,
Obserwuj
Świat

Aktywistka straciła cierpliwość i pisze do Tuska. "Igra pan z moim życiem"

4 min. czytania
23.07.2024 16:48
"My, osoby zajmujące się wspieraniem migrantów i uchodźców, dostajemy obelgi, groźby karalne, czytamy nienawistne komentarze. Wypowiedzi polityków wzmagają poczucie samowoli obywateli. Ludzie nawołują dziś on-line, aby strzelać do innych ludzi" - pisze Agnieszka Kosowicz w liście do premiera, domagając się pilnej interwencji.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Agnieszka Kosowicz jest prezeską Fundacji Polskie Forum Migracyjne. To organizacja pozarządowa, która od ponad 17 lat działa na rzecz praw człowieka, wspierając migrantów i uchodźców. Jej pracownicy i wolontariusze byli zaangażowani w pomaganie na polsko-białoruskiej granicy, a po wybuchu wojny w Ukrainie - w pomoc uchodźcom wojennym z tego kraju. Kosowicz podkreśla, że dziś na aktywistów, wolontariuszy i mieszkańców Podlasia wylewa się fala hejtu i nienawiści. Stąd apel do premiera Donalda Tuska i marszałka Sejmu Szymona Hołowni.

Jak mówi prezeska Polskiego Forum Migracyjnego, nie może być tak, że na Podlasiu organizują się "bojówki", które wykazują agresję wobec aktywistów, a w przestrzeni publicznej - m.in. z ust polityków - padają słowa oskarżycielskie wobec tych, którzy angażują się w pomoc humanitarną.

Dwa listy do polityków. "Groźby karalne, nienawistne komentarze"

"My, osoby zajmujące się wspieraniem migrantów i uchodźców, dostajemy obelgi, groźby karalne, czytamy nienawistne komentarze. Wypowiedzi polityków wzmagają poczucie samowoli obywateli. Ludzie nawołują dziś on-line, aby strzelać do innych ludzi. Taki język i takie komentarze doprowadziły do śmierci Pana gdańskiego kolegi, Prezydenta Pawła Adamowicza. Przyzwalając na obecny kształt dyskursu, igra Pan z moim życiem i z życiem osób na pograniczu: nie tylko migrantów, ale też mieszkańców i aktywistów, także strażników i żołnierzy - w sytuacji samowoli i bezkarności, jakiej rodzenie się obserwujemy, każdy jest zagrożony" - pisze prezeska Polskiego Forum Migracyjnego.

'Wszyscy dostaję alert. To bardzo dziwne'. Co siń dzieje na granicy z Białorusią?

- Moja fundacja została kilkakrotnie oszczerczo zaatakowana przez różnych polityków. Jeśli aktywistom, działaczom na rzecz praw człowieka, zarzuca się rzeczy bardzo grubego kalibru, jak np. przemyt ludzi, fałszowanie dokumentów czy uczestniczenie w działaniach antypolskich, to są to oskarżenia, na które nie ma mojej zgody. To godzi w nasze dobre imię - mówi TOK FM Agnieszka Kosowicz.

W liście pisze również, że Donald Tusk "milcząc wobec eskalacji mowy nienawiści w publicznym dyskursie, przyzwala na narastający poziom agresji, co doprowadzi do ataków ludzi na ludzi".

"Być może jest Pan jedyną osobą w państwie, która ma władzę zmienić dyskurs. To znaczy też, że jest Pan osobą za tę sprawę odpowiedzialną". - Nie można mówić takich rzeczy w stosunku do innych ludzi - a takie wypowiedzi padają - że powinni "umrzeć", "zgnić" albo być ofiarą gwałtów. Udawanie, że jest to normalny dyskurs publiczny i że jest zgoda, by nasza rozmowa tak się toczyła, to jest dla nas wszystkich szkodliwe - mówi Kosowicz.

Pod przesłaniem Agnieszki Kosowicz podpisali się także przedstawiciele m.in. takich organizacji jak Amnesty International, Stowarzyszenie Laboratorium Działań dla Pokoju, Fundacja Kuchnia Konfliktu, Peace Ambassadors Poland, Ukraiński Dom czy Fundacja W stronę Dialogu.

Kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy wciąż trwa

W lasach Podlasia ciągle są ludzie, którzy potrzebują pomocy. Aktywiści najczęściej nie mają do nich dostępu, bo nie dostają zgody na wejście do tzw. strefy buforowej, o czym mówią przedstawiciele NGOsów i Rzecznik Praw Obywatelskich - pisaliśmy o tym na naszym portalu.

Zgodę na wejście do strefy dostali jedynie Lekarze bez Granic, ale też tylko w ograniczonym zakresie. - Pozwolenie to jest jedynie czasowe, na 30 dni, i dotyczy niewielkiej części strefy. Zakaz ten działa jak opaska na oczy. Nie wiemy, co dzieje się w gęsto zalesionym obszarze między Polską a Białorusią. Nie możemy pomóc ludziom, których nie widzimy - mówi, cytowany przez organizację, Andreas Spaett, szef działań humanitarnych Lekarzy bez Granic w Polsce. - Wszystkie osoby poszukujące ochrony w Polsce powinny być traktowane w sposób ludzki i godny. Należy zapewnić dostęp wszystkim organizacjom humanitarnym - dodaje przedstawiciel organizacji.

"Nie" dla zmian w sprawie użycia broni

Jednocześnie organizacje pozarządowe protestują przeciwko ustawie, która ma dać większe uprawnienia funkcjonariuszom policji czy wojska do użycia broni na granicy. Wystosowały apel do senatorów, by pochylili się nad przyjętą przez Sejm ustawą i by jednak zasadniczo zmienili jej zapisy - pisaliśmy o tym na naszej stronie.

Podobne stanowisko wydali Lekarze bez Granic. "Lekarze bez Granic wzywają polskie władze do fundamentalnej zmiany obecnego kursu i podjęcia wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia, że osoby poszukujące ochrony w Polsce będą traktowane w sposób humanitarny i godny" - czytamy w oświadczeniu. Grupa apeluje o wycofanie się z push backów, przyjmowanie od cudzoziemców wniosków o ochronę międzynarodową, ale również - o zmianę przyjętej przez Sejm ustawy w sprawie użycia broni.

"Środki te doprowadzą do dalszego pogorszenia sytuacji humanitarnej na granicy, z wysokim ryzykiem normalizacji użycia śmiercionośnej broni, z potencjalnie dramatycznymi, zagrażającymi życiu konsekwencjami dla osób poszukujących ochrony na granicy" - napisali Lekarze bez Granic.