Co dalej z wojną? Rozmowy w Londynie i "czerwona lampka" dla Polski
- W środę w Londynie przedstawiciele Ukrainy, USA, Francji i Niemiec mają rozmawiać na temat rozejmu w wojnie w Ukrainie;
- Zbigniew Parafianowicz uważa, że Donald Trump chce doprowadzić do przełomu, który pomoże mu wizerunkowo;
- Z doniesień medialnych wynika, że Trump może zaakceptować rosyjską aneksję Krymu lub warunek, by Ukraina nie miała szans na wejście do NATO;
- Karolina Wigura mówiła, że obecnie są dwa Zachody: Trumpa, skłonny do układów z Rosją ponad głowami Europejczyków, i drugi - europejski.
W środę w Londynie mają rozpocząć się rozmowy dotyczące rozejmu w wojnie w Ukrainie. Wezmą w nich udział przedstawiciele Ukrainy, USA, Francji i Niemiec. W ostatni weekend Władimir Putin ogłosił wielkanocne zawieszenie broni, które miało trwać nieco ponad dobę, ale z relacji ukraińskich wynikało, że było przez agresora wielokrotnie łamane.
- Rosjanie dążą do tego, żeby to były rozmowy rosyjsko-ukraińskie, żeby Ukraińców zagonić do narożnika - oceniał w "Poranku Radia TOK FM" Zbigniew Parafianowicz z "Dziennika Gazety Prawnej". Jak dodał, spotkanie w Londynie ma wiele "niebezpiecznych punktów". - To wynik pewnej głupoty dyplomatycznej i niefrasobliwości Stanów Zjednoczonych. Trump dąży do rozejmu za wszelką cenę po to, żeby się nie ośmieszyć. Obiecał rozejm do świąt, a go nie było - mówił.
Prezent od Putina
Dlatego prezydentowi USA zależy - ze względów wizerunkowych - by doprowadzić do przełomu. - Chce dostać jakiś prezent od Putina, jakieś ustępstwo, i wykręcić tak ręce Ukrainie, żeby to przyjęła do wiadomości - że doszło do porozumienia - mówił dalej Parafianowicz.
Gość Jana Wróbla zwrócił uwagę, że Donald Trump "ustąpił Rosjanom w kwestiach, które dla nas - Polski - są czerwonymi, nieprzekraczalnymi liniami". Przytoczył przecieki, z których wynika, że prezydent USA jest skłonny zaakceptować aneksję Krymu. - Co oznacza, że złamał zasadę administracji amerykańskich, nawet swojej pierwszej administracji, które mówiły o tym, że nie akceptujemy zmiany granic w Europie po 1945 roku - podkreślił Parafianowicz.
Inny warunek? Odmówienie Ukrainie prawa do integracji z Sojuszem Północnoatlantyckim. - Do Londynu Amerykanie jadą z całym pakietem koncepcji, które z punktu widzenia Ukrainy są zabójcze - stwierdził gość "Poranka Radia TOK FM".
Co zrobi Ukraina? Wołodymyr Zełenski - jak mówił Parafianowicz - może wybrnąć z tego, rozpisując referendum, w którym naród wypowie się co do aneksji Krymu. - Sam fakt, że Amerykanie coś takiego sformułowali, jest z punktu widzenia Europy czerwoną lampką, która powinna się zapalić w Warszawie i powinna być rozważana na wszelkie strony przez polski rząd - przekonywał.
Putin chce teraz 'docisnąć' Ukrainę. Tego się obawia
Dwa Zachody?
Karolina Wigura z Kultury Liberalnej dodała, że tych "czerwonych lampek" jest więcej. Przypomniała, że "druga prezydentura Trumpa rozpoczęła się od umawiania się w ogóle ponad głowami Europejczyków".
- W tej chwili nie mamy jednego Zachodu, tylko dwa. W jednym jest Donald Trump i osoby, którego go otaczają i którzy są gotowi znów umówić się z Rosją ponad głowami całej Europy - stwierdziła dziennikarka. - I jest ten drugi Zachód, który jest gotów do tego, żeby widzieć w Zełenskim kogoś, kto reprezentuje całą Europę, a nie tylko jakiś jeden kraj - dodała.
Jej zdaniem spotkanie w Londynie może być okazją, by dwa Zachody się dogadały. Ale czy to się uda?- Mam wątpliwości. (...) Bo pragnienie Trumpa, aby zakończyć tę wojnę, jest czysto ideologiczne - podkreśliła Wigura.
Zdaniem Parafianowicza amerykański prezydent szykuje z tej sytuacji ścieżkę wyjścia. - Jeżeli ten europejski Zachód nie zgodzi się na aneksję de iure i Zełenski się nie zgodzi lub zapowie referendum, Trump będzie miał wolną rękę, żeby powiedzieć "zrobiłem wszystko dla rozejmu, ale wy tego nie chcecie, w związku z tym nie jestem w stanie tego osiągnąć" - zakończył publicysta.