,
Obserwuj
Świat

W Turcji wrze. Demonstranci starli się z policją. "Tayyip, zrezygnuj!"

PAP
3 min. czytania
22.03.2025 18:53
Tysiące zwolenników tureckiej opozycji, między innymi zatrzymanego burmistrza Stambułu Ekrema Imamoglu, przybywa w sobotę wieczorem na miejsce kolejnego protestu w największej metropolii Turcji.
|
|
fot. Francisco Seco / AP Photo /East News
  • Ekrem Imamoglu, burmistrz Stambułu z opozycyjnej CHP, został zatrzymany w środę w związku z zarzutami dotyczącymi korupcji i powiązań z terroryzmem;
  • Imamoglu "stanowczo odrzucił" w sobotę te oskarżenia;
  • W niedzielę odbędą się prawybory, mające wyłonić kandydata CHP w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2028 rok.

Manifestanci przeciwko Erdoganowi

Imamoglu, prominentny polityk opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), był już przesłuchiwany przez policję w dwóch sprawach dotyczących korupcji i związków z organizacją terrorystyczną. W sobotę wieczorem przywieziono go do sądu miejskiego w Stambule, chronionego przez kordon uzbrojonych policjantów z oddziałów prewencji.

W odpowiedzi na wezwanie opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), z której wywodzi się zatrzymany w środę Imamoglu, tysiące ludzi zmierza do położonego w europejskiej części Stambułu parku Sarachane.

Tłum skanduje: "Ramię w ramię przeciw faszyzmowi" i "Jesteśmy żołnierzami Mustafy Kemala", pierwszego prezydenta Turcji i założyciela CHP. Przybywające na miejsce kolumny są witane brawami przez mijanych mieszkańców miasta.

Na demonstracji pojawiła się m.in. młodzieżówka Partii Narodowego Działania (MHP) - skrajnie prawicowego koalicjanta Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana.

Wśród dominującej młodzieży znajdują się też ludzie starsi, a nawet rodziny z dziećmi. "Jeszcze wszystko będzie pięknie" - powtarzają mieszkańcy Stambułu, cytując wyborcze hasło swojego burmistrza.

Znaczna część protestujących zakrywa twarze apaszkami, szalikami czy maseczkami higienicznymi w obawie przed - jak zaznaczyli w rozmowie z PAP - nagrywaniem manifestacji przez policję oraz użyciem przez siły bezpieczeństwa gazu łzawiącego.

W wielu punktach miasta zamknięto ulice i stacje metra. Tysiące funkcjonariuszy policji kontroluje ograniczony ruch w Stambule oraz otacza miejsca największych zgromadzeń.

Gdzie bezpieczeństwo się chwieje, tam Erdogan korzysta. Co się dzieje w Turcji?

Imamoglu odrzucił oskarżenia

Zatrzymany w środę burmistrz Stambułu Ekrem Imamoglu "stanowczo odrzucił" w sobotę oskarżenia o współpracę z organizacją terrorystyczną podczas trwającego około pięciu godzin przesłuchania na komendzie policji - wynika z dokumentów opublikowanych przez media.

"Sąd wystąpił przeciwko komuś, kto odniósł trzy historyczne zwycięstwa (powtórzone wybory lokalne w 2019 roku i ostatnie w roku 2024 - PAP), i opiera się na anonimowych świadkach" - powiedział Imamoglu, odpowiadając na pytanie o ewentualne związki z organizacją terrorystyczną.

Oskarżenia odnoszą się do sojuszu zawartego przed wyborami lokalnymi w 2024 roku pomiędzy opozycyjną Republikańską Partią Ludową (CHP), której prominentnym politykiem jest Imamoglu, a prokurdyjską partią DEM. Według prokuratury umowa pozwoliła wprowadzić na stanowiska samorządowe osoby związane z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) - organizacją kurdyjską uważaną przez Ankarę, Unię Europejską i USA za terrorystyczną.

Erdogan: rząd nie podda się "terrorowi ulicy"

Ozgur Ozel, lider CHP, wzywał w piątek swoich zwolenników do zgromadzenia się w sobotę przed siedzibą sądu. W sobotę jednak zarówno na profilu w mediach społecznościowych CHP, jak i Imamoglu, pojawiło się wezwanie do demonstracji w parku Sarachane w Stambule.

W odpowiedzi na środowe zatrzymanie Imamoglu w kilku miastach Turcji codziennie organizowane są masowe demonstracje. W trakcie piątkowych - według danych MSW - zatrzymano 343 osoby. CHP podała, że w Stambule w proteście brało w piątek udział 300 tys. ludzi.

W niedzielę odbędą się prawybory, mające wyłonić kandydata CHP w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2028 rok.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, który wygrał w drugiej turze wyborów w 2023 roku z kandydatem CHP Kemalem Kilicdaroglu, oświadczył w piątek, że rząd nie podda się "terrorowi ulicy". Władze Turcji zwracają uwagę na niezależność sądów, a wezwania do protestów określają nieodpowiedzialnymi.

Posłuchaj: