Już nie tylko Grenlandia. Trump znów zaskakuje. Czy te zapowiedzi traktować serio?
Donald Trump, który 20 stycznia zostanie zaprzysiężony na prezydenta Stanów Zjednoczonych, zaliczył serię wypowiedzi na temat spraw zagranicznych.
Uwagi Trumpa o Grenlandii, Kanadzie i Kanale Panamskim
W środę po raz kolejny - we wpisie w mediach społecznościowych - określił premiera Justina Trudeau jako "gubernatora" Kanady. Napisał też, że gdyby Kanada została 51. stanem USA, podatki spadłyby o ponad 60 proc., a biznesy "od razu powiększyłyby się dwukrotnie".
Również w środę Trump stwierdził, że Grenlandczycy chcą przyłączenia ich wyspy do Ameryki i ponownie wyraził swoje zgłaszane w ciągu ostatnich dni i tygodni aspiracje do aneksji Grenlandii. Wcześniej mówił, że jej przyłączenie do USA to 'absolutna konieczność'. Obie te deklaracje padły przy okazji składania życzeń świątecznych.
W sobotę z kolei Trump zagroził, że USA przejmą kontrolę nad Kanałem Panamskim łączącym Atlantyk z Pacyfikiem, jeśli uznają, że Panama nie przestrzega warunków traktatu, na mocy którego Stany Zjednoczone zrzekły się w 1999 roku kontroli nad tym szlakiem. Trump ocenił, że Panama pobiera zbyt wysokie opłaty za korzystanie z kanału. Zasugerował też, że Chiny mają wpływ na zarządzanie tym szlakiem i zapewnił, że "nigdy nie pozwoli, by wpadł w niewłaściwe ręce". "Jeśli zasady moralne i prawne tego wspaniałomyślnego gestu darowizny nie będą przestrzegane, zażądamy, aby Kanał Panamski został nam zwrócony w całości i bez zadawania pytań" - napisał prezydent elekt na platformie Truth Social.
'Chce postawić Trumpa pod ścianą'. Będzie przełom ws. Ukrainy? 'Najczarniejsze dni'
'Nie wiadomo, co Trump myśli, a co Trump zrobi'
Na ile należy brać te słowa Trumpa na poważnie? - Trudno mi sobie wyobrazić, żeby w jakiś racjonalny sposób można było te wypowiedzi zrealizować czy implementować - oceniał w TOK FM prof. Ireneusz Paweł Karolewski z Uniwersytetu Lipskiego. - Natomiast to niewątpliwie jest część pewnej niespójnej ideologii Trumpowskiej. Chodzi o to, żeby dać przynajmniej części społeczeństwa poczucie, że Ameryka jest ważna, że USA są imperium, a teraz będą mogły się nawet poszerzyć terytorialnie - ocenił gość Jacka Żakowskiego w "Poranku Radia TOK FM".
Jego zdaniem, o ile nie należy traktować tych gróźb dosłownie, o tyle ich powtarzanie może doprowadzić do pewnej destabilizacji. - W tym sensie, że nie wiadomo tak naprawdę, co Trump myśli, a co Trump zrobi. To jest pewnego rodzaju trudność w ocenie i nastawieniu się, jaki rodzaj polityki w Ameryce Trumpowskiej czy z Ameryką Trumpowską będzie możliwy chociażby z pozycji Unii Europejskiej czy większych krajów europejskich - podkreślał prof. Karolewski.
W ocenie prof. Jana Zielonki z Uniwersytetu Ca’ Foscari w Wenecji i Uniwersytetu Warszawskiego, gra nie toczy się w ogóle o Grenlandię, a o kwestie handlowe. - W porządku światowym gra toczy się między największymi mocarstwami. Unia Europejska jest mocarstwem przede wszystkim handlowym. Ze strony Ameryki należy się najbardziej obawiać tego, że oni po prostu podetną nam skrzydła. Nasz dobrobyt jest uzależniony od handlu międzynarodowego, który Ameryka teraz chce ograniczyć poprzez jakąś dziką politykę ceł - wyjaśniał gość TOK FM.
