Iga Świątek w Paryżu zdobędzie medal? Radwańska: Sama jestem ciekawa
Liderka światowego rankingu tenisistek Iga Świątek przegrała w półfinale turnieju olimpijskiego na kortach ziemnych w Paryżu z Chinką Qinwen Zheng 2:6, 5:7. To był już siódmy pojedynek Świątek z siódmą w światowym rankingu Chinką i dopiero pierwsza porażka tenisistki z Raszyna.
Jak przyznała w TOK FM Agnieszka Radwańska nie spodziewała się takiego wyniku Igi Świątek. - Ale to tak naprawdę pokazuje, że to jest sport, a wszyscy jesteśmy ludźmi; nie maszynami - mówiła w rozmowie z Przemysławek Pozowskim.
Przyznała też, że rywalka Igi Świątek zagrała bardzo dobrze, nie licząc jednego przestoju na początku drugiego seta. - Chinka weszła na mecz taktycznie przygotowana, wyciągnęła wnioski po wszystkich sześciu porażkach. Widać było, że teraz wie, co robi i po co to robi. Miała w sobie spokój i w najważniejszych momentach potrafiła zachować zimną krew, nawet w końcówce, a to nie jest proste - dodała finalistka Wimbledonu 2012.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Presja i pośpiech na korcie
Od ponad trzech lat Świątek wygrała na kortach paryskiego obiektu 25 pojedynków z rzędu, w tym cztery w tegorocznych igrzyskach. Na inaugurację olimpijskich zmagań pokonała Rumunkę Irinę-Camelią Begu 6:2, 7:5, w drugiej rundzie wygrała z Francuzką Diane Parry 6:1, 6:1, w 1/8 finału z Chinką Xiyu Wang 6:3, 6:4, a w ćwierćfinale Amerykanka Danielle Collins skreczowała przy stanie 6:1, 2:6, 4:1 dla Polki.
W ocenie rozmówczyni TOK FM wszystko mogło wskazywać na to, że Iga Świątek pewna swojego miejsca na podium zagra taktycznie i spokojnie. - Oczywiście dla Igi złoty medal był bardzo ważny, po złoto przecież tu przyjechała. Ale widać było też u niej presję na korcie, a co za tym idzie i pośpiech. Ona trochę za bardzo chciała w niektórych momentach już kończyć piłkę, nawet kiedy ta nie nadawała się tak do końca na atak, stąd tyle błędów - analizowała Agnieszka Radwańska.
Inna rzecz, jak dodała, że wiele błędów Polki było wymuszonych przez Chinkę.
Sama Iga Świątek bezpośrednio po meczu przyznała, że miała dziurę na bekhendzie, choć zazwyczaj to jej najbardziej solidne uderzenie. - Technicznie nie byłam dobrze ustawiona, ze względu na napięcie, ale też to, że grałam dzień po dniu i nie mieliśmy kiedy tego doszlifować. Wiadomo, to nie jest żadne usprawiedliwienie, bo taka jest specyfika tego turnieju. Starałam się to korygować w trakcie spotkania, ale nie wychodziło. Rywalka wykorzystała to, żeby wygrać' - mówiła dziennikarzom, po czym łamiącym się głosem przyznała: 'Po prostu zawaliłam...'.
Ruszają igrzyska w Paryżu. Putin zaciera ręce? 'Chaos będzie w interesie Rosji'
Z kim zagra teraz Iga Świątek?
Teraz przed Igą Świątek nowa sytuacja, bo nigdy wcześniej po porażce w turnieju nie musiała następnego dnia wychodzić na kort, by ponownie walczyć o zwycięstwo. Jak na razie nie wiadomo jeszcze, z kim zawalczy o brązowy medal. W drugim półfinale igrzysk Słowaczka Anna Karolina Schmiedlova zmierzy się wieczorem z Chorwatką Donną Vekic. - Nie będzie miało dużego znaczenia dla Igi, z kim zagra, bo to bardzo podobne przeciwniczki i podobny styl gry - skomentowała krótko Agnieszka Radwańska.
Zwróciła przy tym uwagę, że dojście tak wysoko Schmiedlovej i Vekic jest niespodzianką. - Nikt chyba nie obstawiał takich nazwisk - przyznała, podkreślając, że Słowaczka to zawodniczka, która kiedyś grała dobrze, ale potem przez wiele sezonów nie mogła się jednak odnaleźć na korcie.
- Sama jestem ciekawa tego meczu, bo obstawiam, że to będzie mecz absolutnie fifty-fifty - skwitowała w TOK FM.
Światek doznała pierwszej porażki na kortach ziemnych w Paryżu od 9 czerwca 2021 roku. Wówczas uległa Greczynce Marii Sakkari 4:6, 4:6 w ćwierćfinale wielkoszlemowego French Open, który wygrała w 2020 oraz 2022, 2023 i 2024.