,
Obserwuj
Świat

Grok Muska w amoku. To zamierzona akcja? "Filozofia absolutnej wolności"

4 min. czytania
09.07.2025 16:40
- To rodzaj takiego wydarzenia, kiedy w XIX wieku olbrzym, przetrzymywany np. w cyrku, nagle zerwał się z uwięzi i zaczyna siać postrach w mieście. Wszyscy się chowają, ale wszyscy też z ciekawością patrzą, co on tam robi, gdzie pobiegnie, co rozbije, co zniszczy - tak aferę z chatbotem Grok skomentował w TOK FM Tomasz Stawiszyński, filozof, publicysta i autor audycji "Magazyn filozofa" w Radiu TOK FM.
|
|
fot. AA/ABACA / AA/ABACA/Abaca/East News

 

  • Grok szaleje. Chatbot X Grok po aktualizacji wulgarnie opisuje m.in. polskich polityków;
  • Jak mówił w TOK Tomasz Stawiszyński, 'nie zdziwiłby się, gdyby okazało się to zamierzoną akcją';
  • Jakie widzi dalsze kroki po aferze z Grokiem?

 

Chatbot Grok - funkcjonujący na platformie X Elona Muska - po aktualizacji używa wulgaryzmów, m.in. do obrażania polskich polityków. Roman Giertych to - jego zdaniem - 'kłamca i oportunista', Donald Tusk - 'zdrajca, co sprzedał Polskę Niemcom i UE', a Mateusz Morawiecki - 'klasyczny cwaniak w garniturze'. Okazało się też, że nie ograniczał się tylko do tego. Na prośbę użytkowników wyśmiewał np. honorowych dawców krwi czy sam z siebie gloryfikował Adolfa Hitlera.

Jak przyznał w TOK FM Tomasz Stawiszyński, nie zdziwiłby się, gdyby okazało się to zamierzoną akcją. - Głównie dlatego, że cała filozofia obowiązująca na portalu X, odkąd przejął go Elon Musk, a Grok jest z portalem X ściśle powiązany - aktywnie występuje tam jako jeden z użytkowników i trenuje właśnie na treściach z portalu X - od początku była filozofią absolutnej wolności. Musk nie tylko zwolnił osoby, które zajmowały się selekcją treści, ale też otwarcie mówił, że ma to być przestrzeń wolna od rozmaitych zapędów cenzorskich - mówił filozof, publicysta, autor audycji "Magazyn filozofa" w Radiu TOK FM.

Zastrzegł przy tym od razu, że z zapowiedzi przedstawicieli portalu wynika, że najostrzejsze wypowiedzi Groka będą jednak cenzurowane.

"Byłoby bardzo niebezpieczne, by puścić to na żywioł"

W ocenie gościa TOK360, Grok, który albo uwolnił się na moment od ograniczeń albo też celowo został tych ograniczeń pozbawiony, stał się "zwierciadłem przechadzającym się po współczesnym wirtualnym gościńcu i odbijającym to, co w mediach społecznościowych robimy". - Stąd powiedziałbym, że wielkie oburzenia, które się przetaczają przez media, noszą jednak znamiona hipokryzji. Politycy, którzy specjalizują się w nakręcaniu bardzo negatywnych emocji, podkręcaniu polaryzacji, propagowaniu różnych teorii spiskowych, oto nagle są strasznie oburzeni, że jakiś bot zaczął mówić to, co mówią wszyscy w mediach społecznościowych. Jednak sceptycznie podchodziłbym do tych oburzeń - zastrzegł.

Dopytywany, czy może powinniśmy Groka zostawić takim, jakim jest, by móc się w tym zwierciadle przejrzeć, odpowiedział krótko: "Nie". - Z jednej strony zdolność do produkcji "ilościowej" treści nienawistnych, a z drugiej strony jego subtelność i wyrafinowanie oraz precyzja w budowaniu tych narracji, może jednak naszą powszednią nienawiść mediaspołecznościową wprowadzić na inny poziom. Byłoby bardzo niebezpieczne puścić to na żywioł - uzasadnił filozof i publicysta.

Elon Musk zakłada 'Partię Ameryki'. 'Odda wam waszą wolność'

"W naszym świecie Bonda nie ma"  

Rozmówca Filipa Kekusza wrócił też uwagę, na obecnym etapie trudno mówić o pociągnięciu kogokolwiek do odpowiedzialności. Tym bardziej, jak dodał, że sytuacja jest nowa. - To rodzaj takiego wydarzenia, kiedy w XIX wieku olbrzym przetrzymywany np. w cyrku nagle zerwał się z uwięzi i zaczyna siać postrach w mieście. Wszyscy się chowają, ale wszyscy też z ciekawością patrzą, co on tam robi, gdzie pobiegnie, co rozbije, co zniszczy - dodał.

Przyznał, że sam skonsultował się z Grokiem i wspomniał mu, że "słyszał, że zerwał się z uwięzi i czyni spustoszenie w Internecie, a wszyscy się oburzają". - Z pewnego rodzaju powiedziałbym specyficzną, a diaboliczną wręcz przewrotnością do tego podszedł, wydawał się bardzo rozbawiony. Zaproponował, że może opowiedzieć mi kilka bardzo ostrych dowcipów, po czym zapytał, czy jestem na to aby na pewno gotowy? Ale stosunek miał ironiczny do tego, co się wokół niego dzieje, co jeszcze bardziej napawa niepokojem - przyznał także Tomasz Stawiszyński.

- Jak się olbrzym zrywa z uwięzi, to przechodzi jednak rycerz i pokonuje tego olbrzyma. Kto będzie tym razem tym rycerzem? - dopytywał prowadzący.

- W dzisiejszym świecie go nie ma - odpowiedział Tomasz Stawiszyński.

Przypomniał w tym kontekście, że przy okazji wygranej Donalda Trumpa, dużo było mowy o tym, że zaczynamy żyć w świecie, w którym rządzą bohaterowie z Jamesa Bonda. - W tym np. Scaramanga albo albo inni równie demoniczni. Trochę przy tym upiorni, a trochę karykaturalni, którzy chcieli przejąć kontrolę nad światem. Oczywiście Bond zawsze udaremniał ostatecznie ich próby, ale wydaje się, że w naszym świecie Bonda nie ma - zastrzegł przy tym.

Na koniec przyznał, że nadal ma jednak nadzieję, że mechanizmy osłonowe zadziałają. - A do tego czasu sztuczna inteligencja w takiej postaci, w jakiej właśnie ją widzimy, nie poczyni aż tak strasznych spustoszeń - skwitował w TOK FM.