Prof. Karolewski podkreślał natomiast, że Donald Trump na końcu myśli w kategoriach prywatnych korzyści. - Kiedy wprowadzał czy groził cłami na chińskie towary w czasie swojej poprzedniej kadencji, równocześnie negocjował otwarcie rynku chińskiego dla torebek luksusowych produkowanych przez firmę swojej córki Ivanki Trump i jej usług SPA - wskazał rozmówca Jacka Żakowskiego. Amerykańskiego prezydenta-elekta określił jako "geszefciarza" uprawiającego politykę awanturnictwa czy chaosu na użytek przede wszystkim swojej rodziny i kręgu lojalistów. - Reszta to jest polityka populistyczna, czyli wmawianie szerokim masom społecznym, że to jest w ich interesie, ponieważ Ameryka pokazuje groźną twarz i walczy o interesy Amerykanów. A tak naprawdę walczy o interesy klanu Trumpów, można powiedzieć - lojalistów i beneficjentów tego systemu - mówił prof. Karolewski.
Co na to Kanada?
Na deklaracje Donalda Trumpa zareagował premier Kanady Justin Trudeau. Przypomniał materiał amerykańskiej NBC, tłumaczący Amerykanom, czym jest Kanada.
"Trochę informacji o Kanadzie dla Amerykanów" - napisał w czwartek Trudeau na portalu X, zamieszczając link do sześciominutowego materiału, który znany dziennikarz NBC Tom Brokaw przedstawił w lutym 2010 r., przed rozpoczęciem zimowych igrzysk w Vancouver.
Brokaw tłumaczy relacje między Kanadą a USA, zaczynając od "Łuku Pokoju" zbudowanego w 1921 na granicy między oboma krajami, na którym widnieje napis: "Oby te bramy nigdy się nie zamknęły". Dziennikarz opisuje wspólne granice, przyrodę, imigrancką historię obu krajów, wspólne wartości, powiązane gospodarki - w tym dostawy kanadyjskiej ropy naftowej. Przypomina też pomoc wojskową Kanady dla Europy podczas drugiej wojny światowej, poprzedzającą pomoc amerykańską i wieloletnią polityczną współpracę.
Co na to Dania?
Donald Trump, wyznaczając na ambasadora w Kopenhadze wspólnika Elona Muska, miliardera Kena Howery'ego, podkreślił, że "posiadanie i kontrola nad Grenlandią jest absolutną koniecznością". - Dla celów bezpieczeństwa narodowego i wolności na całym świecie - zauważył. Trump w 2019 roku, podczas swojej pierwszej kadencji w Białym Domu, złożył rządowi Danii ofertę kupna Grenlandii. Propozycja została wówczas stanowczo odrzucona przez premierkę tego kraju Mette Frederiksen.
Osiem szokujących prognoz na przyszły rok. To mogłoby wstrząsnąć światową gospodarkę
Tym razem minister obrony Danii Troels Lund Poulsen zapowiedział zainwestowanie miliardów koron (milionów euro) w obecność wojskową na Grenlandii. Według Poulsena konieczne jest pozyskanie nowych statków i dronów, a także zwiększenie liczby wojska na Grenlandii. - Przez wiele lat nie inwestowaliśmy wystarczająco w bezpieczeństwo Arktyki - przyznał Poulsen w wypowiedzi dla duńskiej gazety "Jyllands-Posten". Kluczowe ma być przystosowanie lotniska w Kangerlussuaq na Grenlandii do obsługi samolotów bojowych F-35, będących na stanie duńskich sił powietrznych.
Co na to Panama?
- Rodacy, jako prezydent chcę jasno wyrazić, że każdy metr kwadratowy Kanału Panamskiego i jego stref przyległych należy do Panamy i tak pozostanie. Suwerenność i niepodległość naszego państwa nie podlegają negocjacjom - oświadczył w niedzielę prezydent Panamy Jose Raul Mulino w wystąpieniu transmitowanym w telewizji.
- Kanał nie jest pod bezpośrednią ani pośrednią kontrolą ani Chin, ani Unii Europejskiej, ani Stanów Zjednoczonych ani żadnego innego mocarstwa. Jako Panamczyk kategorycznie odrzucam wszelkie deklaracje, które fałszują tę rzeczywistość - powiedział Mulino.