Iga Świątek zagra w półfinale Wimbledonu. Historyczne zwycięstwo
Było to piąte spotkanie tych tenisistek. Wszystkie poprzednie pojedynki zakończyły się wygraną raszynianki bez straty seta, z wyjątkiem starcia w Stuttgarcie w roku 2022.
Samsonowa zadebiutowała w ćwierćfinale Wielkiego Szlema. W trzeciej rundzie tegorocznej edycji londyńskiego turnieju pokonała Rosjankę, która zmieniła obywatelstwo na australijskie Darię Kasatkinę, uzyskując drugi najszybszy serwis w historii kobiecego tenisa na Wimbledonie - 206 km/h. Rekord należy do Amerykanki Venus Williams (207,6 km/h).
Następną rywalką Świątek w Londynie będzie triumfatorka meczu pomiędzy Mirrą Andriejewą (Rosja, 7) a Belindą Bencic (Szwajcaria).
Drugi występ Świątek w ćwierćfinale Wimbledonu
To był drugi występ Świątek w ćwierćfinale Wimbledonu w seniorskiej karierze. W poniedziałek w 1/8 finału Polka pokonała 22-letnią Dunkę Clarą Tauson, w dwóch setach: 6:4, 6:1.
Poprzednio Iga Świątek grała w ćwierćfinale Wimbledonu w 2023 roku. Przegrała wtedy z Ukrainką Eliną Switoliną.
Niespodziewany wpis Tuska, połączył tenis i politykę. 'Nie jestem zadowolony. Zgadnij dlaczego'
Z Samsonową Polka poprzednio rywalizowała cztery razy i odniosła cztery zwycięstwa.
Trener polskiej tenisistki Wim Fissette ze swoimi podopiecznymi świętował sześć tytułów wielkoszlemowych. Pod jego wodzą zdobyły je: Belgijka Kim Clijsters (dwa razy US Open i raz Australian Open), Niemka Angelique Kerber (Wimbledon) i Japonka Naomi Osaka (US Open i Australian Open). Ale do bardzo dobrych wyników potrafił doprowadzić też zawodniczki, które do ścisłej światowej czołówki nie należały.
W 2013 roku finalistką Wimbledonu została rozstawiona z numerem 23. Sabine Lisicki. Niemka w półfinale pokonała Agnieszkę Radwańską, a wcześniej liderkę rankingu Amerykankę Serenę Williams. Natomiast w 2017 jako zawodniczka Fissette'a półfinał w Londynie osiągnęła Konta. Została wówczas pierwszą Brytyjką od 1978 roku, która dotarła do najlepszej czwórki Wimbledonu. Na tym etapie zatrzymała ją druga ze słynnych sióstr Williams - Venus.