Papież Franciszek mówi o "wielkiej Rosji". Upada moralny autorytet Watykanu? "Ludzie się nabierają"
- Nie zapominajcie nigdy o waszym dziedzictwie. Jesteście dziećmi wielkiej Rosji; wielkiej Rosji świętych, króla, wielkiej Rosji Piotra I, Katarzyny II, tego wielkiego imperium, o tak wielkiej kulturze i wielkim człowieczeństwie. Nie rezygnujcie nigdy z tego dziedzictwa. Jesteście spadkobiercami Matki Rosji, idźcie z nią naprzód. I dziękuję wam za wasz sposób bycia, za sposób, w jaki jesteście Rosjanami - mówił papież do ok. 400 młodych rosyjskich katolików.
Słowa Franciszka oburzyły wielu, bo znowu ciepło i przychylnie wypowiadał się o Rosji, która od ponad półtora roku atakuje Ukrainę i okupuje część terenu tego kraju.
Jak zauważył w 'Pierwszym Śniadaniu w TOK-u' dr hab. Tadeusz Bartoś, to 'nie jest pierwszy raz, gdy papież po swoich spontanicznych wypowiedziach spotyka się z krytyką'. - Nie kontroluje wrażenia, jakie wywołuje - mówił teolog z Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku, były dominikanin.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
'Sympatia dla Rosji jest niewątpliwa'
Po zarzutach strony ukraińskiej Watykan wydał we wtorek oświadczenie, w którym przekonywano, że papież Franciszek wcale nie zachęcał w swojej wypowiedzi do 'wychwalania imperialistycznej logiki'. Gościa TOK FM te tłumaczenia nie przekonały. - Co siedzi w jego (Franciszka) głowie, to jest rzecz domysłów. Sympatia dla Rosji jest niewątpliwa - ocenił.
Rozmówca Piotra Maślaka zwrócił uwagę, że papież zorganizował spotkanie z młodzieżą katolicką z Petersburga, a nie dla młodych katolików z Kijowa. - A też by się tam znalazło tam kilku Ukraińców katolików - podkreślił.
Zdaniem prowadzącego rozmowę Piotra Maślaka dla wielu osób może być trudne do zrozumienia, że ktoś, kto ma reprezentować Chrystusa na ziemi, staje po stronie zbrodniczego reżimu. - Papieże stawali po stronie Rosji w XVIII wieku, popierali rozbiór Polski, więc tutaj jest długa tradycja - mówił Bartoś. Jak tłumaczył teolog, taka postawa wynika z tego, że Watykan jest antyzachodni. - Europa Zachodnia i Stany Zjednoczone są - w takim magicznym myśleniu katolickim - miejscem, gdzie jest największe zło. Bo tam się dzieją okropne rzeczy - nie chroni się życia, a do tego dorzuci się jeszcze np. jawną homoseksualność - wyliczał, podkreślając zbieżność takiego przekazu z tym, co mówi rosyjska propaganda.
Były dominikanin przypomniał także, że taki kurs Watykanu to w dużej mierze dziedzictwo papieża Polaka. - Jan Paweł II podniósł sztandar zwalczania Zachodu jako 'cywilizacji śmierci'. W czasach kiedy Zachód powoli dopracowywał się ochrony praw człowieka, praw mniejszości, ochrony niepełnosprawnych, zabrzmiał w świecie ten głos znad Wisły. Tutaj mamy kontynuację tego, tylko z trochę innymi akcentami, bo ludzie z Ameryki Południowej nie są antysowieccy - wyjaśnił teolog.
10 lat pontyfikatu Franciszka. Od 'papieża, na jakiego czekaliśmy' do 'ruskiej onucy'
Watykan przestaje być moralnym autorytetem? 'Robią to od setek lat i ludzie się nabierają'
W ocenie Tadeusza Bartosia to, że papież nie przykłada należytej wagi do tego, co dzieje się tu i teraz - do mordów i gwałtów popełnianych przez Rosję w Ukrainie na oczach całego świata - sprawia, że ostatecznie upada autorytet Watykanu.
Według eksperta nie jest to jednak coś, nad czym powinniśmy ubolewać. - Nie jest sprawą pożytku światowego, publicznego jakiś wielki autorytet Watykanu. To państwo staje się nieprzewidywalne w tym, co robi, mówi. W związku z tym (jest) niewarte zainteresowania. I może w tym kierunku to powinno zmierzać - stwierdził gość TOK FM.
Jak przekonywał, wielu ludzi niesłusznie ma wyobrażenie, że Watykan to jakaś 'oaza dobroci'. Zdaniem teologa pozycja moralna Watykanu została po prostu wytworzona przez 'religijną propagandę'. - Chodzą w strojach, mówią z namaszczeniem, z przekonaniem, robią to od setek lat i ludzie się nabierają - opisywał. - Tymczasem jeśli w opinii publicznej utrwalać się będzie wizerunek papiestwa jako szemranej instytucji, to często to będzie wizerunek zgodny z rzeczywistością. Bo historia tego, co się dzieje w Watykanie - za tego i poprzednich pontyfikatów - powodują, że zupełnie spokojnie mogę do opinii publicznej apelować, żeby nie pokładała w nim wielkiej nadziei i zaufania, że to jakiś moralny punkt odniesienia. Watykan takim miejscem nie jest. I to widać - podsumował gość Piotra Maślaka.
'W koloratkach poszli do gejowskiego klubu'. Były kleryk o 'seksualnej klice' w seminarium