,
Obserwuj
Świat

To koniec Hollywood jakie znamy? Fabryka Snów zamienia się w koszmar. Gdzie ucieknie branża filmowa?

Wyborcza Opole
4 min. czytania
19.01.2025 07:09
Pożary szalejące w Los Angeles palą nadzieje na odbicie w Hollywood po pandemii oraz strajku scenarzystów i aktorów. Z powodu kataklizmu odsunięto w czasie ogłoszenie nominacji do Oscarów, zamykają się studia produkcyjne i plany filmowe. Swoje domy w pożarze straciły wielkie gwiazdy. A katastrofa w tej branży, to dramat dla miasta i sięgająca dziesiątek miliardów dolarów wyrwa w budżecie całego stanu.
|
|
fot. /EAST NEWS

 

  • Amerykańska branża filmowa właśnie gra główną rolę w filmie katastroficznym.
  • Dlaczego jedno z najbardziej idyllicznych miejsc na świecie znów doświadczyło nieszczęścia? Rok temu mierzyło się przecież z powodzią.
  • Domy w pożarze stracili m.in.: Paris Hilton, Mark Hamill czy Mandy Moore.
  • I choć Los Angeles to znacznie więcej niż tylko przemysł rozrywkowy - katastrofa w tej branży, to dramat dla miasta i znaczna wyrwa w budżecie całego stanu.

 

W ostatnich latach klęski żywiołowe wydarzają się częściej i są coraz intensywniejsze. Zmiany klimatyczne postępują tak szybko, że ciepła i słoneczna wcześniej pogoda coraz częściej oznacza skwar i dotkliwą suszę. Do tego dochodzą nagłe ulewy z potokami wody, prowadzące do błyskawicznych powodzi albo - w zimie - metry śniegu z następującymi po sobie gwałtownymi odwilżami i falami trzaskającego mrozu.

W ostatnich latach Kalifornia miała kataklizmów pogodowych całą serię. W tym najbardziej zaskakujący - historyczną powódź (niemal dokładnie rok temu). Część stanu - po wielu dniach ulew - znalazła się pod wodą. Zaraz potem przyszło ultraupalne lato - jedno z najcieplejszych w historii pomiarów, a po nim nastąpiła niespotykanie sucha jesień. I to właśnie ta kolejność oraz intensywność sprowadziła na Kalifornię jedno z największych nieszczęść w jej historii. Dlaczego? Bo sucha pustynia nie płonie, ale problem pojawia się, gdy wyłożona jest wyschniętą na wiór roślinnością - wtedy płonie jak pochodnia. Zwłaszcza, gdy ogień roznieca i roznosi suchy pustynny wiatr.

Pożary w Los Angeles. Hollywood w ogniu

Pożary dotknęły największą na świecie Fabrykę Snów i jej bohaterów. W popiół obróciła się luksusowa rezydencja rodziny Murdochów z serialu "Sukcesja". Nie ma już szkoły, w której Brian de Palma powołał do życia "Carrie", spłonął dom Paris Hilton czy sąsiedztwo Jamie Lee Curtis (choć ona sama zachowała dach nad głową).

Mark Hamill - gwiazda "Gwiezdnych Wojen" - w ostatniej chwili opuścił Malibu. Mandy Moore - bohaterka "This is Us" - uciekała z Altadeny na przedmieściach Los Angeles, dom stracił też aktor i satyryk Billy Cristal oraz znany między innymi z głównej roli w "Braveheart. Waleczne Serce" Mel Gibson. Wśród poszkodowanych jest też Anthony Hopkins - bohater "Milczenia Owiec". Z jego luksusowej klasycznej rezydencji pozostały dymiące zgliszcza otoczone okopconym ogrodzeniem.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Los Angeles walczy z pożarami. Przesunięto ogłoszenie nominacji do Oscarów

Z powodu kataklizmu przesunięto galę nagrody Krytyków Filmowych oraz ogłoszenie nominacji do Oscarów. Te ostatnie przesuwano nawet dwukrotnie, bo dach nad głową stracili zarządzający czterema kategoriami nagrody, w tym za efekty specjalne czy film animowany. Mimo to w ostatnich dniach wciąż odbywały się robocze spotkania członków akademii przed zakończeniem głosowania w sprawie nominowanych.

Poczekać będą musiały produkcje, których premiery planowano w tym czasie, m.in. biograficzna produkcja opisująca karierę Robina Williamsa czy "Last showgirl" z Pamelą Anderson w roli głównej.

Monstrualne pożary to dla Fabryki Snów tylko kolejne z całej serii nieszczęść. Po pandemii, gdy praca stanęła na niemal wszystkich planach filmowych na świecie oraz strajku scenarzystów i aktorów - Hollywood znów zamarło. Ze względów bezpieczeństwa swoje studia produkcyjne zamknął Universal, ekipy do odwołania pracują z domów. Zamknięto też m.in. plany filmowe "Grey's Anatomy" całej serii NCIS czy nagradzanej produkcji "Hacks" (polski tytuł: "Komediantki").

I choć Los Angeles to znacznie więcej niż tylko przemysł rozrywkowy - katastrofa w tej branży, to dramat dla miasta i znaczna wyrwa w budżecie całego stanu. Bo rozrywka pozwala mieszkańcom Kalifornii zarobić ponad 40 miliardów dolarów rocznie. Jest źródłem utrzymania dla tysięcy specjalistów i biznesów, które sprowadziły się do Kalifornii w ostatnich latach, gdy świat oszalał na punkcie streamingu, a Netflix, HBO i Apple ścigały się w kategorii "liczba najkosztowniejszych seriali".

Dzisiaj - po spowolnieniu w rozrywce i monstrualnym pożarze - wielu pracowników Fabryki Snów - do pracy łatwo nie wróci. Część dlatego, że nie będzie mogła, zajęta odbudową własnego życia. Inna część nie znajdzie zajęcia. Wiele produkcji znacznie się opóźni, na przykład z powodu obowiązku starania o nowe zgody na filmowanie.

Zniecierpliwieni filmowcy w poszukiwaniu pracy pojadą tam, gdzie branża już zaczęła się przenosić - kuszona atrakcyjnymi ulgami podatkowymi - na przykład do Georgii czy Nevady. W ten sposób tłumne Los Angeles może się wkrótce - nieco wyludnić. Zwłaszcza jeśli okaże się, że czerwone dywany w Hollywood zwinięto na dłużej, a odbudowa miasta, które w filmie katastroficznym zagrało naprawdę, utknie w serii procesów o wypłaty odszkodowań z firm ubezpieczeniowych, które tak wielkiej katastrofy same mogą nie przetrwać.