Putin szykuje prowokację przy granicy? "Punkt zapalny"
- Na wrzesień planowane są na Białorusi manewry Zapad-2025;
- Jak mówił w TOK FM Wojciech Kozioł, mogą się one stać 'punktem zapalnym, bo wtedy też wojska rosyjskie będą skoncentrowane na terytoriach Białorusi, skąd też mogłyby pójść - potencjalne - kolejne uderzenie';
- A jak ekspert Defence24 ocenia sytuację na froncie?
We wrześniu na terytorium Białorusi odbędą się wielkie manewry wojskowe Zapad-2025. Wywołują one duże zaniepokojenie państw zachodnich, głównie dlatego, że poprzednie ćwiczenia Zapad miały miejsce bezpośrednio przed atakiem Rosji na Ukrainę.
- Zapad 2025 faktycznie mogą być punktem zapalnym, bo wtedy też wojska rosyjskie będą skoncentrowane na terytoriach Białorusi skąd też mogłyby pójść - potencjalne - kolejne uderzenie. Bo np. doszłoby do prowokacji, z czego jak wiadomo, Rosja jest bardzo znana. Odpowiedź mogłaby być następująca: skoro np. miało to miejsce na granicy białoruskiej, to Federacja Rosyjska - w obronie swojego sojusznika - musi odpowiedzieć siłą. To bardzo realny scenariusz - skomentował w TOK FM Wojciech Kozioł z Defence24.
Zastrzegł przy tym od razu, że 'na ten moment nie widać, by jakieś ruchy miały tutaj jednak miejsce'. Choć, jak dodał, kilka tygodni temu były próby uderzenia na Charków i Sumy, ale Rosjanie weszli tylko kilkanaście kilometrów w głąb terytorium Ukrainy i stanęli. - Na próżno na razie szukać miejsc, gdzie by to uderzenie mogło pójść. Jednak geografia sprawia to, że najbardziej prawdopodobny jest kierunek północny. Jeśliby gdzieś szukać miejsca, gdzie taka ofensywa miałaby miejsce, to będą to albo Sumy, albo Charków, albo ewentualnie próba uderzenia od strony Białorusi. Przy czym jednak bardziej od strony powietrza, a nie lądu - dodał rozmówca Filipa Kekusza.
"Rosyjska machina wojenna cały czas działa na najwyższych obrotach"
W ocenie gościa TOK FM Rosja postępuje cały czas wedle jednego i tego samego wzorca, a jedyne, co się zmienia to coraz bardziej intensywne ataki za pośrednictwem dronów na Ukrainę. Jak przekazały ukraińskie Siły Powietrzne, tylko kilkadziesiąt godzin temu rosyjska armia zaatakowała Ukrainę z użyciem 426 dronów i 26 rakiet.
- Mamy politykę terroru podkręconą jeszcze bardziej. O czym to świadczy? Rosyjska machina wojenna cały czas działa na najwyższych obrotach. Jej głównym celem jest to, by całkowicie zdusić wolę walki po stronie ukraińskiej. Jednocześnie chce doprowadzić do tego, że jeśli doszłoby do jakichkolwiek rozmów, to Rosja jednak cały czas miałaby występować z pozycji siły, podczas gdy Ukraina była stroną, która nie ma zbyt dużego pola manewru - dopowiedział ekspert z Defence24.
Wojciech Kozioł zwrócił przy tym uwagę, że teraz nastąpił "duży impas", a postępy na froncie są "minimalne" - zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie. - Na ten moment wszelkie działania ukraińskie ograniczają się jednak do ataków dronowych. I tak np. Rosja stwierdziła, że w ciągu jednej doby zestrzeliła około 170 dronów ukraińskich, z czego ponad 20 w obwodzie moskiewskim. To z kolei pokazuje też, że Ukraińcy także starają się razić Rosjan za liniami wroga - skwitował w TOK FM.