Natalię Popową informację o wyzwoleniu miasta.

Jak wskazuje portal, informacje takie przekazują także deputowani, blogerzy i korespondenci wojenni.

Oficjalnego potwierdzenia ze strony sztabu generalnego na razie nie ma.

W ostatnich dniach siły ukraińskie prowadzą skuteczne kontrnatarcie w obwodzie charkowskim i zdołały już - według informacji władz - wedrzeć się na pozycje przeciwnika na 50 km.

W piątek analitycy wojskowi prognozowali, że przy utrzymaniu tempa natarcia Kupiańsk może zostać wyzwolony w najbliższych dniach.

Następny będzie Krym?

Były dowódca armii amerykańskiej w Europie generał Ben Hodges uważa, że Ukraina może odzyskać wszystkie swoje terytoria, w tym Krym, w 2023 roku - pisze w piątek 'Newsweek'.

'Ukraińcy uratowali swój kraj...Ustalili warunki, na których mogą przywrócić pełną suwerenność, w tym, jak sądzę, odzyskać Krym w ciągu najbliższego roku' - powiedział Hodges.

Generał zauważył, że pół roku po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę 'podobno druga najlepsza armia na świecie jest teraz drugą co do wielkości armią na Ukrainie'. - Po tym czasie Rosja nadal kontroluje mniej niż 20 proc. terytorium Ukrainy, a jej zdolność do prowadzenia dalszych działań ofensywnych jest praktycznie wyczerpana - dodał.

Podkreślił, że nadszedł czas, aby zachodni partnerzy Ukrainy udzielili władzom w Kijowie wsparcia materialnego i moralnego, którego Ukraina potrzebuje do pełnego zwycięstwa militarnego.

Z kolei George Barros z amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) powiedział 'Newsweekowi', że operacja chersońska może być swego rodzaju papierkiem lakmusowym zdolności Ukrainy do wyzwolenia swoich terytoriów. - Jeżeli Ukraińcy zademonstrują, że potrafią otoczyć i oblegać przeciwnika w Chersoniu, byłoby to wielkim osiągnięciem militarnym i pokazałoby, że mogą to zrobić również w innych miejscach na wschodzie i południu - powiedział Barros.

Jego zdaniem może jednak upłynąć kilka miesięcy, zanim pojawi się wystarczająco jasny obraz ukraińskich osiągnięć pod Chersoniem.

Według Barrosa, przenosząc na południe część elitarnej rosyjskiej 1 Armii Pancernej, Federacja Rosyjska pogorszyła swoją pozycję w innych częściach Ukrainy. Jednocześnie ekspert uważa, że wojna jeszcze się nie skończyła. - Z ukraińskiego punktu widzenia to wspaniale, że dyskutujemy, czy może się skończyć za 15 czy 37 miesięcy. Ale nadal uważam, że czeka nas długa wojna - podsumował Barros.

Posłuchaj podcastu!