Atak Hamasu na Izrael. "W Jerozolimie mówią, że to sytuacja bez precedensu"
Nawet 22 osoby zginęły, 250 może być rannych - to najnowszy bilans izraelskich służb ratunkowych po porannych atakach rakietowych na Izrael. Ostrzału dokonali bojownicy z palestyńskiego ugrupowania Hamas. Izrael zmobilizował żołnierzy i rezerwistów, w wielu miejscach trwają starcia i walki.
'Izrael został zaskoczony'. Co dalej? Ekspert wskazuje na jedno państwo
W sobotę w Jerozolimie przebywa dr hab. Joanna Dyduch z Zakładu Izraela w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Jagiellońskim. - Rano byłam na spacerze, zatrzymałam się na kawę na Starym Mieście i wtedy przeczytałam, że dzieją się rzeczy straszne. Do południa w centrum Jerozolimy był spokój. Słychać było jeden alarm rakietowy, ale potem dwa kolejne. Słyszeliśmy rakiety. Resztę czasu spędziłam u moich gospodarczy w ich domowych schronie. Teraz czekamy, co będzie dalej, czy dzieci będą mogły jutro iść do szkół - relacjonowała gościni Tomasza Stawiszyńskiego w TOK FM.
Ekspertka dodała, że wszyscy jej izraelscy znajomi powtarzają, iż to sytuacja bez precedensu. - Pojawia się porównanie do roku 1948 (I wojna izraelsko-arabskar-red.). Dla wielu to sytuacja nadzwyczajna - opowiadała dr Dyduch.
Ksiądz prosto z Betlejem. 'Jesteśmy na tykającej bombie zegarowej'