Szokujące słowa Trumpa na ostatnim wiecu. "To jest absurdalne"
We wtorek rozpoczęły się wybory prezydenckie w USA. Jako pierwsza, tuż po północy, zagłosowała wioska Dixville Notch w New Hampshire. Sześcioro jej mieszkańców podzieliło się na równe połowy: troje zagłosowało na Kamalę Harris, troje na Donalda Trumpa.
- Nastroje są zupełnie inne, oczywiście wszyscy są zmęczeni. Natomiast u Kamali Harris, co zresztą mówiła sama kandydatka, widać pewnego rodzaju spokój i wiarę w zjednoczenie po tym kryzysie, jakim jest kampania, a u Trumpa nastroje są absolutnie bojowe - mówił w "Pierwszym programie" Radosław Korzycki, dziennikarz piszący o USA.
Jak stwierdził, w ogóle nie ma déjà vu sprzed ośmiu lat, gdy Trump był politycznym debiutantem. - Sam był zresztą zaskoczony tym, że wygrał wybory. Wszystkie sondaże dawały Hillary Clinton dziewięćdziesięcioprocentową szansę na zwycięstwo dzień przed wyborami, czyli mniej więcej w tym momencie, w którym jesteśmy. Donald Trump zaraz po wyborach wypowiadał się z pokorą, mówił bardzo dobrze o swoich przeciwnikach, o Hillary Clinton i mężu Billu - wspominał Korzycki.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Oszustwa wyborcze jak w sporcie
Tymczasem teraz było zgoła inaczej. Kandydat Republikanów jest niemal pewny, że ma wygraną w kieszeni i taką też prowadzi narrację.
- Przemówienie w Grand Rapids (ostatni wiec Trumpa przed tegorocznymi wyborami - red.) było bardzo konfrontacyjne, wręcz wzywało do wojny kulturowej, jeśli nie literalnie wojny domowej. To jest coś, czego jeszcze w USA nie było, absolutnie szokujące - podkreślał gość Wojciecha Muzala.
Jak zaznaczał Korzycki, wnioskiem ze słów kandydata Republikanów jest, że jedynym scenariuszem, w którym godzi się z wynikami wyborów, jest jego wygrana. - On już propaguje tezę, bardzo popularną wśród swojego elektoratu, że wybory będą i tak fałszowane, że ta druga strona próbuje fałszować za wszelką cenę. To absurdalne - ocenił.
- Porównał oszustwa wyborcze, które insynuuje, że się dzieją, z oszustwami w amerykańskim sporcie. Że teraz chłopcy, żeby wygrywać wyścigi, startują w konkurencjach dziewczyn. To ostry transfobiczny hejt, który się w ostatnich tygodniach zaostrzył - zaznaczył Korzycki.
Jak dodawał gość TOK FM, w ostatnich dniach Trump mówił również, że nie powinien był wyprowadzać się z Białego Domu po przegranych cztery lata temu wyborach. - Czyli zachowałby się jak watażka z Trzeciego Świata, który nie uznaje demokracji procedur, nie uznaje wyniku wyborczego. Cztery lata temu cały świat wiedział, kim jest Donald Trump. Osiem lat temu nie wiedział. Teraz jego wyborcy akceptują przekraczanie granic, łamanie prawa. Widziałem setki koszulek, które ludzie z dumą nosili, z napisem "głosuję na przestępcę" - relacjonował.
- 'Trumpowska' część Ameryki jest przepełniona takim resentymentem, że trudno sobie nawet wyobrazić, jakimi słowami rozmawiać o tym, co oni naprawdę myślą. Dlaczego tak zażarcie popierają Donalda Trumpa? Dlaczego nie chcą wierzyć w badania naukowe? Dlaczego nie chcą wierzyć w fakty, tylko wolą swoją prawdę? To jest coś, nad czym będą przez dziesięciolecia głowić się naukowcy - podsumował Korzycki.