,
Obserwuj
Świat

"Nie sądzę, by Irańczycy się po prostu poddali". Jaka będzie reakcja na atak USA?

2 min. czytania
22.06.2025 07:42
- Niewątpliwie jest to moment zwrotny. Wydarzenie gwałtowne i znaczące, daje szansę wyjścia z sytuacji, ale istnieje też ryzyko eskalacji. Nie sądzę, by Irańczycy po prostu się poddali - komentował w TOK FM Jarosław Kociszewski, dziennikarz, ekspert zajmujący się Bliskim Wschodem. W nocy polskiego czasu USA zaatakowały Iran.
|
|
fot. Lee Jin-man / AP Photo
  • USA uderzyły w ośrodki nuklearne w Iranie;
  • Jarosław Kociszewski mówił w TOK FM, że teraz piłka jest po stronie Iranu;
  • Teheran może iść drogą odpowiedzi symbolicznych, a jednocześnie dążenia do pokoju i utrzymania reżimu, a może też wybrać ścieżkę eskalacji;
  • "Nie sądzę, by Irańczycy po prostu się poddali" - powiedział.

W nocy czasu polskiego amerykańskie bombowce B-2 zrzuciły na trzy ośrodki nuklearne w Iranie: Fordo, Natanz i Isfahan. Prezydent USA Donald Trump powiedział w orędziu, że amerykańskie ataki na irańskie obiekty atomowe "kompletnie zrównały je z ziemią". Wezwał przy tym Iran do zawarcia pokoju, grożąc znacznie większymi atakami, jeśli Teheran tego nie zrobi.

- W tej chwili piłka jest po stronie irańskiej, czekamy na ich odpowiedź i ich reakcję - ocenił w TOK FM Jarosław Kociszewski. Pierwsze deklaracje po stronie irańskiej mówią m.in. o tym, że amerykański atak wywoła "wieczne konsekwencje", w irańskiej telewizji państwowej padły również słowa, że "każdy amerykański obywatel i amerykańskie siły wojskowe w regionie są teraz legalnymi celami".

Zdaniem Kociszewskiego w obecnej sytuacji Irańczycy mają kilka możliwości. - Mogą zacząć odpowiadać bardziej symbolicznie i słowami, odwołując się do prawa międzynarodowego, do doznanej krzywdy, a jednocześnie dążyć do zakończenia wojny i porozumienia pokojowego. To by zapewniło reżimowi irańskiemu przetrwanie i wyjście z wojny, której wygrać nie może - analizował jedno z rozwiązań w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Co dalej po ataku USA na Iran? 'To będzie moment krytyczny'

Ale jest też droga eskalacji. - Iran może zamknąć cieśninę Ormuz, skłonić Hutich (jemeńscy rebelianci - red.) do zamknięcia Morza Czerwonego, zacznie atakować bazy USA na Bliskim Wschodzie, będzie ostrzeliwał Izrael. Wtedy będziemy mieli eskalację wojny, która potrwa miesiącami - zaznaczał gość TOK FM.

Jarosław Kociszewski nie ma wątpliwości, że obecna sytuacja to moment zwrotny. - To wydarzenie gwałtowne i znaczące, które daje szansę wyjścia z sytuacji, ale istnieje też ryzyko eskalacji. Nie sądzę, by Irańczycy po prostu się poddali - wskazywał. Podkreślił, że nie stało się to po ciężkich atakach ze strony Izraela.

- Będą pewnie poszukiwali jakiegoś sukcesu, może sam fakt, że nie wszystko zostało zniszczone takim sukcesem będzie. Wrażenie sukcesu jest potrzebne na rynek wewnętrzny. Bardzo wiele zależy od spinu informacyjnego, żeby pokazać obywatelom, że nie zostaliśmy rzuceni na kolana, więc teraz możemy przehandlować resztki programu nuklearnego za np. normalizację relacji gospodarczych - mówił Kociszewski. 

Amerykański atak na Iran. Użyto największych nieatomowych bomb w arsenale USA