Putin zaprosił Xi Jinpinga do Moskwy. "Rosja desperacko chce pokazać, że nie jest osamotniona"
Prezydent Rosji Władimir Putin spotkał się w trybie online z przywódcą Chin Xi Jinpingiem i zaprosił go do Moskwy wiosną przyszłego roku - podała agencja Reutera. Oceniła przy tym, że wizyta byłaby pokazem solidarności Pekinu z Moskwą w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Jak zauważył w TOK FM prof. Michał Lubina, choć to jedna z rutynowych rozmów, to nawet taka zaczyna być już ważna. - W zasadzie wszystko, co związane z Chinami w związku z wojną w Ukrainie jest istotne - mówił w "Światopodglądzie" ekspert Instytut Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego i Narodowego Uniwersytetu Politologicznego na Tajwanie oraz autor książki 'Niedźwiedź w objęciach smoka. Jak Rosja została młodszym bratem Chin'.
Na wagę spotkania zwróciła uwagę także dr Katarzyna Sarek. Przy czym podkreśliła fakt, że na rosyjskich stronach rządowych pojawiło się nie tylko nagranie, ale też transkrypt wypowiedzi obu dyktatorów. Choć, jak od razu też zastrzegła, widoczna była tu duża dysproporcja. - Udostępniono dziewięć minut spotkania, z czego przez osiem minut mówił Putin, w ogóle nie dopuszczając Xi Jinpinga do głosu - wypunktowała w TOK360 ekspertka zakładu japonistyki i sinologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W jej ocenie pokazuje to, że była to mowa skierowana bardziej do obywateli rosyjskich niż samego Xi. Tym bardziej, jak wskazała, że Putin podkreślał m.in. jakie Chiny są pomocne Rosji, jak je wspierają w każdym aspekcie i jaka wspaniała przyjaźń kwitnie między oboma krajami oraz jak rozwija się między nimi wymiana handlowa. - Brzmiało to, jak zapewnienie samego siebie, że wszystko idzie po naszej myśli - dopowiedziała w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
"Rosyjska forma przymuszania"
Odpowiedź Xi była cztery razy krótsza - podkreśla także Reuters. Przywódca Chin wyraził skłonność do wzmocnienia strategicznej współpracy z Rosją wobec sytuacji międzynarodowej, którą określił jako "trudną".
- Zaproszenie na przyjazd do Moskwy padło, ale Xi w udostępnionym nagraniu nie odniósł się do niego. Pominął w ogóle ten wątek - zauważyła też dr Katarzyna Sarek. Wskazała przy tym, że wypowiedź przywódcy Chin była o wiele bardziej stonowana.
- Co oznaczałby brak przyjęcia zaproszenia? Kiedy powinna paść odpowiedź? Jak możemy ocenić potencjalne ruchy Chin? - dopytywał prowadzący.
W ocenie ekspertki UJ trudno tu o jednoznaczną odpowiedź - z kilku powodów. - Chiny zdecydowanie prowadzą politykę ostrożną i taką, która zapobiega problemom w przyszłości. One nie lubią wykonywać ruchów, kiedy nie są w stanie określić, jakie będą ich rezultaty i w jakich okolicznościach wizyta miałaby dojść do skutku - tłumaczyła.
Według niej dużo zależy też od tego, jak będzie wyglądała sytuacja Rosji w Ukrainie i sytuacja w samych Chinach w kontekście pandemii koronawirusa - Myślę, że odpowiedź może być znana dopiero na wiosnę przyszłego roku - zastrzegła.
Prof. Michał Lubina zwrócił z kolei uwagę, że w chińskiej wersji relacji ze spotkania nie ma w ogóle słowa o zaproszeniu. - Traktuję to jako pewną rosyjską formę przymuszania, żeby Xi jednak przyjechał. Jak publicznie już mówią, że go zaprosili, to teraz trudniej będzie mu powiedzieć, że jednak nie przyjedzie - ocenił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Dodał, że dla niego istotna jest też sama dynamika rozmów w dużej mierze już "między coraz słabszą Rosją a coraz silniejszymi Chinami".
"Rosja skazana na Chiny"
Urzędnicy obu krajów wychwalali na nagraniu szerokie perspektywy współpracy, a chińskie MSZ deklarowało poparcie dla osiągnięcia "strategicznych celów rozwojowych" i umacniania "mocarstwowej pozycji" Rosji "pod przywództwem prezydenta Putina". Według komentatorów Pekin unikał jednak przekazywania Moskwie materialnego wsparcia wojskowego, co mogłoby narazić go na zachodnie sankcje.
- Zdecydowanie Chiny mają mniejszy interes w tym, by rozwijać przyjaźń chińsko-rosyjską. To Rosja jest w tym momencie skazana na Chiny i to Rosja desperacko chce pokazać, że nie jest osamotniona, że nie jest pariasem na arenie międzynarodowej. A ma potężnego przyjaciela, który ją wspiera w trudnych dla niej chwilach - podkreśliła ekspertka zakładu japonistyki i sinologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Stąd, jak dodała, Putin wyliczył też skrupulatnie, o ile procent wzrosła wymiana handlowa między Chinami a Rosją i eksport produktów przemysłowo-rolnych. - To miało pokazać, że wojna nie sprawiła, że Rosja przestała robić cokolwiek innego poza nią - skwitowała dr Katarzyna Sarek w TOK FM.