Wybory we Francji. To nowy premier? "Zaczepny i irytujący komponent"
Wybory we Francji. To nowy premier?
Koalicja lewicowa wygrała wybory we Francji. Według oficjalnych wyników Nowy Front Ludowy (NFP) zdobył najwięcej głosów w II turze wyborów parlamentarnych we Francji - uzyskał 182 mandaty w Zgromadzeniu Narodowym.
Centrowy obóz prezydenta Emmanuela Macrona zdobył 168 miejsc, a skrajnie prawicowe Zjednoczenie Narodowe (dawny Front Narodowy Marine Le Pen) - 143. Przypomnijmy, że to właśnie ugrupowanie Le Pen wygrało pierwszą turę przedterminowych wyborów.
Przywódcą Nowego Frontu Ludowego jest Jean-Luc Mélenchon. - W fazie wyborczej i w pierwszym powyborczym przemówieniu okazał się niezwykle zaczepny. Domagał się niezwłocznie ustąpienia rządu. Podkreślał, że to wielka porażka Macrona. Jednocześnie atakował ciągle obowiązujący system - komentował w TOK FM były ambasador w Niemczech, Francji i Monako Andrzej Byrt.
Jak podkreślił rozmówca Wojciecha Muzala, Mélenchon "ze swoimi postulatami społecznymi, jest irytującym komponentem".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Wybory we Francji. Co może premier?
Co po wyborach czeka Francję? - Ciężkie, trudne rządy - ocenił gość "Pierwszego programu". Ale nie można zapominać, że we Francji funkcjonuje system prezydencki. - Posiedzenie rządu zwołuje prezydent i on jemu przewodniczy. Premier przychodzi i może podać - żartuję teraz oczywiście - kawę głowie państwa - opisywał Byrt.
W gestii prezydenta są też tak ważne sprawy, jak polityka zagraniczna, obrona i bezpieczeństwo. - Prezydent ma konstytucyjnie zagwarantowany głos zasadniczy, natomiast premier ma swój lewarek pod nazwą "finanse". Może powiedzieć: "Chcesz wysyłać rakiety na Ukrainę? To kosztuje, a my nie mamy pieniędzy" - dodał. Były ambasador podkreślił, że francuska lewica popiera Ukrainę w walce z Rosją.
- Pamiętajmy, że Francja jest bardzo mocno zadłużona i Komisja Europejska wobec niej też wszczęła postępowanie kontrolne, a przedwyborcze postulaty lewicy, które sprawiły, że wiele osób na nią zagłosowało, mają ogromną cenę finansową. To będzie marsz na bardzo cieniutkiej linie. Nie tylko finansowej, lecz także politycznej - analizował rozmówca Wojciecha Muzala. Zdaniem Byrta mniej zmian dotyczyć będzie polityki zagranicznej, bo "tam ciągle liderem pozostanie prezydent" Macron.