Zełenski w "patowej sytuacji". Gen. Pacek ostrzega. "To byłby dramat"
Rosja wzmożyła ataki rakietowe na Ukrainę, a tymczasem w dowództwie ukraińskiej armii trwa konflikt. Amerykańskie i ukraińskie media poinformowały, że w poniedziałek wieczorem na spotkaniu w Kijowie Wołodymyr Zełenski poinformował gen. Załużnego o jego dymisji. Prezydent Ukrainy zaproponował generałowi objęcie innego stanowiska, ten jednak odmówił. Już wcześniej pojawiały się doniesienia o napiętej atmosferze panującej między prezydentem a naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy w związku z nieudaną kontrofensywą. Najpoważniejszym kandydatem do objęcia stanowiska naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy jest generał Ołeksandr Syrskij. To jednak wciąż nieoficjalne informacje. Prezydent Ukrainy jeszcze nie ogłosił swojej decyzji.
- To nie jest dobra informacja i pokazuje Ukrainę w złym świetle - skomentował te doniesienia gen. Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku. Gość TOK FM wskazywał na wysokie notowania Załużnego u swoich podwładnych. Jednak krytycznie ocenił konflikt pomiędzy Zełenskim i Załużnym. - Prezydent jest osobą numer jeden. Nie tylko w czasie wojny, w czasie pokoju też. Dlatego ta sytuacja jest patowa - komentował.
Dyrektor Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego Uniwersytetu Jagiellońskiego odnosząc się do wywiadów, których generał udzielił CNN czy 'The Economist' wskazywał na polityczne ambicje Załużnego. - Jak na głównodowodzącego armią zachowuje się dziwnie. To jest wojna. Generał, który dowodzi siłami zbrojnymi musi skoncentrować się na dowodzeniu, na wszystkich sprawach związanych z problemami wojny - oceniał Pacek.
Jednocześnie gość TOK FM wyjaśniał, że 'media chcą widzieć w gen. Załużnym bohatera, a prawda jest nieco inna'. - Kontrofensywa Ukrainy, sposób, w jaki została zaplanowana i przeprowadzona, pokazała elementarne błędy. Czy chcemy, czy nie, dowódca jako pierwszy ponosi za to odpowiedzialność - przekonywał gen. Pacek.
Wciąż nie ma oficjalnego komunikatu, że gen. Załużny został zdymisjonowany, ale jeżeli prawdą jest, że prezydent nie może porozumieć się z generałem, to 'jest to bardzo zła wiadomość, ponieważ podczas wojny nie może być takiego konfliktu'. - Gdybym był na miejscu Zełenskiego, też zdymisjonowałbym Załużnego. Gdy jak twierdzą niektórzy komentatorzy, Załużny się stawia, ma inne zdanie, wykazuje ambicje polityczne i robi sobie PR przed prezydenckimi wyborami. To jest naprawdę wojna i wszystko musi być podporządkowane jednemu głównemu celowi, żeby jak najszybciej wyrzucić ruskich z Ukrainy i zakończyć wojnę, bo giną ludzie - oceniał.
Czy będą podziały w ukraińskiej armii?
Gen. Pacek wyjaśniał, że Zełenski zwlekał z decyzją, wiedząc, jakie gen. Załużny ma poparcie wśród żołnierzy. Prezydent obawiał się podziałów w armii, odmowy wykonania rozkazu czy rezygnacji innych dowódców. - To swój chłop, który pozbył się z armii sowieckich generałów. (?) Nie wiem, na ile to jest możliwe, i na ile to jest poważne, ale trzeba się z tym liczyć - zauważył gość Wojciecha Muzala.
- Nie wyobrażam sobie, żeby generał w czasie wojny stawał w konflikcie do prezydenta, bo to jest ostatnia rzecz, jakiej dzisiaj potrzebuje ten kraj. Ukraina potrzebuje zgody, to jest państwo podzielone, inne niż Polska. Nawet cerkiew jest podzielona i jeszcze do tego tylko brakuje, żeby podzieliło się wojsko. To byłby dramat kończący jakiekolwiek zdolności Ukrainy do obrony - mówił generał.
Gość Wojciecha Muzala wyjaśniał, że z jednej strony Zełenski potrzebuje generała, który będzie realizował jego linię. - Ale z drugiej strony nie może wylać dziecka z kąpielą, bo błędne posunięcie może przynieść niepowetowane straty - podsumował gen. Pacek.