Problem z głosowaniem za granicą. Komisje mogą się nie wyrobić. MSZ reaguje
Na stronie ewybory.msz.gov.pl można na bieżąco śledzić, ilu wyborców zarejestrowało się w każdej z zagranicznych komisji. Pierwotnie miało być ich 402, przed tygodniem dołożono osiem kolejnych, a teraz - jeszcze siedem dodatkowych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych widzi, że komisje mogą się nie wyrobić z policzeniem wszystkich głosów w ciągu 24 godzin, a taki czas na ich pracę przewidział ustawodawca.
MSZ w uzasadnieniu rozporządzenia, którego projekt ukazał się na stronach rządowych w środę, 4 października, wskazuje wprost: 'Projektowane zmiany obejmują nowe obwody, których utworzenie jest konieczne. Są to obwody w tych miastach, gdzie w utworzonych już okręgach nadal szybko przyrasta liczba wyborców i istnieje obawa, że ich liczba przekroczy bezpieczny próg, który pozwala zakładać, że obwodowe komisje wyborcze w terminie przewidzianym w przepisach prawa, tj. 24 godzin od zakończenia głosowania w obwodzie, zdołają ustalić wyniki głosowania i przekazać protokoły do Okręgowej Komisji w Warszawie'.
Polonia mówiła o tym od dawna, że komisja, do której zapisze się ponad 2-2,5 tysiąca wyborców nie będzie mieć szansy policzyć wszystkich głosów. Mówiono to jeszcze przed zarządzeniem referendum. Teraz możliwości komisji na pewno jeszcze się zmniejszą, bo do kart w wyborach do Sejmu i Senatu, dojdą karty referendalne. - Widzimy, że wiele wskazuje na to, że przewidywany przez nas czarny scenariusz powoli się spełnia - mówił w TOK FM przedstawiciel Polonii z Londynu, Kamil Arendt. Według jego obliczeń możliwe jest, że ok. 40 tysięcy głosów nie uda się w ciągu 24 godzin policzyć.
Dziś przy coraz większej liczbie komisji wyświetla się komunikat, by spróbować wybrać inną komisję, bo w tej już jest zbyt wielu głosujących. Na stronie można przeczytać: 'Uwaga! W tej komisji zapisana jest bardzo duża liczba głosujących, możesz spodziewać się kolejki do oddania głosu. Rekomendujemy wybranie innej komisji'. Tak jest m.in. przy komisjach w Wielkiej Brytanii, Holandii, Hiszpanii, Niemczech.
W tej chwili trudna sytuacja jest w komisjach w Holandii, w tym w Amsterdamie i Bredzie, w Hiszpanii w Alicante i Barcelonie czy w Wielkiej Brytanii m.in. w Edynburgu czy w Liverpoolu. Dodatkowe komisje MSZ chce utworzyć właśnie w Holandii, we Włoszech czy Niemczech. Dla przykładu, na 5 października, na godz. 10.00 zarejestrowanych było 2487 wyborców w Bredzie w Holandii, po 2058 w komisjach w Amsterdamie, 2000 w Alicante w Hiszpanii, 1854 w Barcelonie, 1964 w Maladze, 1506 w Dublinie w Irlandii.
Krzysztof Lisek, który działa na rzecz Polonii i dokładnie wie, jaka jest sytuacja z tegorocznymi wyborami, zwraca uwagę na coś jeszcze: