Niemcy pogrążą się w chaosie? To oni mogą zyskać najwięcej. "Moment górki"
Ponad połowa Niemców chce, by przedterminowe wybory parlamentarne w ich kraju odbyły się jak najszybciej - wynika z badania ośrodka Insa, omówionego w piątek przez dziennik "Bild".
Jak oceniła w TOK FM Patrycja Anna Tepper skrócona kampania wyborcza byłaby najbardziej korzystna dla AfD. - Im szybciej obędą się wybory, tym lepiej dla Alternatywy dla Niemiec. Mają teraz dużo wyższe poparcie, bo około 18 proc. i chcą wykorzystać moment górki w sondażach. Poza tym prawdopodobnie chcą się też pokazać jako partia, która cały czas krytykowała koalicję - mówiła analityczka Instytutu Zachodniego.
Jak od razu dodała, to także kwestia mniejszego prawdopodobieństwa, że duże partie odbiorą głosy AfD, bo - co do zasady - wydadzą mniej pieniędzy na promocje. - Jeśli chodzi o strategię, którą AfD będzie próbowała skłonić odbiorców, żeby na nich głosować, to brzmi ona: nasze punkty programowe co prawda nie mogą być realizowane, ale tak naprawdę są one podkradane przez inne partie - dopowiedziała w rozmowie z Jakubem Janiszewskim.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Przyszła koalicja to duże wyzwanie"
Gdyby wybory do Bundestagu faktycznie odbyły się w przyszłą niedzielę, CDU/CSU otrzymałaby 33 procent, AfD - 18 procent, SPD - 16 procent, Zieloni - 12 procent, Lewica - 4 proc., a FDP - 3 procent. Powstała w tym roku skrajnie lewicowa partia BSW osiągnęłaby 6 procent (minus 2), a pozostałe partie razem 8 procent (minus 1) - z tych partii jednak żadna nie osiągnęłaby nawet 3 procent.
W ocenie gościni TOK FM przyszła koalicja to jednak duże wyzwanie. - Wydaje się, że socjaldemokracja ma plan, by jednak odzyskać kilka punktów procentowych poparcia. I choć nie wiemy do końca, jaka będzie jej strategia, to jednak są oni dosyć optymistyczni. To, co teraz zrobił Scholz wydaje się, że - mimo wszystko - może mu przysporzyć trochę głosów - przekonywała Patrycja Anna Tepper.
Tym bardziej, jak wskazała, że ostatnie wystąpienie kanclerza - mocno krytyczne - pokazało go jako silnego lidera. - Gdyby tak się stało, to wtedy mielibyśmy szansę na wielką koalicję, czyli chadecy i socjaldemokraci - prognozowała.
Spośród politycznie prawdopodobnych koalicji, sondaże pokazują, że poparcie byłoby wystarczające dla rządu składającego się z CDU/CSU i SPD lub sojuszu między CDU/CSU i Zielonymi.
Na "egzotycznej koalicji" stracili wszyscy
Analizy pokazały także, że 64 proc. respondentów pozytywnie ocenia rozpad koalicji rządowej socjaldemokratów (SPD), Zielonych i liberalnej FDP, a 22 proc. - negatywnie.
Analityczka Instytutu Zachodniego zwróciła przy tym uwagę, że wszystkie partie koalicyjne straciły jednak poprzez udział w "egzotycznej koalicji". - Wyborcy, widząc konflikty, właściwie nie rozróżniali już między partiami. Każdą karali tak samo: każda traciła poparcie - przekonywała ekspertka.
Zastrzegła przy tym, że o ile dla liberałów ten cios może znaczyć utratę szans na wejście do Bundestagu, o tyle w trudnej sytuacji są także Zieloni. - Stali w ostatnim wrogiem numer jeden dla wielu partii. Tym bardziej, że także chadecy często podkreślali, że polityka klimatyczna, oderwana od rzeczywistości, szkodzi państwu. Były nawet deklaracje, że chadecy nie będą wchodzili w koalicję z Zielonym - skwitowała w TOK FM.
Rozpad koalicji w Niemczech
Rządząca Niemcami od 2021 r. trójpartyjna koalicja SPD, Zielonych i FDP rozpadła się we środę, gdy Scholz zdymisjonował Christiana Lindnera z FDP ze stanowiska ministra finansów (ze względu na rozbieżność zdań w sprawie polityki gospodarczej i budżetowej). Wcześniej, podczas spotkania liderów partii koalicyjnych w środę, lider FDP zaproponował nowe wybory do Bundestagu.
Decyzja Scholza pozbawiła rząd większości w Bundestagu. Kanclerz zapowiedział, że 15 stycznia przyszłego roku Bundestag zagłosuje w sprawie wotum zaufania dla jego rządu. Pozostający w opozycji chadecy domagają się, by głosowanie odbyło się wcześniej, a prezydent Frank-Walter Steinmeier ogłosił w czwartek gotowość do rozwiązania izby i rozpisania nowych wyborów.
Jednak w piątek wicerzeczniczka niemieckiego rządu Christiane Hoffmann odpowiedziała przecząco na pytanie, czy Scholz połączy swoje środowe wystąpienie w Bundestagu z wnioskiem o wotum zaufania.