,
Obserwuj
Świat

"Chce postawić Trumpa pod ścianą". Będzie przełom ws. Ukrainy? "Najczarniejsze dni"

4 min. czytania
18.12.2024 20:46
- Działania prezydenta Macrona mogą spowodować skutek odwrotny od zamierzonego, czyli polityczne wycofanie się Amerykanów z mocnego zaangażowania w Europie. Może to oznaczać klęskę Ukrainy - mówił w TOK FM Piotr Lewandowski, pułkownik rezerwy z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
|
|
fot. Aurelien Morissard / AP Photo

- Rozmieszczenie europejskiego kontyngentu wojskowego w Ukrainie może być "jedną z gwarancji" przyszłego pokoju z Rosją - oświadczył wysoki rangą przedstawiciel władz ukraińskich, zastrzegając anonimowość, w rozmowie z AFP. Jak dodał, "wynika to z założenia, że zawieszenie broni nie wystarczy do rozwiązania problemu (?). Putin zawsze łamie zawieszenia broni". Zwrócił przy tym uwagę, że idea rozmieszczenia kontyngentu wojskowego w Ukrainie to "pomysł Europejczyków", a nie Kijowa. - Widzimy, że Europa poszukuje rozwiązań pozwalających uniknąć eskalacji wojny (?). Prezydent Francji Emmanuel Macron jest wyraźnie czołowym orędownikiem tego pomysłu - podkreślił.

Jak komentował w TOK FM Piotr Lewandowski, choć Donald Trump też nie wyklucza takiej możliwości, to wobec jego deklaracji należy być ostrożnym. - To się przede wszystkim wpisuje w jego narrację. Tymczasem celem prezydenta Emmanuela Macrona jest postawienie nowej administracji waszyngtońskiej pod ścianą, przed faktami dokonanymi. On chce wyprzedzić to, co zrobi Trump, czyli ogłoszenie swojej koncepcji zakończenia wojny - ocenił pułkownik rezerwy z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.

Nieoczywiste skutki decyzji PKW. Hermeliński: Staram się nie myślę o takiej sytuacji

Zdaniem rozmówcy Mikołaja Lizuta to ryzykowne posunięcie. Pytanie też, na ile plan prezydenta Francji jest w interesie Polski. - Warto zauważyć, że wizyta Marcona w Polsce została skrócona. Co oznacza tylko jedno: nie dogadał się. Nie wiemy, co konkretnie zaproponował, ale najwyraźniej nasz rząd to odrzucił - uważa Lewandowski.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Ukraina musi dążyć do zawarcia pokoju" 

W ocenie gościa TOK FM nadal jesteśmy jednak daleko od zawieszenia broni w wojnie w Ukrainie. - Z perspektywy czysto wojskowej Rosja jest państwem, które obecnie ma zdecydowaną przewagę na całej linii frontu. A zmuszenie do negocjacji państwa, które ma inicjatywę strategiczną, jest trudne. Jedynym argumentem, który może tu przemówić, jest argument siły - podkreślił Piotr Lewandowski.

To oznacza, jak dodał, że Rosję trzeba do negocjacji po prostu zmusić. - Trochę kart pozostało, których można użyć. A główna z nich to dostarczenie Ukrainie uzbrojenia, które pozwoli atakować głębię Rosji. To jedyna szybka groźba - wskazał. Inny scenariusz zakłada, że Ukraina będzie się musiała pogodzić ze stratami terytorialnymi.

Szokujące sekrety zakonnic. W tle zakupy broni i służby Łukaszenki

Inna rzecz, jak wskazał, że Ukraina jest wyczerpana wojną i nie ma za bardzo wyjścia. W tym kontekście przywołał ostatnie badania, które pokazują, że wśród ukraińskich mężczyzn w przedziale wiekowym objętym obowiązkową mobilizacją prawie połowa mówi o podjęciu rokowań z Rosją bez warunków wstępnych. - Ukraina musi dążyć do zawarcia pokoju. Ale jest bardzo ważne, żeby stały za nią argumenty siły. Bo sama koncepcja korpusu europejskiego to za mało, żeby wywrzeć presję na strony konfliktu - podkreślił.

"Rosję zmusi do rozmów groźba eskalacji"

Ekspert uważa, że do zapowiedzi Donalda Trumpa i jego otoczenia należy podchodzić z ostrożnością. A pojawiają się m.in. sygnały, że nowa amerykańska administracja może cofnąć zgodę Bidena na używanie amerykańskiej broni do ostrzału celów na terenie Rosji.

Ukraińskie służby zabiły rosyjskiego generała. Amerykanie odwrócili wzrok? To 'ostatni moment'

Keith Kellogg, który ma być w administracji Trumpa odpowiedzialny za rozmowy o pokoju w Ukrainie, zadeklarował, że Rosję można zmusić do rozmów pokojowych jedynie poprzez groźbę eskalacji. - Stany Zjednoczone mają nadal możliwość dostarczenia Ukrainie dużych ilości precyzyjnej broni, naprawdę dalekiego zasięgu. Czyli nie mówimy o ATACMS-ach, bo 300 km to nie jest daleki zasięg - tłumaczył.

"Najczarniejsze dni zimnej wojny"

Pułkownik rezerwy z Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialne zwrócił też uwagę, że w razie eskalacji Rosja może jednak użyć np. taktycznej broni atomowej. - NATO nie ucieknie, podobnie jak Stany Zjednoczone, od opcji nuclear sharing i dyslokacji głowic jądrowych z powrotem na terenie Europy. Źle to brzmi, bo to by oznaczało, że wrócimy do najczarniejszych dni zimnej wojny - podkreślił gość TOK FM.

'Władimir Putin nie dowozi'. Będą gotowi pozbawić go władzy? 'Rosja na równi pochyłej'

Przypomniał przy tym, że amerykańska koncepcja nuklear sharing zakłada wyposażenie krajów, w tym np. Polski w zdolności do użycia broni atomowej. - Oczywiście dalej guzik jest po stronie amerykańskiej - mówił Piotr Lewandowski. Jak dodał, taki argument może się pojawić na stole. Chyba, że Amerykanie pójdą w zupełnie w inną stronę. - Działania Macrona mogą spowodować skutek odwrotny od zamierzonego, czyli ich polityczne wycofanie się z mocnego zaangażowania w Europie. Wtedy może to też oznaczać klęskę Ukrainy - podsumował w TOK FM.