To on zostanie wysłannikiem Trumpa ds. Ukrainy? "Dla nas to niebezpieczna kandydatura"
Donald Trump prawdopodobnie mianuje Richarda Grenella, szefa wywiadu z czasów jego pierwszej kadencji, przedstawicielem do spraw konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Pomysł - jak większość innych propozycji personalnych prezydenta-elekta wzbudził sporo kontrowersji.
- To nie jest jeszcze potwierdzona wiadomość, na razie taki króliczek do mediów został wypuszczony. Dla samego Grenella, który liczył na posadę albo ministra spraw zagranicznych, albo ambasadora przy ONZ to nie jest dużo. To znacznie mniej niż osiągnął przy okazji poprzedniej kadencji Trumpa, więc on nie musi się na to zgodzić - mówił w TOK FM" Radosław Korzycki, dziennikarz i reporter specjalizujący się w amerykańskiej polityce, były korespondent w USA.
Oddadzą Donbas Rosji?
Kim jest Richard Grenell? - To skrajny izolacjonista, który lubił mówić o karaniu państw za to, że nie spełniają progu płacenia co najmniej dwa procent PKB (na cele obronne). Możemy przekroczyć granicę ostrego komentowania i stwierdzić, że jest to dla nas niebezpieczna kandydatura. Mówiąc wprost, Grenell zakłada potencjalny podział Ukrainy. On to owija w bawełnę - ocenił rozmówca Wojciecha Muzala.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gość "Pierwszego programu" przypomniał, że "Grenell latem mówił, że możliwe są ustępstwa terytorialne" na rzecz Rosji. - Co w języku amerykańskiej dyplomacji ewidentnie oznacza pozwolenie Putinowi na rozbiór Ukrainy i z absolutnym oddaniem Donbasu Rosji - wyjaśnił.
Korzycki przypomniał też, że Grenell był pomysłodawcą przeniesienia części kontyngentu wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski. Zdaniem gościa TOK FM, ewentualna nominacja dla Richarda Grenella może mieć więc pewne dobre strony dla Polski. - On widzi Polskę jako ważnego sojusznika Stanów Zjednoczonych - podkreślił, dodając równocześnie, że pomysł ws. przeniesienie wojsk amerykańskich z Niemiec do Polski pojawił się w czasach poprzedniej prezydentury Trumpa. Kiedy - jak stwierdził - "Trump był outsiderem w NATO, a Polska była outsiderem w Europie pod rządami Prawa i Sprawiedliwości".