,
Obserwuj
Świat

Trump grozi Hiszpanii po szczycie NATO. "Te zapowiedzi należy traktować tak jak wszystko, co mówi"

3 min. czytania
25.06.2025 18:53
Skończył się szczyt NATO w Hadze. - Jeżeliby patrzeć ogólnie na rezultaty i nawet ze świadomością, że prawdopodobnie naczelnym celem było nie dopuścić do jakiejś awantury reszty sojuszników z Donaldem Trumpem, to ten cel został osiągnięty - stwierdził w TOK FM Marek Świerczyński z "Polityki Insight".
|
|
fot. Alex Brandon/Associated Press/East News

Kraje NATO przyjęły w środę na szczycie w Hadze nowe zobowiązanie w sprawie wydatków na obronność na poziomie 5 proc. PKB. Cel ten powinien zostać zrealizowany do 2035 r.

Zwiększenia wydatków na zbrojenia do tego poziomu odmówiła Hiszpania. Ma ona wydawać 2,1 proc. PKB. Premier Pedro Sanchez oświadczył na konferencji prasowej, że jego kraj - krytykowany w ostatnich miesiącach za niskie wydatki na armię - wypełni nowe cele NATO w zakresie zdolności obronnych.

"Jest pewnego rodzaju znak zapytania"

- Uważam, że Hiszpania jest okropna w tym, co zrobiła. (...) Oni są jedynym krajem, który nie zapłaci całej kwoty. Chcą pozostać na poziomie 2 proc. Uważam, że to okropne - oburzył się prezydent USA Donald Trump. - Wiecie, negocjujemy z Hiszpanią umowę handlową. Sprawimy, że zapłacą dwa razy więcej. I mówię to poważnie - zapowiedział. - Hiszpania jest jedynym krajem ze wszystkich, który odmawia zapłaty i chce jeździć na gapę, ale będziecie musieli nam to oddać w formie handlu - ostrzegł.

Jak komentował w "Wywiadzie Politycznym" Marek Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych "Polityki Insight", "te zapowiedzi pewnie należy traktować tak jak wszystko, co mówi Donald Trump". Zaznaczył, że "jest pewnego rodzaju znak zapytania, co się stanie, jeżeli na przykład hiszpański wyjątek stanie się szerszą regułą".

Zełenski spotkał się z Trumpem. 'Omówiliśmy naprawdę ważne kwestie'

- Jeżeliby patrzeć ogólnie na rezultaty tego szczytu i nawet ze świadomością, że prawdopodobnie naczelnym celem było nie dopuścić do jakiejś awantury reszty sojuszników z Donaldem Trumpem, to ten cel został osiągnięty - mówił. - W związku z tym możemy mówić o sukcesie - ocenił ekspert.

Trump nazwany "tatusiem"

Podczas konferencji prasowej w Hadze Donald Trump i sekretarz generalny NATO nawiązali do wypowiedzi amerykańskiego prezydenta przed odlotem na szczyt. - Ogólnie rzecz biorąc, mamy dwa kraje, które walczą ze sobą tak długo i z taką siłą, że nie wiedzą, co, do k***y, robią. Rozumiecie to? - powiedział we wtorek Trump, komentując postawę Iranu i Izraela, które naruszyły ogłoszony krótko wcześniej rozejm.

Prezydent USA porównał ten konflikt do bójki dzieci na szkolnym podwórku. - Tatuś czasem musi użyć mocnych słów - stwierdził później żartobliwie szef Sojuszu.

- Byłem zdziwiony, jak bardzo to sformułowanie zrobiło karierę, bo Trump był o to pytany, Rutte był o to pytany przez dziennikarzy - skomentował gość TOK FM. - Być może to był o jeden gest za dużo, wszyscy poczuli, ze to się nie mieści w granicach dobrego smaku. Z drugiej strony Mark Rutte i wszyscy inni dyplomaci, którzy przygotowywali ten szczyt, pewnie dużo lepiej znają osobowość Trumpa i dużo lepiej wiedzą, o co toczyła się gra - dodał Marek Świerczyński.