Papież przestrzega przed otwarciem "puszki Pandory". Prof. Stempin: Franciszek rzecznikiem Putina
Do 29 września potrwa 46. podróż apostolska papieża po Europie. Podczas pierwszego dnia pielgrzymki do "serca Starego Kontynentu" (drukim etapem jest Belgia) Franciszek spędził kilka godzin w Luksemburgu, gdzie przemawiał m.in. do dyplomatów. Tradycyjnie nie mówił wprost o Rosji i Ukrainie oraz uchylił się od odniesień do "agresorów" i "napadniętych". - Istnieje pilna potrzeba, aby ci, którym powierzono władzę, zaangażowali się w uczciwe negocjacje w celu rozwiązania sporów, z umysłem gotowym do znalezienia honorowych kompromisów, które w niczym nie szkodzą, a mogą budować bezpieczeństwo i pokój dla wszystkich - przekonywał.
Prof. Arkadiusz Stempin przestrzegał w TOK FM przed czytaniem papieża Franciszka jako stricte polityka. - W przypadku tego przemówienia wskazał on przede wszystkim na sukces Europy jako cywilizacji, która po II wojnie światowej przełamała potężną animozję francusko-niemiecką. A sama Belgia stała się - jak mówił - sercem biologicznego organizmu lub też mostem pojednania między cywilizacjami, kulturami i mentalnościami. Dzięki temu stworzyła pokojową obywatelską cywilizację europejską - wskazał historyk i politolog z Uczelni Janusza Korczaka w Warszawie oraz Albert-Ludwigs-Universitat we Fryburgu.
Podkreślił przy tym, że faktycznie Belgia w real polityk odegrała wtedy kluczową rolę. - Jednocześnie papież przestrzega przed pójściem drogą, która prowadzi - w oparciu o logiczne przesłanki geopolityczne - do otworzenia puszki Pandory, która grozi eskalacją konfliktu czy to w Europie, czy na Bliskim Wschodzie - dopowiedział w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Odwołanie w Polsce omijane dużym łukiem"
Gość TOK FM zwrócił uwagę na jeszcze jeden wątek w niedawnych wystąpieniach papieża Franciszka - dokładnie "na odwołanie, które w Polsce jest perfekcyjnie omijane dużym łukiem, także przez środowiska polityczne, które konstruują pomnik papieża Jana Pawła II w oparciu o kremówki".
- Nawet one absolutnie pomijają jego największą zasługę, która właśnie w Belgii przypomniał papież Franciszek. To jest jego stanowisko w 2003 roku, kiedy powiedział stanowcze "nie" Stanom Zjednoczonym, gotującym się do krucjaty w Iraku w 2003 roku. To był właściwie jedyny polityk, który sprzeciwił się idei wojny prezydenta Busha juniora - wskazał prof. Stempin, podkreślając, że tym tropem idzie też teraz papież Franciszek.
"Masy pokazały środkowy palec rządzącym"
W ocenie prof. Stempina, nie brakuje jednak ekspertów, którzy starają się przełożyć słowa papieża na geopolitykę. - Wtedy wychodzi im Franciszek jako rzecznik Putina, który ściąga z niego piętno agresora - mówił, przestrzegając, że Franciszka należy tymczasem czytać jako adwokata tych, którzy znajdują się na dole drabiny społecznej.
- On w jakiś sposób przestrzega przed sytuacją, która na osi historii zaistniała krótko, ale za to z potężną siłą jako wspomniana już puszka Pandory. W końcówce I wojny światowej społeczeństwa, czyli masy żołnierskie, walczące dla idei w ramach woli sprawiedliwej lub też niesprawiedliwe, pokazały środkowy palec swoim rządzącym - mówił.
W tym kontekście wskazał na m.in. upadek Niemiec i Austro-Węgier, czyli państw centralnych I wojny światowej. - Ich polityczna militarna porażka sprowadzała się właśnie do odmowy kontynuowania wojny przez masy żołnierskie. Przecież my, Polacy, do dzisiejszego dnia nie potrafimy wykrzesać ze swojej przepastnej historii spektakularnej bitwy, która przyniosła nam w 1918 roku niepodległość. Nie, takiej bitwy nie było. Polska militarnie nie rozstrzygnęła zmagań na polach pieszych. Polska uzyskała niepodległość, bo padły mocarstwa, a one padły, bo masy żołnierskie odmówiły kontynuowania udziału w wojennej młócce - dopowiedział politolog.
W ocenie historyka idei odrzucenia wojny sprawiedliwej nie da się jednak obronić w "naszych upolitycznionych umysłach". - Jest ona sprzeczna z logiką geopolityki czy też z logiką samej polityki - skwitował w TOK FM.