,
Obserwuj
Świat

Polski statek pełen kokainy. "Wojna trwa". Czemu Polska stała się atrakcyjniejsza dla narkobiznesu?

2 min. czytania
12.10.2024 07:13
- Południowoamerykańskie kartele narkotykowe szukają szlaków umożliwiających przerzut swojego gorącego towaru na rynki europejskie. Doszło do takiego splotu wydarzeń, że w jądrze jednego z epizodów tej wojny znalazł się statek będących własnością polską - mówił w TOK FM Krzysztof Kubiak.
|
|
fot. Steve Sapp/CBP/Cover Images / 2Steve Sapp/CBP/Cover Images/Cover Images/East News

Pół tony kokainy z Brazylii do Europy chciał przemycić kartel na pokładzie polskiego statku przewożącego soję - 230-metrowego masowca "Jawor". Polska Żegluga Morska twierdzi, że doszło do abordażu i ktoś podrzucił narkotyki, kiedy statek cumował w brazylijskim Sao Luis. Policja wszczęła dochodzenie, w sprawie jest przesłuchiwana 20-osobowa załoga.

Tymczasem brazylijski portal g1.globo.com, który cytuje 'Gazeta Wyborcza', wynika, że to nie załoga poinformowała policję o narkotykach, za to jej członkowie mieli pomóc w załadunku kokainy.

- Oceaniczna wojna przeciwko narkotykom trwa w zasadzie przez cały czas. Tutaj nie ma rozejmów, nie ma wahań - mówił w "Światopodglądzie" prof. Krzysztof Kubiak, politolog i historyk wojskowości z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Południowoamerykańskie kartele narkotykowe szukają szlaków umożliwiających przerzut swojego gorącego towaru na rynki europejskie. Ten proceder odbywa się na Atlantyku cały czas - zaznaczył.

Jak dodał gość Agnieszki Lichnerowicz, to wojna, "w której stawką jest niekontrolowane zalanie Europy Zachodniej narkotykami". - Doszło do takiego splotu wydarzeń, że w jądrze jednego z epizodów tej wojny znalazł się statek będących własnością polską - wyjaśnił Kubiak.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Pół tony kokainy na polskim statku. Dywersyfikacja kierunków dostaw

Jak przypomniał ekspert, mieliśmy już do czynienia z ujawnianiem przez "polskie służby graniczne w Gdańsku, Szczecinie dużych ładunków narkotyków pochodzących z Ameryki Południowej". - Kanał, nazwijmy to środkowo-europejski, był cały czas przez kartele utrzymywany w gotowości - mówił rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.

Jaki był powód zainteresowania polskim szlakiem? - Kartele wobec nasilenia akcji antynarkotykowych na innych kierunkach usiłują, tak jak to w biznesie - w brudnym, okrutnym biznesie - dywersyfikować kierunki dostaw. I testują również służby polskie, które choćby z racji mniejszej skali zjawiska są zapewne dobrze przygotowane, ale poziom czujności jest inny niż w terminalach kontenerowych, choćby Wielkiej Brytanii czy Holandii - tłumaczył prof. Krzysztof Kubiak.