Netanjahu szykuje masakrę w Strefie Gazy. "Nawet wspólnota żydowska jest oburzona"
- Komitet Obrony Dziennikarzy wystosował apel do Izraela po tym, jak w Strefie Gazy izraelskie wojsko zabiło pięciu dziennikarzy katarskiej telewizji Al-Dżazira i palestyńskiego reportera;
- - On był dla władz Izraela niewygodny, bo pokazywał skalę głodu i masakry w Strefie Gazy - stwierdził w TOK FM Mariusz Borkowski ekspert ds. Bliskiego Wschodu;
- Gość "TOK360-Podumowanie dnia" dodał, że premier Izraela jawnie kłamie ws. skali głodu i cierpienia Palestyńczyków. Co więcej, Izrael ma się przygotowywać do zbrojnego zajęcia całej Strefy Gazy.
Dziennikarze "nigdy nie powinni być celem w czasie wojny" - oświadczył w poniedziałek Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ) po śmierci pięciorga pracowników katarskiej telewizji Al-Dżazira i palestyńskiego dziennikarza na skutek izraelskiego ataku w Strefie Gazy.
To właśnie reporter Anas al-Szarif, którego władze izraelskie nazwały terrorystą i oskarżyły o przygotowywanie ataków rakietowych na izraelskich cywilów oraz izraelskie wojsko, był tym dziennikarzem, który pokazywał bez znieczulenia, jak wygląda sytuacja Palestyńczyków w Strefie Gazy. Władze Izraela konsekwentnie nic sobie nie robią z międzynarodowych protestów.
Jak powiedział w TOK FM Mariusz Borkowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu, w ciągu ostatnich dwóch lat w Strefie Gazy zginęło już 240 dziennikarzy. - Tam nie ma już żadnych zagranicznych dziennikarzy, ponieważ Izrael ich nie wpuszcza. Jedynie czasem organizuje, można powiedzieć, wycieczki dla nich i to jest pod ostrym konwojem armii izraelskiej, dlatego dziennikarze niewiele widzą, jedynie to, co chcą im pokazać wojskowi - powiedział Borkowski.
Oburzenie w Izraelu. Na Ścinie Płaczu pojawił się kontrowersyjny napis. 'Wstyd'
Izrael szykuje się do przejęcia Strefy Gazy. "Masakra ludności cywilnej"
Gość "TOK360 - Podsumowanie dnia" zwrócił uwagę, że zabity dziennikarz i cała jego ekipa była "niewygodna dla władz Izraela", bo pokazywali bez cenzury głód i wszystkie nieszczęścia, które spadły na cywilów palestyńskich i nie ma mowy, by zabity dziennikarz był jakkolwiek powiązany z Hamasem, co twierdzi strona izraelska, bo "gdyby tak było, już dawno zostałby zlikwidowany".
Posłuchaj:
- Mówi się, że tak naprawdę Izrael, co zresztą jawnie przyznał Benjamin Netanjahu, przygotowuje się do ataku na Strefę Gazy w celu jej całkowitego zajęcia. Przestrzegają przed tym organizacje humanitarne, lekarze na rzecz praw człowieka, w tym izraelskie. Oni mówią wprost, że dojdzie do masakry ludności cywilnej, dlatego chodzi o to, żeby nikt nie pokazywał, co się tam dzieje i jak ta operacja będzie się rozwijała - podkreślił rozmówca Adama Ozgi.
Ekspert ds. Bliskiego Wschodu dodał, że na niedzielnej konferencji prasowej premier Izraela kłamał w żywe oczy, mówiąc, że w Strefie Gazy nie ma głodu. Ale w te kłamstwa nie wierzy nawet już Donald Trump. Borkowski przytoczył najnowsze statystyki, według których już 220 osób zmarło z głodu w ciągu tylko ostatnich dwóch tygodni, z czego ponad setka to dzieci.
Klucze do zahamowania masakry w Strefie Gazy, leżą w Waszyngtonie
Jak podkreślił gość TOK FM Netanjahu rozpętuje kolejne konflikty i atakuje Palestyńczyków, by przykryć poprzednie "operacje" i uniknąć kary.
- w Izraelu toczą się przeciwko niemu procesy o korupcję, o nadużycie władzy i ciąży na nim wiele innych zarzutów. I choć te sprawy toczą się bardzo ślamazarnie, to jednak się toczą, a za to wszystko grozi mu wieloletnie wiezienie. Jednak dopóki trwają "operacje wojskowe", to jest w miarę bezkarny - wyjaśnił Mariusz Borkowski.
Premier Izraela. 'Omawiamy kreatywne sposoby uwolnienia zakładników'
Ekspert dodał, że Netanjahu nie ma tak naprawdę pojęcia o skali wojskowych działań i wszedł w konflikt z armią izraelską. Co więcej, kłamie, że chodzi o rozbicie Hamasu, bo sami wojskowi mówią od dawna, że Hamas został już rozbity i co najwyżej funkcjonują jego drobne komórki. Ale to, co robi wojsko z premedytacją, powoduje gigantyczne straty wśród palestyńskich cywilów.
- Izrael traci wizerunkowo, włoski minister obrony powiedział nawet, że Izrael nie tylko stracił rozum, ale wszelkie ludzkie odczucia. Do tej pory część krajów z tzw. Zachodu wstrzymywała się przed uznaniem państwa palestyńskiego na bliskim Wschodzie. Obecnie mówi o tym Francja, Wielka Brytania, Kanada, Nowa Zelandia, a nawet Austria. I co więcej, wspólnota żydowska w Australii jest oburzona i mówi jasno, że trzeba zahamować maskarę, która robi Izrael. Niestety, jedyne klucze do powstrzymania tej masakry leżą w Waszyngtonie, a Trump się do tego nie pali - podsumował gość TOK FM.