,
Obserwuj
Świat

Nowe zasady użycia broni. "Nie nadajemy z ministerstwem na tych samych falach"

4 min. czytania
22.07.2024 14:46
Kilkanaście organizacji pozarządowych wydało w poniedziałek stanowisko w sprawie ustawy umożliwiającej żołnierzom użycie broni bez konsekwencji karnych. W ocenie prawników ustawa łamie konstytucję i Europejską Konwencję Praw Człowieka, dlatego wymaga zmian.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Pod apelem do Senatu podpisały się m.in. takie organizacje jak: Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Fundacja Batorego, Obywatele RP, Komitet Obrony Demokracji, Wolne Sądy, Panoptykon, Konsorcjum Migracyjne, Amnesty International, Kuchnia Konfliktu/Fundacja Konflikt, Stowarzyszenie Nomada czy Grupa Granica i Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne.

Chodzi o przyjętą przez Sejm ustawę o użyciu broni. Dokument od początku budził kontrowersje z racji tego, że praktycznie zwalnia funkcjonariuszy poszczególnych służb z odpowiedzialności za nieprawidłowe użycie broni. Lewica walczyła, by wprowadzono do ustawy poprawki, ale ich nie uwzględniono. Nie posłuchano też - na etapie prac sejmowych - Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka czy Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.

"Słowa ministra są nie na miejscu"

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk grzmiał z mównicy sejmowej, że przygotowane przez prawników analizy "nie odnoszą się do przesłanek, które były w przedłożeniu. One odnoszą się do zapowiedzi ustawy, która była wcześniej". - Po tej wypowiedzi wszedłem w polemikę z panem ministrem. Słowa o tym, że pisaliśmy opinię o jakiejś nieaktualnej wersji projektu, są po prostu nie na miejscu - mówi TOK FM Marcin Wolny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Fragment stanowiska kilkunastu organizacji pozarządowych
Fragment stanowiska kilkunastu organizacji pozarządowych
Źródło: Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Co niepokoi organizacje?

Jak dodaje, tym razem jest to nie tylko stanowisko Helsińskiej Fundacji, ale też wielu innych organizacji walczących o przestrzeganie praw człowieka, praworządność i demokrację. Prawnicy zwracają uwagę m.in. na to, że - w myśl przyjętej ustawy - funkcjonariusz, który strzelając do agresora, śmiertelnie postrzeli swojego kolegę na służbie, nie odpowie za to.

"Ustawa przewiduje przy tym, że zwolnienie takie nastąpi w każdej sytuacji, niezależnie od stopnia oraz rodzaju naruszenia reguł dotyczących użycia broni palnej lub środków przymusu bezpośredniego. Oznacza to m.in. brak odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy państwa, którzy w okolicznościach wskazanych w ustawie użyją broni palnej i ranią śmiertelnie innych funkcjonariuszy" - wskazują autorzy stanowiska.

Wprost piszą również o tym, że proponowane rozwiązanie, za którym w zdecydowanej większości opowiedział się Sejm, narusza polską konstytucję i Konwencję Praw Człowieka. Chodzi m.in. o zasadę legalizmu, czyli art. 7. konstytucji czy - wynikające z art. 30 - prawo do ochrony życia i zdrowia. Bo zarówno konstytucja, jak i konwencja obligują państwo do stworzenia takich ram prawnych, by nikt nie czuł się bezkarny. "Jednocześnie nakazują, aby do użycia przemocy przez funkcjonariuszy państwa dochodziło jedynie w sytuacjach absolutnie koniecznych. W efekcie nie pozwalają na wprowadzenie jakichkolwiek rozwiązań, które będą dla funkcjonariuszy państwa swoistą 'licencją na zabijanie'" - piszą organizacje pozarządowe.

Autorzy apelu do senatorów zwracają uwagę na coś jeszcze - ustawa może objąć nie tylko polsko-białoruską granicę, ale też cały kraj. "W odniesieniu do żołnierzy Sił Zbrojnych uczestniczących w operacji wojskowej prowadzonej w czasie pokoju zmiana ta znajdzie zastosowanie na całym terytorium, na którym taka operacja jest prowadzona. Potencjalnie więc jej konsekwencjami może być objęta cała Polska, a nie tylko obszar przygraniczny" - podają autorzy stanowiska.

- Mam wrażenie, że w dalszym ciągu nie nadajemy z Ministerstwem Obrony Narodowej na tych samych falach. Resort nie widzi realności tych zastrzeżeń czy zagrożeń, które zgłaszamy. A jednocześnie trochę brakuje mu wyobraźni dla ustalenia pełnej gamy konsekwencji tych rozwiązań, które wprowadza - mówi nam Marcin Wolny.

- Zarówno niewielkie, jak i bardzo poważne przekroczenie uprawnień w związku z użyciem broni, będzie skutkowało zwolnieniem z odpowiedzialności karnej. A to przecież ta odpowidzialność jest gwarancją, że te reguły, jakie ustanowiliśmy jako państwo w zakresie użycia broni, będą respektowane. Jeśli takiej odpowiedzialności nie będzie, to i te reguły przestają obowiązywać. I to jest podstawowa wątpliwość, jaką mamy do tej ustawy - dodaje adwokat.

Apel o zmianę ustawy

"Apelujemy do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej o wprowadzenie do omawianej ustawy poprawek wyłączających z niej rozwiązania zwalniające z odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy i żołnierzy przekraczających granice wykorzystania środków przymusu bezpośredniego i broni palnej" - wskazano w apelu.

Mam nadzieję, że senatorowie przeczytają nasz apel i podejdą refleksyjnie do tej materii - komentuje Wolny.

Wulgarne krzyki, plucie, gołe pośladki. Atak na żołnierzy to 'absolutnie naganne działania'

Sejm 12 lipca przyjął ustawę dotycząca użycia broni i wyłączenia odpowiedzialności karnej funkcjonariuszy. "Za" było 401 posłów, 17 głosowało "przeciw", tyle samo wstrzymało się od głosu. Zgodnie z przyjętym rozwiązaniem, warunkiem uznania, że takie działanie żołnierza lub funkcjonariusza nie jest przestępstwem, są okoliczności wymagające natychmiastowego działania. Chodzi m.in. o odparcie bezpośredniego zamachu na życie, zdrowie lub wolność żołnierza lub innej osoby, a także przeciwdziałanie czynnościom zmierzającym do takiego zamachu.

- Wprowadzenie kontratypu do przepisów kodeksu karnego o zasadach użycia broni jest konieczne. To jest odpowiedź na nieznane dotąd zagrożenie, to jest danie pewności żołnierzom, że gdy ich życie zostanie zagrożone, nie muszą się bać użycia broni, że państwo za nimi stanie - 

mówił w Sejmie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Ustawę przygotowano po śmiertalnym ataku na polskiego żołnierza na polsko-białoruskiej granicy.