,
Obserwuj
Świat

Ibrahim zmarł w lesie z wychłodzenia, Ahmad utonął w Bugu. Klepsydry mają przypomnieć o ofiarach kryzysu na granicy

3 min. czytania
31.10.2023 06:42
Grupa Granica - wspólnie z Fundacją Bezkres - przygotowała klepsydry mające upamiętniać uchodźców, którzy stracili życie na granicy polsko-białoruskiej. Aktywiści podkreślają, że taki nekrolog może wydrukować każdy i powiesić na przykład w swojej parafii.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Klepsydra to informacją o zmarłej osobie w formie papierowej (podobnie jak nekrolog). Zawiera najczęściej takie dane, jak imię i nazwisko, wiek, miejsce, datę i godzinę uroczystości pogrzebowej oraz pochówku. Może też zawierać wzmiankę o tym, kim był zmarły oraz o okolicznościach śmierci. Klepsydry przygotowane przez aktywistów mają przypominać o śmiertelnych ofiarach dramatu, który rozgrywa się na Podlasiu. "Upominamy się o pamięć, ale i sprawiedliwość dla ofiar polskiej oraz europejskiej polityki granicznej" - wskazują aktywiści Grupy Granica, współodpowiedzialni za całą akcję. Apelują też do wszystkich chętnych, by pobierali klepsydry ze specjalnej strony internetowej, drukowali je i wieszali w swoich parafiach czy na cmentarzach.

Klepsydry przypominają różne osoby. To m.in. Ibrahim Dżaber Ahmad Deja, który był lekarzem i pochodził z Jemenu. Zmarł z wychłodzenia w czasie, gdy jego znajomi - wzywający pomocy - zostali zatrzymani i wywiezieni na Białoruś.

Jest też klepsydra Ahmada al-Hasana - 19-latka, który utonął w Bugu wepchnięty przez białoruskich pograniczników. To również Avin Irfan Zahir, matka pięciorga dzieci. Lekarze walczyli o jej życie przez trzy tygodnie. Niestety, nie udało się jej uratować - zmarła, będąc w ciąży.

"Wieszając klepsydry i paląc dla nich znicze, chcemy głośno i wyraźnie powiedzieć, że nie zgadzamy się, aby na granicy Polski umierali ludzie. Dość polityki śmierci i dość przemocy" - zaapelowali aktywiści.

W lasach Podlasia cały czas są ludzie. Fundacja Bezkres opisywała ostatnio, jak udzielono pomocy dwóm Syryjczykom. Jeden z nich miał rozrusznik serca, źle się czuł. "Nie możemy zrobić nic więcej. Zostają w lesie, przykryci płachtą. Zasypiają (nie)spokojnie" - napisali aktywiści.

Od ponad dwóch lat aktywiści, wolontariusze i mieszkańcy Podlasia niosą pomoc ludziom w Puszczy Białowieskiej. Przekazują im jedzenie, wodę do picia, ciepłe ubrania, śpiwory czy leki. Robią to, bo - jak mówią - nie zgadzają się na niehumanitarne traktowanie uchodźców i wyrzucanie ich z Polski na Białoruś ani na stosowanie push-backów (czyli wypychania na Białoruś).

Tego typu działania, jak słyszymy, dotyczą zarówno dorosłych, jak i dzieci. Dotykają osoby z wielu krajów świata, m.in. Iraku, Syrii, Afganistanu czy Konga. O kryzysie w mediach mówi się coraz mniej niż jeszcze dwa lata temu, ale on nadal trwa. Aktywiści podają, że po obu stronach granicy życie straciło co najmniej 51 osób.

Każdy może pobrać i wydrukować klepsydry upamiętniające zmarłych uchodźców. Może też wesprzeć organizacje niosące pomoc na granicy, np. poprzez tzw. sklep bez granic. Na stronie tego niecodziennego 'sklepu' można opłacić zakup np. leśnego pakietu higienicznego za 30 zł, buty trekkingowe za 180 zł, zgrzewkę wody za 15 zł czy zaawansowaną pomoc medyczną za 200 zł.

Nowa posłanka zdziwiona, że oczy świata nie są skierowane na Polskę. 'Państwo nie zdało egzaminu'