Szokująca decyzja Trumpa. Co chciał pokazać Europie? "To duży problem"
- Donald Trump w nocy z poniedziałku na wtorek wydał decyzje o wstrzymaniu wszelkiej pomocy wojskowej dla Ukrainy. Żeby - jak przekazał Biały Dom - 'upewnić się, że przyczynia się ona do rozwiązania' konfliktu;
- Gen. Pacek ocenił, że Ukraina wciąż ma zasoby, by walczyć przez nawet kilka miesięcy;
- Jak dodał, decyzja Trumpa to sygnał skierowany bardziej do liderów państw europejskich po szczycie w Londynie;
- Według Packa, amerykański prezydent chce pokazać Europie jej miejsce w szeregu.
Rosja pochwaliła decyzję Donalda Trumpa ws. wstrzymania pomocy dla Ukrainy. Rzecznik Kremla stwierdził, że to 'najlepszy wkład w sprawę pokoju'. Biały Dom - przypomnijmy - informował, że Trump zdecydował o wstrzymaniu wsparcia dla Ukrainy, 'by upewnić się, że przyczynia się ona do rozwiązania' konfliktu.
- To oczywiście problem nie tej chwili, bo dzisiaj Ukraina ma środki do walki na co najmniej kilka tygodni, a może nawet kilka miesięcy prowadzonych działań bojowych na swoim terytorium - mówił w "A teraz na poważnie" Bogusław Pacek, generał dywizji w stanie spoczynku, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego.
Ile wytrzyma Ukraina bez pomocy USA?
- Problem jest większy: co będzie jutro. Czyli co będzie, jeżeli te środki nie będą na bieżąco dostarczane, a przetransportowanie ze Stanów Zjednoczonych, niezależnie od tego, czy to są pociski artyleryjskie, czy jakieś większe uzbrojenie, to proces dłuższy. To jest duży problem, żeby nie powiedzieć: zagrożenie dla Ukrainy, bo może się stać tak, jak mówił o tym wcześniej Władimir Putin. Że Ukraina bez pomocy Stanów Zjednoczonych zakończy wojnę w ciągu kilku tygodni. Może nie kilku tygodni, ale w ciągu kilku miesięcy - dodał.
Zdaniem gościa Mikołaja Lizuta oświadczenie Trumpa o wstrzymaniu pomocy to 'coś niebywałego, niesamowitego, nieakceptowalnego i po prostu dramatycznego'. - Bo na razie mówimy o wstrzymaniu wspierania Ukrainy przez Stany Zjednoczone tymi środkami, które zostały już podpisane, które już są po decyzji strony amerykańskiej - precyzował Pacek.
Według dyrektora MWP postanowienie amerykańskiego prezydenta to - bardziej niż do Ukrainy - sygnał kierowany do liderów państw europejskich, którzy wzięli udział w londyńskim szczycie na temat bezpieczeństwa.
- One nie użyły głosu antyamerykańskiego czy antytrumpowskiego, ale jednoznacznie podtrzymały stanowisko Wołodymyra Zełenskiego. I to było wyartykułowane jednoznacznie - zaznaczył Pacek. I Trump swoją decyzją odpowiada właśnie Europie. - Rzuca rękawicę i mówi 'chcecie wspierać Ukrainę? No to zobaczymy, co teraz się staje, skoro ja wstrzymam wsparcie dla tej Ukrainy'. I to między wierszami, a tak naprawdę nie tylko między wierszami, Trump taki sygnał przekazuje Europie. I to jest problem dla Europy - kontynuował.
Europa da radę?
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła we wtorek pięciopunktowy plan dozbrajania Europy, który ma zmobilizować do 800 mld euro na obronę. Zawiera on m.in. pakiet pożyczek 150 mld euro na obronę przeciwlotniczą oraz możliwość wykorzystania środków z polityki spójności.
- Czy to wystarczy? To jest, jak rozumiem, plan dalekosiężny na kilka lat do przodu. Czy Europa jest w stanie dozbroić Ukrainę i siebie? - pytał Lizut.
Pacek zwrócił uwagę, że jeszcze niedawno zarówno Trump, jak i Zełenski, i Władimir Putin twierdzili, że 'zbliżamy się do końca wojny i przygotowujemy do negocjacji'. - Były wstępne rozmowy na ten temat, określono warunki. W związku z powyższym, jeżeli to nie będzie wielka wojna i rozszerzenie konfliktu na dużą skalę, Europa jest w stanie przygotować środki i przekazać Ukrainie na tyle, żeby ona mogła do czasu rozmów walczyć i bronić się przed Rosją, ale jest wiele niewiadomych - podkreślił gość TOK FM.
To chociażby pytanie, jak długo Amerykanie nie będą Ukrainie dostarczać uzbrojenia, a także co zrobi sama Rosja. Czy zintensyfikuje działania wojenne, czy będzie dążyć do rozmów pokojowych. - Po trzecie, czy Europa zamierza i ma szansę siąść do stołu. Po szczycie w Londynie zrozumiałem, że to zmierza w tę stronę - mówił wojskowy.
- Duch tego spotkania i wypowiedzi był takie, że nie godzimy się na to, by agresor dyktował warunki. Jednoznacznie nazwano Rosję agresorem - dodał.
'Czeka na Zełenskiego na kolanach'
- Sądzę, że w tej odpowiedzi Trumpa jest także próba wprowadzenia elementu pokazania Europie miejsca w szyku. Żeby się za bardzo nie rozpędzała w swoich planach. Czeka nas pewien sparing pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi. Nawet jeżeli nikt nie będzie chciał tego tak nazwać, bo poziom poprawności dyplomatyczno-politycznej w tej chwili sięga zenitu - zauważył Pacek.