Trump zostawi Ukrainę samą z Putinem? "Pytanie, czy USA nie podjęły tej decyzji jakiś czas temu"
- Władimir Putin twierdzi, że jest za zawieszeniem broni w Ukrainie, ale za cenę m.in. poddania się żołnierzy ukraińskich na całym froncie;
- Artur Żak z Czarnego Nieba uważa, że dla samego Putina wojna jest korzystna i zwodzi on administrację amerykańską obietnicami zawieszenia broni;
- Pytanie, czy USA nie będą chciały wycofać się z negocjacji i zostawić wszystkiego na barkach Ukrainy i Europy. Zdaniem gościa TOK FM wizerunkowo byłaby to porażka administracji Trumpa.
Donald Trump utrzymuje, że rozmowy z Rosją dobrze się układają. 'Gorąco poprosiłem Władimira Putina o to, by darował życie tysiącom otoczonych ukraińskich żołnierzy' - napisał w piątek prezydent USA, choć osobiście z Putinem nie rozmawiał. Z konkretów wiadomo na razie tyle, ile Władimir Putin powiedział w czwartek po spotkaniu z Alaksandrem Łukaszenką. Rosyjski przywódca powiedział, że Rosja jest za zawieszeniem broni, ale ma "dodatkowe wymagania".
- Te dodatkowe wymagania, te niuanse, tak jak to nazwał Putin, obejmowały wiele kwestii, które są całkowicie nie do przyjęcia, jeżeli chodzi o Ukrainę. Na przykład zakaz dozbrajania Ukrainy, wstrzymanie czy też całkowita likwidacja mobilizacji w Ukrainie, poddanie się ukraińskich żołnierzy w obwodzie kurskim. A później dodał, że najlepiej na całym terenie, na całym obszarze frontu - mówił w "Połączeniu" Artur Żak z platformy Czarne Niebo.
Jak podkreślił rozmówca Jakuba Janiszewskiego, dla Putina i Kremla wojna nadal jest korzystna. - Pomimo tego, że dla państwa rosyjskiego i gospodarki to jest niekorzystne. Rozmowy mogą trwać miesiącami, nawet latami. Moim zdaniem Putin tak naprawdę chce wykorzystać ten moment, kiedy Donald Trump jest prezydentem, czyli ma jeszcze co najmniej czas przez najbliższe cztery lata na różne formy stawiania różnych żądań - ocenił dziennikarz.
Będzie zawieszenie broni w Ukrainie? Gra Putina
Żak przypomniał, że 'Putin zawsze gra na wieloznacznościach i rzadko kiedy zajmuje jakieś stanowcze stanowisko w jakiejś kwestii'. - On często się bawi w aluzje, alegorie, bardzo skomplikowane, wielowarstwowe przekazy. W ten sam sposób bawi się z administracją Donalda Trumpa. Pytanie, czy administracja amerykańska w jakiś sposób na to odpowie? Czy po prostu Amerykanie mogą stwierdzić, że to już ich nie interesuje i niech się Europejczycy i Ukraina sama bawi w tej piaskownicy - tłumaczył, dodając, że za dobry sygnał trzeba uznać to, że Stany Zjednoczone wznowiły dostawy "bomb szybujących, które mogą uderzać w cele rosyjskie".
Zdaniem gościa "Połączenia" w TOK FM podjęcie decyzji o wycofaniu się z tematu wojny w Ukrainie, jest "wizerunkowo bardzo dla Stanów Zjednoczonych nieopłacalne". - To jest kolejna cegiełka do pozbycia się pozycji hegemona, żandarma czy też szeryfa światowego. Pytanie tylko, czy Stany Zjednoczone nie podjęły tej decyzji już jakiś czas temu, przynajmniej w kołach administracji Donalda Trumpa. Na to pytanie nie odpowiem - zaznaczył Żak.
Janiszewski ocenił, że idealnym momentem na podjęcie takiej decyzji, byłaby wizyta Wołodymyra Zełenskiego w Waszyngtonie. Byliśmy wtedy świadkami ataku Trumpa i wiceprezydenta JD Vance'a na prezydenta Ukrainy.
- Administracja Donalda Trumpa chyba nie przewidziała, jaki będzie miało to rozgłos nawet wewnątrz Stanów Zjednoczonych. Nawet dla wyborców Donalda Trumpa, dla Republikanów, konserwatystów porzucenie w taki sposób swojego sojusznika byłoby lekką przeginką. Oni się troszeczkę przeliczyli - stwierdził dziennikarz Czarnego Nieba.