Syrski zastąpi Załużnego. Kim jest? "Dowódca skłonny do przelewania krwi"
Załużny odchodzi, ale zostaje. Ekspert o "największej obawie Zełenskiego"
O dymisji Walerija Załużnego mówiło się już jakiegoś czasu. Tajemnicą poliszynela były też napięte stosunki pomiędzy, byłym już, szefem armii a prezydentem. Jak wskazał w TOK FM Michał Kacewicz z Biełsatu, pozostawienie generała w sztabie, mogło być sposobem na "zablokowanie jego aspiracji politycznych". - Załużny wypowiada się prawie jak polityk. I to była największa obawa Zełenskiego i jego ekipy - że on zyskuje popularność, pójdzie do polityki i zacznie robić mu konkurencję - tłumaczył gość "TOK360".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
W ocenie Kacewicza, na takim rozwiązaniu nie korzysta tylko prezydent, ale i sam Załużny. - To dla generała rodzaj miękkiego lądowania. Jest to dla niego dobre też dlatego, że będzie mógł cały czas mówić, że ma jakiś wpływ na decyzje wojskowe - zwrócił uwagę w rozmowie z Adamem Ozgą.
Syrski "mniej troszczy się o życie żołnierzy". Załużny będzie "amortyzował"
Chwilę po ogłoszeniu dymisji Walerija Załużnego, Zełenski przedstawił jego następcę. Nowym naczelnym dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy został generał Ołeksandr Syrski - dotychczasowy dowódca sił lądowych, która od początku wojny stanowi najważniejszą strukturę w ukraińskiej armii.
Dlatego Syrski - wskazał dziennikarz Biełsatu - "niewątpliwie jest doświadczony". Choć, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, nie cieszy się wśród żołnierzy sympatią. - Jest uznawany przez nich za dowódcę bardziej skłonnego do przelewania krwi, mniej troszczącego się o życie i zdrowie żołnierzy. Dlatego fakt, że Załużny pozostanie, jest też rodzajem amortyzowania potencjalnego napięcia w szeregach samej armii - mówił Michał Kacewicz w TOK FM.
Zełenski w 'patowej sytuacji'. Gen. Pacek ostrzega. 'To byłby dramat'