#KobietyNaWybory. Akcja powstała pod wpływem wyników sondażu TOK FM i OKO.press. "Były zasmucające"
Katarzyna Rozenfeld przyznaje, że pomysł kampanii zrodził się w jej głowie po tym, jak poznała wyniki jednego z sondaży Ipsosu dla TOK FM i OKO.press.pl, z marca, na temat frekwencji wyborczej. Z badania wynikało, że tylko 55 procent kobiet w wieku 18-59 lat zamierza pójść na głosowanie. - Te wyniki były dla mnie bardzo zaskakujące, a jednocześnie zasmucające. I to był moment, w którym uznałam, że rzeczywiście warto podjąć działania na rzecz zwiększenia frekwencji wyborczej kobiet. I to jest nasz jeden, zasadniczy cel - mówi Katarzyna Rozenfeld.
Jak podkreśla, kampania jest całkowicie apolityczna (choć pod tą samą nazwą swoją kampanię prowadzi też Koalicja Obywatelska).
Kampania odbija się coraz większym echem w internecie. Włączają się w nią m.in. aktorki, piosenkarki i influencerki, które w ramach akcji #glosuje23challenge nagrywają filmiki, zachęcające do pójścia do urn wyborczych 15 października. - Filmiki z odpowiedzią na pytanie, dlaczego głosują, nagrali dla nas m.in. Małgosia Socha, Ania Wyszkoni, Majka Jeżowska, Małgosia Ostrowska, Michał Rusinek, Weronika Rosati. Mogłabym czytać i czytać, bo tych nazwisk jest bardzo wiele - mówi Katarzyna Rozenfeld.
Kobiety przygotowały specjalną stronę kobietynawybory.org, z której można pobrać i wydrukować promujące kampanię ulotki czy plakaty. 'Ruszyła nasza apolityczna kampania edukacyjna zachęcająca kobiety do aktywnego uczestnictwa w wyborach, w którą są zaangażowane osoby z kilkudziesięciu organizacji z całej Polski. Wszystkie osoby działające i wspierające kampanię robią to pro bono. Nasza kampania "Kobiety na wybory" nie opowiada się za żadnym ugrupowaniem politycznym. Każda i każdy (tak, wspierają nas również mężczyźni) z nas ma swoje zdanie i dlatego będziemy głosować' - napisały inicjatorki akcji w swoim manifeście.
Jak podkreśla w rozmowie z TOK FM Katarzyna Rozenfeld, kampania nie ma żadnego wsparcia finansowego. - Wszystko, co robimy, jest efektem pracy naszych wolontariuszek, które doskonale rozumieją istotę celu, nad którym pracujemy, czyli podniesienia frekwencji kobiet - mówi.
W kampanię włączają się organizacje pozarządowe, w tym kobiece, z całej Polski. - Początkowo było nas 12, dziś jest już 68. A wierzymy w to, że tych organizacji będzie więcej niż 100. Zaczynamy też otrzymywać wsparcie od biznesu i przedsiębiorstw, które dołączają do nas i swoimi wewnętrznymi kanałami komunikacji szerzą wiedzę na temat tego, jak ważny jest ten obywatelski obowiązek i jak istotne jest wzięcie udziału w wyborach - mówi Katarzyna Rozenfeld.
Jak przekonać do wzięcia udziału w wyborach?
Nasza rozmówczyni na co dzień jest mentorką i coachem z ponad 25-letnią praktyką. Od wielu lat jest członkinią Stowarzyszenia LiderShe, czyli stowarzyszenia skupiającego kobiety - liderki, organizacji, która wspiera aktywne zawodowo Polki, by miały odwagę podejmować wyzwania na różnych polach. Gdy pytamy, jak rozmawiać z kobietami - naszymi znajomymi, sąsiadkami, koleżankami, które deklarują, że na wybory nie pójdą, odpowiada: "Trzeba przede wszystkim wysłuchać ich argumentów".
- Musimy wiedzieć, jakie są powody, dla których chcą podjąć taką, a nie inną decyzję. I w odpowiedzi na to, co usłyszymy, dobieramy swoje argumenty - wyjaśnia. Radzi, że w rozmowie z kobietą, która nie chce głosować w zbliżających się wyborach, można przypomnieć, że jeszcze 105 lat temu kobiety w ogóle nie miały praw wyborczych. Dziś mają i warto z tego skorzystać. Można też przypomnieć, że wybory nie są oderwane od rzeczywistości, tylko wpływają na nasze codzienne życie.
Co ważne, ambasadorką akcji może zostać każda z nas. Trzeba się zarejestrować na stronie kampanii (w zakładce 'Dołącz'), a w odpowiedzi na wskazany adres mailowy dostaniemy paczkę kampanijnych materiałów z akcji #KobietyNaWybory.