Orban najpierw ugrał PR-owy sukces, potem dopiął swego. "Węgry hubem rosyjskiego gazu"
W środę prezydencję w Radzie UE przejęła Polska - od Węgier. Półroczna, rotacyjna prezydencja kraju Viktora Orbana upłynęła pod znakiem m.in. jego samozwańczej 'misji pokojowej' oraz przyjęcia Bułgarii i Rumunii do strefy Schengen. Kończy ją bezprecedensowa utrata funduszy przez Budapeszt - Węgry bezpowrotnie stracą 1,04 mld euro z polityki spójności. Jest to pierwszy taki przypadek w historii.
Węgierska prezydencja. Sukcesy?
Jak ocenił w TOK FM Dominik Hejj, choć spotkań, które miały odbywać na najwyższym szczeblu, nie było zbyt wiele, to jednak Viktor Orban ma się czym pochwalić. - Wielkim sukcesem węgierskiej prezydencji bez wątpienia jest szczyt Europejskiej Wspólnoty Politycznej (odbył się 7 listopada w Budapeszcie - red.). Z informacji, które miałem, wynikało, że wielokrotnie zastanawiano się, czy nie wysłać niższej rangi urzędników. Jednak zwycięstwo Donalda Trumpa i konieczność spotkania przeważyła nad tym, że ostatecznie do węgierskiej stolicy przyjechał cały pierwszy garnitur - wskazał autor książki 'Węgry na nowo'.
Drugim sukcesem, jak mówił, jest uzyskanie w grudniu przez Bułgarię i Rumunię zielonego światła na pełne włączenie do strefy Schengen - po 13 latach oczekiwania. Węgry były mediatorem w negocjacjach między obu państwami z jednej strony, a przeciwną temu Austrią.
Rozmówca Macieja Zakrockiego zastrzegł przy tym, że wątek jest o tyle ciekawy, że w Rumunii żyje bardzo duża węgierska diaspora. - Stąd nawet premier w materiale, w którym komunikował swój sukces, pisząc oczywiście nazwę regionu po węgiersku, wskazał, że to był cel węgierskiej polityki narodowościowej - dopowiedział.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >
'Orban dopiął planu'
W ocenie gościa TOK FM największym zaskoczeniem prezydencji jest to, że Węgrom dano ugrać PR-owy sukces. - Mówię tutaj o deklaracji budapesztańskiej (Deklaracja budapeszteńska w sprawie nowego ładu na rzecz europejskiej konkurencyjności - red.), która jest tak ogólna, że niczego nie wnosi. Natomiast węgierski premier, mając ten dokument, wielokrotnie mówił, że to jest właśnie dowód na to, że Węgry wcale nie są wykluczone z europejskiej wspólnoty, że są w mainstreamie, a ich poglądy nie są poza nawiasem Unii Europejskiej - wskazał.
Dominik Hejj zwrócił też uwagę, że jednocześnie Orban przyzwyczaił nas do tyrad uderzających w Unię Europejską - przekonywał m.in. że to nowy Związek Radziecki - a także do braku krytyki polityki Władimira Putina. Węgierski przywódca wskazał np., że ci, którzy Rosji się nie boją, mogliby chcieć z nią dalej współpracować.
- Przed naszym spotkaniem znalazłem tekst w węgierskim Portalu G7, w którym jest napisane, że premier dopiął swojego planu-marzenia sprzed kilkunastu lat i Węgry staną się hubem rosyjskiego gazu na region. Linia węgierska suwerennościowa, o której mówią tak sami Węgrzy, idzie zdecydowanie pod prąd w kwestiach bezpieczeństwa - podkreślił, wskazując, że materiał ukazał się w dniu, w którym przed trzema laty Péter Szijjártó, węgierski minister spraw zagranicznych, dostał z rąk Siergieja Ławrowa 'Order Przyjaźni'.
Opcja Orbana rośnie w siłę
Zdaniem Dominka Hejja wszystko wskazuje na to, że także Europa się zmienia, a opcja Viktora Orbana będzie coraz bardziej 'na wierzchu'. Tym bardziej, że głos eurosceptyków w Parlamencie Europejskim jest coraz bardziej słyszalny, a frakcja Patrioci dla Europy, w której jest też Orbanowski Fides, jest już trzecią siłą w izbie.
- Zresztą Patrioci dla Europy zwiększą jeszcze swój stan posiadania - jeżeli mowa o państwach, w których będą wybory, to prawdopodobnie w Czechach wygra Andrej Babisz. Poza tym sam Orban mówił, że będą chcieli połączyć się z europejskimi konserwatystami - zwrócił też uwagę.
Jak zastrzegł, współpraca ta nie była dotychczas możliwa z uwagi na podejście do Rosji i wojny w Ukrainie.
- Mam także wrażenie, że zabrakło politycznego pomysłu na to, czy Węgrom chce się dać jakiś sukces w związku z ich prezydencją, czy też chce się ich tego sukcesu pozbawić. Spotkania, które się odbywały na niższym szczeblu np. ministrów finansów, na które nie przyjeżdżali wszyscy, były przecież informacją: twoja polityka nie jest tu tolerowana. Finalnie dano jednak Węgrom wielkie prawo do tego, by to był sukces - podsumował w TOK FM.
Orban bierze odwet? Romanowski to nie wszystko. 'Tusk idzie na totalną konfrontację'