,
Obserwuj
Świat

Śmierć 27-letniej Anastazji. Współlokator podejrzanego zmienia zeznania. Dramat dziewczyny miał trwać 92 minuty

PAP/tokfm.pl
2 min. czytania
22.06.2023 11:37
Pakistańczyk, który jest współlokatorem podejrzanego o morderstwo Polki na Kos 32-letniego mężczyzny z Bangladeszu, zmienił zeznania. Twierdzi, że po powrocie do domu zastał w nim parę - ujawnia grecki portal Proto Thema.
|
|
fot. Anastazja R./Facebook screenshot

Początkowo mężczyzna twierdził, że kiedy wrócił w poniedziałek 12 czerwca o godz. 22.10 do domu, nie spotkał ani współlokatora, ani Anastazji. Kamera przemysłowa zarejestrowała jednak, że wchodzili oni do domu o godzinie 20:38, więc dramat dziewczyny miał trwać 92 minuty - zaznacza portal.

W środę Pakistańczyk stwierdził, że kiedy wrócił do domu, zastał w nim współlokatora i dziewczynę, którzy pili piwo. Następnie około godz. 23 usłyszał, jak odjeżdżają na motorze.

Początkowo Pakistańczyk twierdził, że mężczyzna z Bangladeszu miał wrócić do domu we wtorek rano, brudny i w zabłoconych butach. Jak piszą media, w środę nie wspomniał o tym, czy spotkał współlokatora po jego powrocie, ale tylko to, że dwukrotnie - około godz. 1 i 2 nad ranem - budził się, a jego jeszcze nie było.

Policja nie wyklucza, że początkowo Pakistańczyk w strachu próbował kryć swojego współlokatora z Bangladeszu.

W środę podczas przesłuchania w sądzie w Kos główny podejrzany zaprzeczył stawianym mu zarzutom. Według doniesień medialnych miał ponadto zmienić początkowe zeznania, zaprzeczając, że odbył stosunek seksualny z ofiarą.

W związku z tym podejrzany wrócił do aresztu, a policja kontynuuje śledztwo, czekając na wyniki badań materiału DNA.

Badanie potwierdziło tożsamość Polki

Anastazja zaginęła w poniedziałek 12 czerwca na greckiej wyspie Kos, gdzie pracowała w jednym z hoteli. W niedzielę greckie media poinformowały, że znaleziono ciało 27-letniej Polki. Na zwłoki natrafiono około godz. 19 czasu lokalnego, około kilometra od domu Banglijczyka, zatrzymanego wcześniej przez policję i 500 metrów od miejsca, w którym w sobotę znaleziono telefon komórkowy Polki.

Przeprowadzona w poniedziałek późnym wieczorem na wyspie Rodos sekcja zwłok Polki potwierdziła śmierć przez uduszenie. Lekarze podkreślili jednak, że ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu, co znacznie utrudniało badania.

'Może gdyby się nie broniła, to by żyła'

- Na pewno moja córka się broniła. Może gdyby się nie broniła, to by żyła - powiedziała w rozmowie z grecką telewizją MEGA matka zamordowanej dziewczyny. Dodała, że 'kara śmierci dla mordercy mojej córki do za mało'.

- Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie mam dziecka, które zostało zgwałcone w bestialski sposób - powiedziała kobieta.

Jak podaje MEGA TV, po raz ostatni rozmawiała ona z córką w dniu zaginięcia około godz. 18. Anastazja miała mówić o poparzeniu na ręce, które smaruje maściami. Kilka godzin później do matki dziewczyny zadzwonił jej partner, który był zaniepokojony faktem, że Anastazja nie odbiera telefonu.

Matka zamordowanej Polki twierdzi, że policja mogła działać szybciej i straciła cenny czas na poszukiwanie jej dziecka.

- Gdyby nie partner Anastazji, to uważam, że mojej córki by nigdy nie odnaleziono - powiedziała kobieta, która podkreśliła, że zaginięcie Anastazji zostało zgłoszone bardzo szybko.

Matka Anastazji wraz z jej partnerem wrócili we wtorek do Polski.