"Blady strach" po pierwszych nominacjach Trumpa. "Powinniśmy zapiąć pasy bezpieczeństwa"
Prezydent elekt Donald Trump ogłosił kilka nominacji na przyszłych sekretarzy stanu USA. Wśród nich są m.in. prezenter telewizji Fox News, weteran Pete'a Hegseth, który ma zostać sekretarzem obrony USA, Tulsi Gabbard, która znana jest z poglądów przychylnych Rosji, która ma być szefową Wywiadu Narodowego, a także Matt Gaetz, którego nominację na stanowisko prokuratora generalnego "The New York Times" określił "oszałamiającym i prowokacyjnym posunięciem".
- Możemy oczekiwać wielkich zmian. Kandydatury, które w tej chwili są wymieniane czy też propozycje obsadzania różnych stanowisk, to nie tylko lojaliści, ci, którzy się nigdy Trumpowi nie sprzeniewierzyli. Ale to też osoby o bardzo radykalnych poglądach - skomentował w TOK FM prof. Grzegorz Ekiert z Uniwersytetu Harvarda i Centrum Studiów Europejskich Minda de Gunzburg.
Jak dodał rozmówca Agnieszki Lichnerowicz, pokazuje to też, że agenda polityczna Donalda Trumpa ma trzy wymiary. - Przede wszystkim odradza się izolacjonizm amerykański. "America First" to jest to hasło, stąd też wskazania, że kraj powinien wycofać się z różnych wojen, które prowadzi i z różnych pomocy finansowych dla różnych części świata, które mu nie przynoszą bezpośrednich zysków - wyjaśnił.
Drugim aspektem jest polityka gospodarcza państwa. Przy czym, jak podkreślił ekspert, po raz pierwszy od długiego czasu jest w USA zgoda na to, by państwo zaczęło inwestować w te dziedziny przemysłu, bo "zarówno Demokraci, jak i Republikanie nie mają w tym wielkiego problemu".
Trzeci wymiar to kwestie migracyjne. - Kiedyś Demokraci byli bardzo otwarci na migracyjne na przepływy, w tym momencie są bardzo podobni do Republikanów. Też chcą muru na granicy, ale może troszeczkę niższego - podkreślił gość "Światopoglądu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
"Blady strach w Waszyngtonie"
Donald Trump zapowiedział już, że chciałby znieść np. urząd podatkowy, zlikwidować FBI i resort edukacji. - Blady strach padł na biurokrację w Waszyngtonie. Wygląda na to, że jeśli te rzeczy mu się udadzą, to wiele tysięcy osób straci pracę - ocenił prof. Ekiert.
Wskazał przy tym, że wszyscy eksperci zdają sobie sprawę z tego, że pomysły Trumpa są "bardzo niebezpieczne i szkodliwe". Inną rzeczą jest to, że większość biznesmenów, którzy poparli Trumpa, zakładała, że on nigdy nie będzie w stanie tych zapowiedzi wprowadzić w życie. - Wszystkie te rzeczy, które obiecuje Trump, będą zresztą bardzo trudne do zrealizowania i prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie. Poza wielkim chaosem - zauważył gość TOK FM.
"Powinniśmy zapiąć pasy bezpieczeństwa"
Wśród zapowiedzi Donalda Trumpa znaleźć można też np. zwolnienie z podatków świadczeń emerytalnych czy też napiwków. Jak oszacował think tank Tax Foundation tylko na tej ostatniej zmianie budżet państwa straci 107 miliardów dolarów w ciągu 10 lat.
Zdaniem wykładowcy Uniwersytetu Harvarda, gdyby wszystkie zmiany podatkowe zostały wprowadzone, to oznaczałoby to następne miliardy dolarów strat dla budżetu amerykańskiego. Te z kolei, jak przypomniał, "Trump myśli, że uda mu się zneutralizować przez podniesienie ceł na towary". - Jedną rzecz trzeba tutaj powiedzieć: powinniśmy zapiąć pasy bezpieczeństwa. To będą bardzo ciekawe cztery lata, bardzo dużo będzie się działo. A co się będzie działo, to w tym momencie, jest kompletnie nieprzewidywalne. I to jest ta zła wiadomość - przyznał w TOK FM naukowiec.