,
Obserwuj
Świat

Zbuntowani wagnerowcy wysłani do Łukaszenki. "Putin stara się założyć Białorusi szelki"

3 min. czytania
28.06.2023 06:33
Jak podały białoruskie niezależne media, samolot szefa Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna wylądował we wtorek na lotnisku wojskowym w Maczuliszczach pod Mińskiem. Zdaniem prof. Pawła Kowala, z wyjazdu wagnerowców na Białoruś Putin ma dwie podstawowe korzyści. - Pojawia się tam trochę dobrze wyszkolonego wojska, które w razie czego może uderzyć na Ukrainę od północy oraz pilnowany jest Łukaszenka - mówił w TOK FM poseł Koalicji Obywatelskiej.
|
|
fot. Gavriil Grigorov

Samolot, którym najprawdopodobniej lata właściciel zbrojnej najemniczej Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn, wylądował we wtorek na lotnisku wojskowym Maczuliszczy pod Mińskiem - podał niezależny projekt monitoringowy Biełaruski Hajun.

Wysłanie Prigożyna na Białoruś po nieudanym puczu jest wynikiem negocjacji, w których miał brać udział białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka, w porozumieniu z Władimirem Putinem. Rosyjski przywódca postanowił, że ci z wagnerowców, którzy nie chcą wstąpić do armii rosyjskiej mogą uzyskać schronienie na Białorusi.  

Jak ocenił w "A teraz na poważnie" w TOK FM prof. Paweł Kowal z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Łukaszenka nie jest wystarczająco silnym i niezależnym przywódcą. Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej z wyjazdu wagnerowców na Białoruś, Putin ma dwie podstawowe korzyści. - Pojawia się tam trochę dobrze wyszkolonego wojska, które w razie czego może uderzyć na Ukrainę od północy oraz pilnowany jest Łukaszenka - podkreślił. 

Rozmówca Mikołaja Lizuta zauważył w tym kontekście także fakt, że w ubiegłym tygodniu podano cztery nowe miejsca rozlokowania rosyjskich głowic nuklearnych na Białorusi. - Ja to czytam tak: światło powinno być rzucone na Białoruś. Jest ona kluczowa z punktu widzenia bezpieczeństwa europejskiego a tym bardziej bezpieczeństwa Polski - mówił prof. Kowal. 

Posłuchaj rozmowy:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Według polityka widać wyraźnie, że Putin boi się jakichś wydarzeń na Białorusi. - Nie wiem czy to jest realne czy urojone, ale pewnym jest, że się czegoś obawia i stara się założyć Białorusi takie szelki. Te szelki polegają na tym, że nagle się znajduje tam broń jądrowa, więc zawsze może powiedzieć w razie jakiejś rewolucji, chociażby Amerykanom, że: "Słuchajcie, ja nie mogę, bo mamy tam dużo broni" - powiedział gość TOK FM.

Poseł Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że musiało dojść do dużego rozłamu w środowisku Putina. - Znaleziono takie rozwiązanie, w którym Putin trochę zyskuje na Białorusi. Ale straty wizerunkowe są ogromne - mówił. - Putin pokazał gołą dupę, obnażył swoją słabość przed całym światem, pokazał, że nie jest w stanie zapanować nad swoim otoczeniem i musi ich godzić. Wydaje mi się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, jeśli chodzi o tę sytuację, że on nie był w stanie ich pogodzić, musiał ich rozdzielić - wskazał prof. Kowal. 

Jak ocenił, reputacji Putina raczej nie uratuje już nawet próba likwidacji buntownika. - Czy Pigożyn to przeżyje, to czekamy, bo wszystko się dopiero zaczęło. Myślę, że może być próba zabicia go, ale i tak poszły już konie po betonie - skwitował polityk. 

Prigożyn zaatakuje Kijów z terytorium Białorusi? Prof. Legucka nie wierzy w intrygi. 'Car jest nagi'

"Wyszło na to, że Kaczyński nie wie, co się dzieje w Rosji"

Prof. Kowal podkreślił, że to, co się działo od piątkowego wieczoru w Rosji, to wydarzenia niezwykle istotne także z punktu widzenia naszego kraju. Tymczasem wicepremier Jarosław Kaczyński ani słowem nie odniósł się do puczu w Rosji w sobotnim porannym wywiadzie dla RMF FM. W opinii komentatorów dlatego, że wszystkie jego wywiady są nagrywane wcześniej.

- Jarosław Kaczyński nagrał wywiad i wyszło na to, że on nic nie wie o tym, co się dzieje w Rosji. Ludziom u nas się wydaje, że te wydarzenia są bardzo odległe. Tymczasem moja teza podstawowa brzmi: Rosja się rozpadnie. Ten proces będzie trwał kilka, do kilkunastu lat i obserwujemy przyspieszenie tego procesu. Dla Polski to jest potencjalnie bardzo korzystne, ale też wiąże się z niebezpieczeństwami - mówił gość TOK FM.

Jak dodał, wszystko zależy od tego, jak będzie prowadzona polityka. - A w sobotę rano wicepremier Jarosław Kaczyński albo powinien był udzielić nowego wywiadu, w którym dałby sygnał, że jest poinformowany o tym, co się dzieje albo ten wywiad powinien być zdjęty i powinna grać muzyczka - ocenił poseł Koalicji Obywatelskiej.