,
Obserwuj
Świat

Jak zachęcić dzieci do nauki? Na Wyspach Owczych wysyłają je do pracy w fabryce

TOK FM, tokfm.pl
2 min. czytania
06.07.2025 07:02
Jak się żyje w miejscu, gdzie śmierdzące mięso jest przysmakiem, a kobiety podrywają mężczyzn trącając ich łokciem przy barze? O nietypowych zwyczajach, stereotypach i codzienności zwykłego mieszkańca Wysp Owczych opowiada Sabina Poulsen, która prowadzi tu biuro turystyczne.
|
|
fot. Maciej Luczniewski/REPORTER / Maciej Luczniewski/REPORTER
  • Cios 'z łokcia' to sposób tutejszych kobiet na podryw w barze; 
  • Po zakończeniu dziewiątej klasy młodzież może albo iść do kolejnej, albo zacząć pracę w fabryce rybnej; 
  • Wtedy dowiadują się, że 'pieniądze nie lecą z nieba'.

- Ciągle słyszę o Islandii, że tam się tak dziwnie randkuje. Ale u nas też się dziwnie randkuje - mówi Sabina Poulsen w najnowszym odcinku podcastu "Poza Polską". 

- Jestem po rozwodzie i pamiętam, jak dziewczyny wpadły na genialny pomysł: choć pójdziemy na dyskotekę, może kogoś tam poznasz? Pojechałyśmy i wyobraź sobie, że nikt na mnie nie patrzył. Nawet stary dziadek - opowiada Poulsen. Nie spodziewała się co prawda, że nagle mężczyźni będą się na tej imprezie o nią zabijać, ale była zdziwiona kompletnym brakiem zainteresowania.

- Myślę, no coś jest nie halo. W Polsce chociaż jakiś dziadek by na mnie spojrzał, a tutaj kompletnie nic. Po kilku miesiącach poznałam swojego dotychczasowego partnera i myślałam, że z krzesła spadnę - opowiada Sabina Poulsen. Partner opowiedział jej o swoich doświadczeniach. - Siedział przy barze i dostał z łokcia, obrócił się, pani powiedziała "przepraszam", a po 5 minutach znowu dostał z łokcia. I dopiero po chwili zajarzył, że to jest forma podrywu. Tutaj to kobiety podrywają mężczyzn! Ja bym na takie coś w ogóle nie wpadła, że trzeba dać chłopu z łokcia przy barze, to wtedy się zacznie jakaś rozmowa - śmieje się gościni Cezarego Łasiczki. 

Czym jeszcze mogą zaskoczyć Wyspy Owcze? Posłuchaj całego odcinka podcastu "Poza Polską".

Sabina Poulsen mieszka na Wyspach Owczych od niemal 20 lat. W podcaście opowiada nie tylko o niesławnej, krwawej tradycji polowaniach na grindwale ale chociażby o tutejszym systemie edukacji. Okazuje się, że po zakończeniu dziewiątej klasy dzieci mogą same zdecydować czy chcą kontynuować naukę.

- Dziesiąta klasa jest nadobowiązkowa. I zazwyczaj to jest tak, że one wszystkie wtedy idą pracować do fabryki rybnej. I tam się staje cud. Wszyscy chcą wrócić do szkoły, ponieważ to jest najgorsza, najtrudniejsza praca. One wtedy widzą, że pieniądze z nieba nie lecą - tłumaczy Poulsen.