Dwulicowy jak Jezuita? Tak ocenił 12 lat pontyfikatu papieża Franciszka
- Dwanaście lat temu Jorge Mario Bergoglio został papieżem Franciszkiem;
- Według Stanisława Obirka, nie wykorzystał tego czasu do załatwienia spraw 'oczywistych': problemu celibatu, pedofilii czy kapłaństwa kobiet;
- Były jezuita patrzy jednak na rządy Franciszka z 'nadzieją i sympatią', bo m.in. przyznawał się do błędów, czego nie robili jego poprzednicy;
- Obirek mówi jednak, że Franciszek grał na dwa fronty, wykonując 'geściki' w kierunku osób LGBT czy niewierzących.
Dwanaście lat temu, 13 marca 2013 roku, Jorge Mario Bergoglio został wybrany przez konklawe na papieża i przyjął imię Franciszek. Rocznicę wyboru głowa Kościoła spędza w szpitalu, Watykan regularnie informuje o stanie zdrowia papieża.
O próbę podsumowania pontyfikatu prof. Stanisława Obirka, teologa, antropologa kultury, byłego jezuitę poprosił w "A teraz na poważnie" Mikołaj Lizut.
- To są rzeczy może nie na pierwszy rzut oka widoczne, ale one każą myśleć o tym pontyfikacie takim ludziom jak ja z dużą nadzieją i sympatią - mówił Obirek. - Zderzeń czołowych z kulturą współczesną będzie coraz mniej i Kościół jakby się pogodził, przynajmniej jeśli chodzi o Franciszka, z tym, że jego głos nie jest jedyny, nie jest najważniejszy, że on się od innych może wiele nauczyć, że popełnił błędy, do których się przyznawał wielokrotnie, co się jego poprzednikom nigdy nie zdarzyło. Raczej lubili myśleć o sobie jak o istotach nieomylnych - dodał.
Posłuchaj:
Teolog podkreślał, że jego sympatia do Franciszka nie jest jedynie emocjonalna, ale "oparta na bardzo wnikliwej lekturze jego tekstów, jego gestów, jego słów, które sprawiają, że ten katolicyzm już nie jest taki straszny".
Lizut oponował, że mniej sympatyczny Franciszek bywał w polityce międzynarodowej. - Jeżeli chodzi na przykład o agresję Rosji na Ukrainę, zachowywał się jak słoń w składzie porcelany, mówiąc najłagodniej - zaznaczył.
- Zachowywał się wręcz głupio, nie będę go bronił, bo to są pozycje absolutnie stracone - zgodził się jego gość.
Dwulicowy jak jezuita
- Franciszek nie przeskoczył pewnych skojarzeń, jeśli chodzi o dwulicowość, hipokryzję przypisywaną jezuitom. On grał na dwa fronty. Ta otwartość, mówienie do geja, że "kim, że ja jestem, żeby sądzić", do ateisty, że "ja cię, broń Boże, nie będę nawracał" i tak dalej, to są rzeczywiście geściki - zauważył Obirek.
- Natomiast doktrynalnie on nie był papieżem, w sensie sprawczym - mówił gość Lizuta. - Nie wykorzystał tych 12 lat do tego, żeby załatwić rzeczy oczywiste, jak niewątpliwie celibat obowiązkowy, który jest źródłem największych obciążeń, zgorszeń i w ogóle cierpienia i tych celibatariuszy, którzy nie są celibatariuszami, i tych, którzy są ofiarą seksualności stłumionej, czyli właśnie pedofilia klerykalna - podkreślał.
Jak przyznawał gość TOK FM, papież wykonał w tej kwestii "parę gestów", ale "nie rozwiązał systemowo". - To samo można (powiedzieć) o miejscu kobiet. Nie ma żadnych przeszkód doktrynalnych, żeby kobiety były święcone albo nawet żeby były kapłankami, jak to widać w innych wyznaniach chrześcijańskich. Nawet nasi mariawici mają przecież biskupki, kościoły protestanckie, anglikańskie. Więc jeżeli idziemy za ciosem, mówimy, że naprawdę nas więcej łączy niż dzieli, Kościół katolicki mógłby spokojnie przejąć pewne rozwiązania zgodne z równouprawnieniem kobiet, jakie widzimy w innych wyznaniach. Tego nie zrobi - orzekł Obirek.
- Myślę, że ta umiarkowana sprawczość w rozwiązywaniu systemowym problemów, jakie narosły w katolicyzmie, ma związek z obawą, żeby się Kościół nie rozpadł, to jest ewidentny lęk przed opozycją - oceniał teolog. - Nasz (biskup) Gądecki przecież od początku frontalnie atakował Franciszka, dopiero strofowany trochę się uspokoił, ale to wcale nie zmniejszyło jego kreciej roboty, krytykowania synodalności - zauważył.