Migranci w ośrodku po Rosjanach. "Nasze nadodrzańskie Alcatraz"
"Niemieckie ośrodki dla migrantów są przepełnione, a tych, którzy nie mają pozwolenia na pobyt, czeka deportacja. Przedtem muszą być jednak umieszczeni w specjalnych ośrodkach. Jedno z takich miejsc powstaje na wyspie na Odrze" - informuje Wirtualna Polska.
Na wyspie znajdują się koszary, które w latach 1945-1993 zajmowały oddziały radzieckie (potem rosyjskie). Zrujnowane budynki we wsi Kürstin-Kietz mają teraz służyć jako ośrodek dla migrantów.
Jak powiedział WP sołtys wsi Wolfgang Henschel, szacowany koszt obozu to ok. 10 mln euro. Ośrodek planowany jest na ok. 250 osób. - Ma to być instalacja otwarta, a to oznacza, że migranci będą mogli swobodnie wychodzić. Istnieją obawy, że powstanie ośrodka jest planowane w najbardziej nieatrakcyjnym dla migrantów miejscu, tylko po to, żeby sami pozwolili się deportować tak 'dobrowolnie', jak to tylko możliwe - stwierdził.
'Znikający' migranci. Potwierdzające niepokojące doniesienia z granicy
"Nadodrzańskie Alcatraz". Nie wystarczy 10 mln euro?
Jak dodał sołtys, miejsce jest zaniedbane i brakuje podstawowych mediów. - Nie wydaje mi się, żeby te 10 milionów miało wystarczyć. To nasze takie nadodrzańskie Alcatraz - ironizował w rozmowie z dziennikarzem WP. Jak podkreślił, obóz zniechęci turystów do odwiedzania wsi.
Przeciwko tworzeniu ośrodka jest też polska strona. Burmistrz Kostrzyna, położonego na drugim brzegu Odry, w rozmowie z WP przewiduje, że lokacja ośrodka może spowodować stałe kontrole graniczne w okolicy. - Tutaj trzeba być naprawdę dużym optymistą, żeby wierzyć, że migranci od nich będą sami przychodzić do Polski. Nie po to od nas uciekali - dodał Andrzej Kunt.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>