,
Obserwuj
Świat

Tak wyrzucili ich z Polski. "Szarpanina, płacz dzieci. Mamy wiadomości"

3 min. czytania
22.08.2024 14:18
Rodzina z Afganistanu - z dwójką małych dzieci - stawiła się na przejście graniczne w Terespolu. Jak mówią aktywiści, cudzoziemcy chcieli prosić o azyl, ale Straż Graniczna nie wpuściła ich do Polski. - Jest we mnie ogrom bezsilności i wściekłości, że w demokratycznej Polsce dzieją się takie rzeczy - słyszymy.
|
|
fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Wyborcza.pl

Kryzys humanitarny na polsko-białoruskiej granicy trwa już trzy lata. Większość cudzoziemców próbuje dostać się do Polski przez tzw. zieloną granicę, czyli przez Puszczę Białowieską czy rzekę Bug. Niektórzy (zdecydowana mniejszość) udają się na przejście graniczne w Terespolu, by przekroczyć granicę legalnie. Jak się okazuje, nie zawsze jest to możliwe.

Trudna sytuacja spotkała w tym tygodniu rodzinę z Afganistanu. Do Terespola przyjechali rodzice z dwuletnią dziewczynką i trzyletnim chłopcem. Jak informuje Małgorzata Rycharska, aktywistka humanitarna zaangażowana w pomaganie migrantkom i migrantom, Straż Graniczna o tym, że rodzina pojawi się w Terespolu, miała wiedzieć z wyprzedzeniem.

- Dostała ich historię, dokumenty, dowody na zagrożenie w kraju i deklarację, że rodzina chce się ubiegać w Polsce o ochronę międzynarodową. Prawniczka dzwoniła na placówkę i usłyszała potwierdzenie, że wszystko otrzymali - opowiada Rycharska.

Jak dodaje, rodzina właśnie dlatego pojawiła się na oficjalnym przejściu granicznym, by poprosić o azyl w Polsce. - Mieli w ręku wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej. Zabrali też ze sobą cały swój dobytek. Wierzyli, że uda im się uciec z Białorusi raz na zawsze i że będą w końcu bezpieczni - mówi aktywistka.

Co więcej, udało im się przejechać przez pierwszy tzw. checkpoint na moście na granicy, ale dalej ich już nie puszczono. - Rodzina była na granicy we wtorek o 8 rano. O 10:52 dostałam pierwszą wiadomość: "Straszą nas i każą wracać". O godzinie 12 byli już wepchnięci na most, ale nadal w Polsce. Tam szarpanina, wpychanie do samochodu na siłę, płacz dzieci. Mamy wiadomości głosowe. O 13:19 byli już ponownie na Białorusi, wyrzuceni przez polską Straż Graniczną - relacjonuje nasza rozmówczyni.

Niepokojące doniesienia z granicy. 'Takiego zaszczuwania nie przeżyłem'

Na tę historię zwróciła też uwagę była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska. "Zwracam się do ministra Siemoniaka o wyjaśnienie, dlaczego rodzina afgańska z dwojgiem malutkich dzieci została brutalnie, z użyciem siły, wyrzucona na legalnym przejściu w Terespolu, mimo że dysponowali ważnymi wizami i zgłosili wniosek o udzielenie ochrony międzynarodowej" - napisała w serwisie X.

Co na to Straż Graniczna?

Straż Graniczna również zabrała głos w mediach społecznościowych. Twierdzi, że Afgańczycy nie byli uprawnieni do przekroczenia polsko-białoruskiej granicy. Funkcjonariusze utrzymują, że rodzina "nie wnioskowała o udzielenie ochrony międzynarodowej. Zostali zawróceni i opuścili terytorium Polski".

- To bezczelne kłamstwo. Afgańczycy mieli dokumenty, wielokrotnie prosili o ochronę, do Straży Granicznej cała dokumentacja wpłynęła od prawniczki dzień wcześniej - oburza się Rycharska. - Poza tym wierutną bzdurą jest pisanie, że nie mieli dokumentów uprawniających do wjazdu do Polski. Co to ma znaczyć? Że nie mieli polskiej wizy? Oczywiście, że nie mieli, ponieważ są z Afganistanu i przyjechali prosić o ochronę międzynarodową - dodaje aktywistka.

'Jest we mnie ogrom bezsilności i wściekłości'

Rycharska opowiada, że ojciec rodziny był w Afganistanie wojskowym, współpracował z poprzednim rządem (który miał szerokie kontakty m.in. z USA) i gdy weszli Talibowie, życie jego i jego rodziny było zagrożone. Dlatego zdecydował się na ucieczkę z kraju. - Co ta cała historia pokazuje? Że Straż Graniczna i Terespol to swoiste państwo w państwie. Jak można mówić, że rodzina nie chciała ochrony? To po co przyjechała na to przejście? Porozmawiać sobie o swojej sytuacji w Afganistanie? Przecież to absurd - denerwuje się aktywistka.

- Jest we mnie ogrom bezsilności i wściekłości, że w demokratycznej Polsce dzieją się takie rzeczy. Teraz ta rodzina z malutkimi dziećmi - szukając pomocy - ma iść do lasu? Może tam ktoś się zlituje i przyjmie od nich wnioski o objęcie ochroną międzynarodową? Nie rozumiem tego kompletnie - dodaje.

Jak informuje organizacja Hope and Humanity Poland, od początku roku do dziś - przy wsparciu aktywistów - granicę na przejściu w Terespolu próbowało przekroczyć 50 osób z różnych krajów świata. Wnioski od 36 z nich zostały przyjęte, od pozostałych 14 - w tym afgańskiej rodziny - już nie. - My naprawdę nie wiemy, jakie są zasady. Dlaczego jednym się udaje, innym nie. Wyrzucono m.in. samotną dziewczynę z Somalii, która teraz kolejny miesiąc siedzi w białoruskim areszcie deportacyjnym, a także iracką rodzinę z trójką dzieci czy samotną dziewczynę z Komorów - mówią nam aktywiści.