Polski statek pełen kokainy. "Wojna trwa". Czemu Polska stała się atrakcyjniejsza dla narkobiznesu?
Pół tony kokainy z Brazylii do Europy chciał przemycić kartel na pokładzie polskiego statku przewożącego soję - 230-metrowego masowca "Jawor". Polska Żegluga Morska twierdzi, że doszło do abordażu i ktoś podrzucił narkotyki, kiedy statek cumował w brazylijskim Sao Luis. Policja wszczęła dochodzenie, w sprawie jest przesłuchiwana 20-osobowa załoga.
Tymczasem brazylijski portal g1.globo.com, który cytuje 'Gazeta Wyborcza', wynika, że to nie załoga poinformowała policję o narkotykach, za to jej członkowie mieli pomóc w załadunku kokainy.
- Oceaniczna wojna przeciwko narkotykom trwa w zasadzie przez cały czas. Tutaj nie ma rozejmów, nie ma wahań - mówił w "Światopodglądzie" prof. Krzysztof Kubiak, politolog i historyk wojskowości z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Południowoamerykańskie kartele narkotykowe szukają szlaków umożliwiających przerzut swojego gorącego towaru na rynki europejskie. Ten proceder odbywa się na Atlantyku cały czas - zaznaczył.
Jak dodał gość Agnieszki Lichnerowicz, to wojna, "w której stawką jest niekontrolowane zalanie Europy Zachodniej narkotykami". - Doszło do takiego splotu wydarzeń, że w jądrze jednego z epizodów tej wojny znalazł się statek będących własnością polską - wyjaśnił Kubiak.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Pół tony kokainy na polskim statku. Dywersyfikacja kierunków dostaw
Jak przypomniał ekspert, mieliśmy już do czynienia z ujawnianiem przez "polskie służby graniczne w Gdańsku, Szczecinie dużych ładunków narkotyków pochodzących z Ameryki Południowej". - Kanał, nazwijmy to środkowo-europejski, był cały czas przez kartele utrzymywany w gotowości - mówił rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.
Jaki był powód zainteresowania polskim szlakiem? - Kartele wobec nasilenia akcji antynarkotykowych na innych kierunkach usiłują, tak jak to w biznesie - w brudnym, okrutnym biznesie - dywersyfikować kierunki dostaw. I testują również służby polskie, które choćby z racji mniejszej skali zjawiska są zapewne dobrze przygotowane, ale poziom czujności jest inny niż w terminalach kontenerowych, choćby Wielkiej Brytanii czy Holandii - tłumaczył prof. Krzysztof Kubiak.