,
Obserwuj
Świat

"Jad trupi wlewa się do okopów". Epidemia cholery w okupowanym przez Rosjan mieście

2 min. czytania
30.07.2024 20:13
W okupowanej przez Rosjan Awdijiwce zalegają ciała zabitych, w mieście wybuchła epidemia cholery. - Agresor w żaden sposób nie jest zainteresowany zbieraniem swoich poległych. Dla nich to kłopotliwe ze względu na ujawnianie, ile osób zginęło - mówił w TOK FM Piotr Skopiec z Fundacji Humanosh.
|
|
fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

W okupowanej przez Rosjan Awdijiwce na wschodzie Ukrainy wybuchła epidemia cholery - poinformował lojalny wobec Kijowa mer Awdijiwki Witalij Barabasz.

Jak ocenił w TOK FM Piotr Skopiec, sytuacja jest dramatyczna. - Miasto zostało praktycznie odcięte od świata, zamknięte dla jakiejkolwiek ruchu. Zresztą z ukraińskiej strony nie da się tam wjechać, bo linia frontu blokuje przejazd - mówił ekspert Fundacji Humanosh.

Jak dodał, nieliczni mieszkańcy otrzymują pomoc humanitarną, którą przedstawiciele władz okupacyjnych przywożą ubrani w ochronne kombinezony i maski przeciwgazowe.

Co jest bezpośrednią przyczyną wybuchu epidemii? Zdaniem eksperta, to zalegające w mieście ciała, które znaleźć można także np. w studniach.

"Można tego uniknąć"

W ocenie gościa "TOK 360" epidemia cholery nie jest i nie powinna być naturalną konsekwencją brutalnych działań na froncie. - Można tego uniknąć, jeżeli wojna byłaby prowadzona w sposób podlegający jakimkolwiek konwencjom, gdyby zbierano ciała poległych i je wywożono, np. pociągami chłodniczymi. Są zresztą różne metody pozbycia się ciał. Nawet robienie zbiorowych grobów - mówił gość Adama Ozgi.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Tymczasem, jak dodał, "agresor w żaden sposób nie jest zainteresowany zbieraniem swoich poległych". - Dla nich to kłopotliwe ze względu na ujawnianie, ile osób zginęło. Przecież lepiej uznać te osoby za zaginione i nic nie robić - tłumaczył organizator misji medycznych.

"Jad trupi wlewa się do okopów"

Awdijiwka w obwodzie donieckim, która przed wojną na pełną skalę liczyła ponad 30 tys. mieszkańców, została zajęta przez Rosjan w lutym b.r. Według Piotra Skopica dziś pozostaje tam ok. 400 cywilów.

Tyle, że - jego zdaniem - takich miejscowości jak Awdijwka i takich epidemii może być więcej. - Wcześniej mieliśmy podobną sytuację w oblężonym Mariupolu. Ale to samo było w Torecku i np. Lipcach - podkreślił. Zastrzegł od razu, że o wielu takich miastach w ogóle się nie dowiemy. - Rozmawiałem z naszymi znajomymi z Charkowa, Kupiańska, Konstantynówki, jad trupi wlewa się do okopów, smród jest niewiarygodny - wskazał.

Ekspert Fundacji Humanosh ocenił przy tym, że możliwość kontrolowania epidemii i jej stłumienia jest niewielka. - Nie sądzę, żeby agresor wysłał tam oddziały medyczne - skwitował w TOK FM.

17 lutego oddziały ukraińskie wycofały się z Awdijiwki, która od miesięcy była miejscem intensywnych walk na froncie i nieustannych szturmów wojsk rosyjskich. Awdijiwka, postrzegana jako brama do pobliskiego Doniecka, największego miasta przejętego przez wspieranych przez Rosję separatystów (jeszcze w 2014 roku) i od tego czasu okupowanego, została niemal całkowicie zniszczona.