Szef MON uspokaja po ataku pod Moskwą. "Stale monitorujemy sytuację"
W piątek wieczorem uzbrojeni napastnicy zaatakowali salę koncertową Crocus City Hall w Krasnogorsku pod Moskwą. W budynku doszło do eksplozji, wybuchł pożar. Według FSB w ataku zginęło ponad 60 osób, a ok. 100 zostało rannych. Kanały w serwisie Telegram zbliżone do struktur siłowych informują o 130 rannych.
Atak terrorystyczny pod Moskwą. Rośnie liczba ofiar. Są pierwsze zatrzymania
Do ataku przyznało się Państwo Islamskie, grupa bojowników, która niegdyś sprawowała kontrolę nad obszarami Iraku i Syrii, podała w Telegramie należąca do tej grupy agencja Amaq.
Dane wywiadowcze Stanów Zjednoczonych potwierdziły oświadczenie Państwa Islamskiego o odpowiedzialności za atak terrorystyczny na koncercie pod Moskwą, poinformował w piątek amerykański urzędnik. Oficjel przyznał, że Stany Zjednoczone ostrzegały Rosję w ostatnich tygodniach przed możliwością ataku.
- Właściwie ostrzegaliśmy Rosjan – powiedział urzędnik, wypowiadając się pod warunkiem zachowania anonimowości, nie podając żadnych dodatkowych szczegółów.
Zamach w Rosji, a bezpieczeństwo Polski
Tragiczne doniesienia skomentował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Szef MON poinformował, że zarówno polskie służby jak i nasi sojusznicy monitorują sytuację.
"W związku ze strzelaniną pod Moskwą stale monitorujemy sytuację. Jestem w kontakcie ze Sztabem Generalnym WP, wszystkimi służbami oraz naszymi sojusznikami. Analizujemy tę sytuację pod względem możliwego wpływu na bezpieczeństwo Polski" - napisał w piątek wieczorem Kosiniak-Kamysz na platformie X.